
wrzesień 10, 2007
czerwiec 21, 2007
dookoołaa
ide sobie dzis do piwnicy po rower żeby trochę się poruszać po pracy. otwieram drzwi. zapalam lampeczke a tu z koła mi powietrze uciekło. juz chyba z 4 raz takie fanaberie ten mój rower ma. świnia jedna. powoli moja piwnica/ciemnia zamienia się w piwnica/warśtat. a tak bardzo chciałem tego uniknąć no.
pięknie się jeździ w czasie deszczu jak dziś był. ciepły, wiosenny, umiarkowany, przenoszący zapachy z drzew i ciepłej ziemi. taka szarówka jakas była i na oko szacowałem naświetlanie. pechowo i nieudolnie mi to wyszło. jedynie ze trzy klatki będą sie do czegos nadawały. zobaczysięto
tu na dole zdjęcia z czajki ze skrosowanego slajdu.


auto po tuningu
^




..widac mój rower sławny chce być, pcha się w kard….


aaahaaaa noo przybyły mi do kolekcji dwa aparaty made in CCCP 50 yaers ago.
zorki c i kiev 4. z czasem znajdą się w zakładce szpszent musze tylko w plener je pozabierać i testować.
czerwiec 16, 2007
popierpapier
ponownie zainteresowałem się negatywami na papierze. wycwaniłem sie nieco kupując rolkę papieru a nie arkusze. teraz moge nawinąć 12 do 15 klatek papieru foto w zużyty papier ochronny po jakiejś kliszy. z arkuszami jest przesrane bo jak włożysz jeden do aparatu to żeby zmienić to albo kibel jakiś ciemny albo przenośna ciemnia
w mieście jest ładnie. mam zajebistą ochotę pojeździc po jakimś krakowie albo coś. obiecałem sobie, że pojade kiedyś do wiednia na rower. to by było! parę dni tak spędzić. jeździć, focić, wieczorem do knajpy.
aa no i kurcze słucham muzyczki tego gościa:
Polecam przesłuchać really don’t mind kawałka sie trochę długo rozkręca ale jest super. myślę że ten facet jest geniuszem.
tymczasem po wsi swojej brykam:








czerwiec 10, 2007
czerwiec 2, 2007
pierwsze słoneczne dni łapię w płuca jak niemowle, krztusząc się czasem. a to poprostu zwykły relaks po niesłychanie długiej, nudnej zimie. jak się człowiek przyzwyczai do wiecznej ciemności i siedzenia w pracy to później sie cieszy jak gupi że słonko świeci. tak czy inaczej jest fajniej i nie chce mi się wnikać o ile fajniej…






moja szkoła. zielona szkoła. mało pamiętam jak to tam było. pamiętam że byłem dobry na 60m i że pojechałem na jakieś zawody międzyszkolne a oni mi kazali biec nie na 60m tylko na 3000m. pojebało gości. ja byłem dobry na 60 a nie na 3000.


jakieś fajne znaczki robiła laseczka.

riders on the storm

kotek

Rysio z BHP i Ansgar z CTEC speszalista od materiałów ogniotrwałych. bardzo sympatyczny koleś. gość chodzi i rozdaje tik taki. a ostatnio dał mi fishermans friendy. Ansgar jest wyluzowany i lubi polować na dziki
maj 30, 2007
i love fashion tv
z wczoraj z roweru fotki.
pies mnie gonił…. huligan jakiś


….i runął mur i ramię w ramię, dentka przy dentce.
a pozatym to ja kocham jak mi się zruchają klatki. te jakoś jeszcze znośnie aleee..


chłopaki z kolportera pykaja sobie w piłkę.





