czerwiec 7, 2009
marzec 20, 2009
sześnasześ
wogóle ostatnio nie robiłem nic na średnim formacie. po przeprowadzce nie mam gdzie nawijać klisz. niedawno sprzątałem w samochodzie i znalazłem jedną nawiniętą i nienaświetloną. odrazu wycykałem.
to akurat mi barańszczak strzelił podczas ostatniego kawopicia

to ja pomieszałem barańszczaka z moją córeczką przypadkiem

a to w krakowie gdzieś

a to moje dwie gwiozdy telewizyjne

dziś okazja przechodzi mi koło nosa i cześć!!
sierpień 10, 2008
wycieczka do koniecpola
Pomysł akurat na to miasteczko padł podczas spacerku z bartkiem i dziewczynami.
Bartek zapytał mnie, patrząc na pobliskie tory kolejowe:
- a dokąd możnaby dojechać tymi torami??
a ja przypomniałem sobie błyskawicznie jak mój tata zabrał mnie kiedyś na wycieczkę do koniecpola. Jechaliśmy właśnie tymi torami a ja miałem z osiem lat. odpowiedziałem:
- do koniecpola. do włoszczowy, częstochowy. na zachód panie.
to było w niedzielę, a już w środę rano potoczyliśmy się (Ulka, Róża, Paweł, Bartek i Piotrek) na żelaznych kołach, po żelaznych szynach wprost do koniecpola.
chcąc w jakiś sposób dodatkowo urozmaicić sobie ten wypad wziąłem cztery rolki takiego materiału światłoczułego, który ładnie sie wywołuje jako diapozytyw. cholernie niskoczuły jest przy tym. w słońcu należy ustawić aparat na przysłonę 5,6 i czas 1/15s. ostro co?

lipiec 23, 2008
ze wsi
fajną rzecz zaobserwowałem. od kiedy dostałem córkę, moje dwa koty w jakieś zajebiście zażyłe relacje popadły
mocno sie kochają. co prawda, nigdy se do oczu za bardzo nie skakały i w zgodzie żyły ale żeby razem spać?!.. się lizać??!
a poza tym to na wsi się było, wódkę piło, ze strzelby w rzutki strzelało się. aż siniak na barku.
strzelało sie również aparatami start 66 od Maćka i seagulem trupem.

ki czort? jakaś chmura radioaktywna?





korzystając z okazji pozdrawiam tych kolesi co wczoraj na budowie kontrola alkoholowa ich bardzo zaskoczyła.
kwiecień 6, 2008
mekit bera
nie było mnie w domu dwa dni. trzy prawie. koty takie stęsknione że siedzą mi na głowie obydwie już godzinę.
w “więcej” zamieszczam paręnaście zdjęć wykonanych w czasie podróży powrotnej z pracy do domu w piątek oraz z łikendowego pobytu w Krakowie. uzależniony jestem od fot na maksa.
w końcu trafiła mi się okazja zmiażdżyć kaca dwiema porcjami Ibupromu. mówię wam szczęście niepojęte! spacerowałem z jackiem po kazimierzu i wybieraliśmy prezenty dla dziewczyn nafaszerowani prochami. ja kupiłem wspaniałego czarnego kota pluszowego a jacek bransoletkę z plastykowymi brylantami. po zakupach siedliśmy w zbliżeniach na piwko. kot spoczywał grzecznie na barze. dostał imię od barmanki. mówiła że jest tak przystojny jak żan pol belmondo więc został belmondo.
listopad 12, 2007
październik 28, 2007
Taras
jakiś czas temu wpadłem do Tarasa żeby się pożegnać. mimo że dzień wcześniej piliśmy wódkę to pieron nie pozwolił mi wyjść dopóki (dziwne to słowo ”dopóki”) nie opróżniliśmy kolejnej flaszeczki. była niedziela co gorsze.
po pijaku później wywołałem kliszę, co widać:




październik 14, 2007
…ja nerwowa jestem
nacykałem zdjęć w krakowie, nachlapałem w ciemni ale najgorsze jest skanowanie. mam tak chujowy skaner, że bardziej sie nie da. skaner marki plustek. mój booże…
leżał w szafie ze trzy lata przez nikogo nieużywany. jak go zacząłem szorowac od środka i na zewnątrz to pękła mi szyba tak w 3/4 długości.. zakleiłem to taka chamską brązową taśmą klejącą żeby kurz do środka nie wchodził.
skanowanie takim syfem to jak wycieczka do lasu rowerem bez opon. …..dojedziesz, ale jaki nerwowy jesteś później.
tyle co dałem rady:



październik 1, 2007
baran choź tu, bedziesz miał pamiątke..
jak zwykle na ostrym kacu, jak zwykle na dwóch ibupromach. jak niezwykle z baranem…
korzystając z okazji (złamane palce barańskiego —-> obecność w kielcach na łikend) wybraliśmy się jak dwa edzie, pedzie na wycieczkę do opatowa. tomek wałkował moją mózgownicę w te i spowrotem wymyślając scenariusz na nasz nowy film. w ciągu godziny wyprodukował z 6 pomysłów na filmy a to o wojtku co chciał zostać strażakiem, a to o trzech żonach które w filmie byłyby głównymi bohaterkami, ale pojawiałyby się tylko w opowieściach swoich wiecznie narzekających mężów, a to o nas chciał nakręcić a to o psie jakimś czy kocie już nie pamiętam. w każdym razie ja mu robiłem zdjęcia a on zmielił mi mózg.







życzyłbym se więcej takich wojaży, kuufffa






