ordinary guy

maj 17, 2009

nic szczególnego

Zaszufladkowany do: experyment, lca, trip — betko @ 7:48 pm

z dzisiejszego wypadu wszystkie moje strzały, bez wybierania. i tak syf bo materiał się okazał bardzo ziarnisty. spodziewałem się czegoś lepszego. no cóż. mimo to poranek był bardzo miły, pozdrawiam ciepło wszystkich uczestników.


(więcej…)

maj 11, 2009

deszcz wiosenny

Zaszufladkowany do: experyment, lca — betko @ 8:41 pm

moje dziecko dziś pierwszy raz w życiu doświadczyło i zareagowało świadomie i wesoło na ciepły wiosenny deszcz. ten sam deszcz zrosił kliszę którą w ramach “warsztatów” fotograficzno-grilowych wywoływaliśmy wspólnie z brulionmanem. ja polewałem, brulion pokręcał, słońce suszyło a deszcz kropił. jakiś kwaśny, że aż takie ślady:

bartek i ja na tle niczym nieskrępowanej architektonicznej twórczości ludu

a to bartek bez


pozdro brulion fajnie że wróciłeś, musimy się ochlać porządnie, co nie?

maj 10, 2009

1149

Zaszufladkowany do: experyment — betko @ 10:28 am

test nowej kliszy. Foton AP-320 błona aerofotograficzna. foty cykane przy iso 50. ale jak sprawdzałem to przy 200 jeszcze daje rade. na zdjciu od lewej: kierowniczka budowy i operator betoniarkistsy04

korzystając z okazji pozdrawiam kuracjuszy przebywających w sanatorium w krynicy górskiej

luty 26, 2009

koperek

Zaszufladkowany do: experyment, lca — betko @ 7:56 pm

takie testowe foty na dwóch nowych niezwykłych materiałach


to kielce odznaczone na ORWO NP55 przepiękny miękki negatyw


a to my odbici na kodak ortho film 6556 przepiękny bardzo twardy materiał stosowany do kopiowania rysunków i innych kresek lub do wywoływania jako slajd. tu akurat jako negatyw.

obydwa o czułości ISO20

korzystając z okazji pozdrawiam wszystkich stróżów nocnych co mają psa i go kochają i bardziej do tego psa przychodzą niż do pracy.

luty 17, 2009

kota

Zaszufladkowany do: experyment, starocie, trip — betko @ 9:24 pm

dziś jest dzień kota. korzystając z okazji pozdrawiam wszystkie kociary i kociarzy.

a w sprawach foto.  jakis czas temu dostałem od Wuja piekny aparat nikon em z objektywem 35mm f2,5. bardzo zgrabne urządzenie. malutka lustrzanka z niezbyt rozbudowaną guzikologią, co mi bardzo odpowiada. aparat miał zaciętą migawkę co naprawiłem i takie oto pierwsze zdjęcia z niego. używałem filmu fuji jakiegos kinematograficznego i wywołałem w orwoskim wywoływaczu c-14. jak widać c-14 nie wywołuje koloru niebieskiego w tej kliszy. nieważne:










sierpień 20, 2008

fujicolor internegative film

Zaszufladkowany do: experyment, smiena, trip — betko @ 7:42 pm

oto kilka zdjęć zrobionych na takim dziwnym materiale. jest on przeznaczony do wykonywania wysokiej jakości kopii ze slajdów. ja go wpakowałem w aparat smiena i cykałem na wsi cobądź.

czułość około 6 ISO, zbalansowany do światła żarowego. podobno jest to świetny materiał na długie ekspozycje nocne.

_________________________itnsu0008.jpg
(więcej…)

czerwiec 21, 2008

1,2 1,2,3 test

Zaszufladkowany do: experyment, trip — betko @ 6:51 pm

isomat rapid, czarnobiały slajd, 8 i pół minuty po drodze dokądś tam:

israpo03004f.jpg

dalej - 1, 2, 3, 4.

korzystając z okazji życzę wszystkim dzieciakom fajnych wakacji!

kwiecień 13, 2008

zły tomek

Zaszufladkowany do: experyment, trip — betko @ 10:16 pm

bezprecedensowy przypadek:

(więcej…)

kwiecień 1, 2008

mgły i zamglenia ..

