cholernie nie mam czasu na nic. a zwłaszcza na włóczęgostwo w stylu dowolnym. w najbliższym czasie czeka mnie przeprowadzka i muszę przygotować miejsce lądowania. z pracy dzwonią co dwie godziny z coraz bardziej przerażającymi wiadomościami, które powodują zaburzenia pracy mojego serca. znów powraca moje głębokie, ukryte pragnienie: “chciałbym być stolarzem”.
co do tętna, pulsu lub innych rytmicznych zmianach czegokolwiek. już jakiś czas temu do głowy przyszedł mi pomysł na pewien sposób obserwacji otoczenia. podróżując autem jako pasażer patrzę niekiedy przez okno nie skupiając się na jednym konkretnym przedmiocie. patrzę na pobocze, na jednym poziomie. widzę tam pojawiające się słupki, pasy na ulicy, płoty, murki, balustrady, las…… wszystko to w zależności od prędkości ma swój rytm. a gdyby tak przyobserwować to wszystko za pomocą fotokomórki przetwarzającej zmiany natężenia światła (np odbitego od sztachet płotu) na sygnał, odpowiednie impulsy elektryczne skierowane do słuchawki… he? jak brzmi płot? pasy na poboczu? las?
taka ciekawostka..
ostatnie zdjęcia wykonałem aparatem fed 50 w mało znanym miasteczku podkrakowskim zwanym Wieliczka.



w poszukiwaniu sprężonego powietrza zawinęliśmy do portu orlen.
sprężone powietrze już spało…..






nikt jednak nie może oprzeć się urokowi dwóch fajnych kolesi na rowerach, nawet sprężone powietrze na nas leci.



korzystając z okazji pozdrawiam stolarzy, zwłaszcza tych o usposobieniu optymistycznym.
miłośników zwierząt oraz kolegów i koleżanki z CKFu.
a i jeszcze przy okazji, mariolka, zapomniałaś zabrać od nas okulary