Jak to zwykle ze mna bywa, jak gdzieś u kogoś jestem w gościach, to jedną z pierwszych rzeczy po odbębnieniu wszystkich ceremoniałów jaką robię (czasem nawet ukradkiem) jest generalny przegląd literatury gospodarza. do cholery niewiem skąd się to u mnie wzięło. poprostu kocham przeglądać, dotykać, wąchać stare i/lub ciekawe, niespotykane książki. no i kiedyś byłem u barańskiego i jego laski kiedys w gościach i jak zwykle szperałem w jego, powiedzmy sobie, niepozornej biblioteczce. i na cóz ja tam takiego natrafiłem? ano natrafiłem proszę państwa na “zwyczaje towarzyskie”. do końca imprezy dostałem dwie albo trzy zjebki że przyszedłem w gości a nie czytac książki. w każdym razie przeczytałem ją prawie całą i byłem w kompletnym szoku.
przerażony, rozbawiony, zamyślony, zadowolony, zafascynowany… i takie tam
będąc pod niebywałym wrażeniem tej wspaniałej pod wieloma względami książeczki, postanowiłem podzielić sie nią z wami. książka wydana została w 1928 roku. napisana przez Pana M. Rościszewskiego.
jako że skanowanie zabiera trochę czasu, pozwolę sobię wrzucić pierwszą i chyba najlepszą część tekstu. poprostu niegodziwością i nietaktem byłoby niepodzielenie się tymi wszystkimi dobrymi radami z większą ilością osób, a wypożyczać oryginał i oddawać tomkowi (sory baran, sory karolcia) nie mam zamiaru :)))
oto część pierwsza:
(więcej…)