Zaszufladkowany do: experyment, seagull — betko @ 9:50 pm

zachmurzenie umiarkowane z przelotnymi przejaśnieniami, możliwe nawet, że zawieje i zamiecie.

piąta pińdziesiąt wstałem na poranne focenie z chłopakami. bo dawno nigdzie nie byłem, bo do sporego nawet zdziczenia dochodziło, bo juz sam niewiem co. wstałem. długo szukałem kaleson. dwa razy się wracałem po telefon. jakos tak pechowo. szyby zamarznięte próbowałem zeskrzybać kartą na punkty z szela w wyniku czego karta pękła a szyba nadal była zamarznięta. dopiero po południu sie kapnąłem że mam w schowku taką sprytną deskę do krojenia chleba którą sie świetnie zeskrzybuje lód z szyb. wtedy to juz było gorąco i nawet śpiewałem jak jechałem. 

miałem w aparacie kliszę do naświetlarek laserowych. strasznie kontrastowe toto i cięzko celnąć z naświetlaniem. tym razem przegiąłem w strone prześwietlenia. pozdro CKF i Świętokrzyska Grupa Fotograficzna.

takie cuś:

mieds0003.jpg

marzec 8, 2008

cyklistowskie przekonania

Zaszufladkowany do: experyment, starocie — betko @ 11:57 pm

   dziś jak to ostatnio bywa, miało miejsce takie małe, dziwne, krótkie wydarzenie. otóż zabierałem się własnie do kąpieli. zawsze podczas kąpieli coś czytam i przy okazji słucham. przynoszę taki duży głośnik do łazienki i słucham.

od samego rana chodzi mi po głowie requiem Mozarta. jakiś czas temu próbowałem odnaleźć w domu płytę z tym nagraniem. nie udało się.

szybko wpadłem na pomysł wredny, żeby ściągnąć se tą płytę z sieci. no dobra. wpisałem co potrzebuję i tu pojawił się problem. jest kilka lub kilkanaście albo może nawet kilkadziesiąt wykonań tego koncertu. mówię requiem Mozarta to requiem Mozarta. pacnąłem pierwszy z brzegu plik. po kilku minutach mogłem odtworzyć sobię pierwsze dźwięki spływającej przez druciki muzyki. słucham i wsłuchuje się bo początek cichy. i tak coś mi nie pasuje. za następne parę minut mialem cały plik. jeeeeezu co za syf! wyją jak zarzynane gęsi pastewne. bleee. to nie ta łorkiestra plumka. spróbowałem kilka następnych plików i najbardziej przypasowała mi wersja pana karla bhoma. tą właśnie dziś słuchałem.

woda się lała, karl dyrygował a ja szukałem czegoś do czytania lub oglądnia. nadspodziewanie długo nie mogłem sie zdecydować którą to z mojej biblioteczki pozycję odkurzyć. ostatecznie wybrałem książkę znalezioną gdzieś na strychu u teściowej. książka opowiadająca o mieście Wiedeń. napisana po niemiecku a może nawet po austriacku, niewiem.
zawierała fajne zdjęcia o na przykład pani:

marlo0035.jpg

tak sobie prerzucam kartki, przerzucam, patrzę a tu pan karl bhom na zdjęciu!! dziwne spotkanie takie w mojej łazience nastąpiło. pieruna czary jakie?? myślę..
ale do rzeczy, dziś myślałem o muzyce. że najczęściej posiada jakiś rytm, melodię, niekiedy jest cicha i wolna, kiedy indziej głośna i miałcząca. zastanawiałem się z czego może być zrobiona muzyka? a no myślę że może być z czegobądź. na przykład ze wszystkiego co nas otacza. następne pytanie jakie się nasuwa brzmi: jahto?  a no tahto :)

pamiętacie napewno z geografii taką książeczkę beznadziejną “świat w liczbach”? wyobraźmy sobie, że mamy do dyspozycji różne dziwne dane statystyczne, na przykład ilość zgonów albo ilość zjedzonych hamburgerów, ilość
sprzedanych szczoteczek do zębów albo:

marlo0036.jpg

itp. w danym rejonie świata. mamy je powiedzmy z rozdzielczością jednego dnia. i teraz bierzemy te dane, każdej z nich przypisujemy określony ton a wartością danej danej modulujemy ten ton. może być modulacja amplitudy lub częstotliwości czyli AM lub FM do wyboru. i s łuchamy co sie dzieje. można przypuszcać że uzyskalibyśmy jakiegoś dziwnego rodzaju szum. ale… biorąc pod uwagę cykle miesięczne (u kobiet też), cykle pór roku, fazy księżyca, aktywność słońca, pewnie uzyskalibyśmy coś w rodzaju pulsu, czyli rytmu. melodią mogłyby być kursy giełdowe :) balansując odpowiednio danymi oraz ich stosunkiem napewno bylibyśmy w stanie usłyszeć coś przyjemnego dla ucha. tak intuicyjnie wyczuwam że byłoby to pomieszanie marszu z ambientem. biorąc te same dane z różnych części świata moglibyśmy zacząć mówić o muzyce regionalnej. duże miasta pewnie wydawałyby jakiś świst a pustynie jakieś ciche pomruki burz piaskowych. na antarktydzie rytm dzienny zanikłby ustępując losowym puknięciom, częstszych w dzień polarny, odrywających się kawałków lodowca. i tak dalej i tak dalej…

taki mi przyszedł do głowy instrument dziwny.

korzystając z okazji pozdrawiam Wieśka, tego sąsiada spod ósemki. Siema Wiesiu.

Starsze wpisy »

Blog na WordPress.com.