
z wycieczki do chmielnika
(więcej…)
maj 5, 2009
luty 6, 2009
styczeń 25, 2009
mięso
przypominam sobię, że problemy zaczęły sie jakoś zaraz po świętach. tak, jestem pewiem, że przed świętami wszystko było okej. przez pewien czas, niesłusznie z resztą, o moje nieszczęście obwiniałem żonę. doszło do dwóch czy trzech awantur. scysje miały miejsce wcześnie nad ranem, gdy znów problem dawał o sobie znać. z dużym niesmakiem i wyrzutami rozstawaliśmy się jadąc do pracy.
jednocześnie, w związku z niedawną przeprowadzką i przerzucaniem rzeczy z kąta w kąt i z pudełka do pudełka miałem nadzieję że już wkrótce znajdę rozwiązanie zagadki mojej niedoli. niestety czara goryczy przepełniła się dziś i wszelkie nadzieje prysnęły. ja już nie pytam kto, kiedy, dlaczego i gdzie. nic już nie zrekompensuje strat moralnych…….
a teraz do rzeczy. coś lub ktoś zapierdolił wszystkie moje skarpetki. WSZYSTKIE MOJE. zostały dwie lub trzy pary jakieś niewiem czyje, które zmuszony byłem używać do teraz.
a dziś już kurwa niewytrzymałem. w zimę, w styczniu, w mróz, musiałem założyć coś takiego. zaraz potem pojechałem do sklepu kupić normalne skarpety. niech to chuj strzeli. takie nieszczęście.
PS. Przepraszam za mięso
korzystając z okazji pozdrawiam wszystkich uczciwych producentów skarpet.
styczeń 5, 2009
bo przecież
święta, nowy rok. fajnie, fajnie tylko że do dupy. kolejki w sklepach, kolędy w wykonaniu supergwiazd polskiego szołbiznesu, zabijanie karpia, nagotować trzeba i naprzyrządzać jak by człowiek rok nic innego tylko suchary wpieprzał a potem trzeba chodzić do kibla i wyrzucać a to bigos spleśniały a to sałatki a to jakieś inne zielone frykasy do kosza nosićć. w sylwestra ryzyko poparzeń i złamań, odmrożenia. urlop se człowiek musi wziąć koniecznie, wywalczyć między świętami i nowym rokiem żeby wypocząć. taa. wypocząć. tak na zawołanie. proszę państwa w dniach tych i tych wypoczywamy. kto nie wypoczywa ten frajer.
męcząca ta cała świąteczna otoczka z roku na rok coraz bardziej głośna i tandetna. a wystarczyłoby się spotkać jak w zwykły łikend. narobić kanapek postawić dwie flaszki wódki na stół i ogóreczki. a jeszcze jakby w międzyczasie prąd wyłączyli to by były święta dobre i prawdziwe.
a dla uspokojenia oglądałem stare zdjęcia i znalazłem taką jabłkową serię z działki mojej ciotki co ona sobie tam ostatnio domek zbudowała a moja babcia tak skrobała te jabłuszka, skrobała i kiedyś w zimę kompotu narobiła dobrego.




korzystając z okazji pozdrawiam tą małą dziewczynkę co w przychodni miała oko takie jakieś. joł do wesela sie zagoi.
listopad 11, 2008
rokjakcorok
Wpadla mi w lapy klisza z zeszlego roku. w swieta odwiedzil nas Kielu i bylo fajnie. teraz znow ida swieta. ciekawe kto przyjedzie? a moze ja gdzies pojade… ooo to by bylo dobre.

sierpień 17, 2008
komary cwaniaki
predzierałem się z julka przez jakieś krzaki pod Połańcem nad wisłą. szukaliśmy promu.
-kurka wodna jak mnie komary gryzą to szok. a ciebie?
-mnie nie gryyyyzą. – odpowiedziała dziewczynka.
-ciekawe ku..a dlaczego. – mruknąłem pod nosem i raczej do siebie.
gumowe ucho julki jednak nie zawiodło.
-pewnie dlatego że jesteś większy i masz więcej krwi. dlatego. – wyjaśniła spokojnie.
wsiowe klimaty nadal

sierpień 3, 2008
lipiec 23, 2008
lipiec 4, 2008
spacerek
Taki spacerek, którego opis mamy tu











Korzystając z okazji pozdrawiam tych co się dziś w nocy obudzili bo była burza.
czerwiec 10, 2008
niebezpieczność
jest taki program gdzieś na jednym z babskich kanałów, gdzie pokazują ile to człowiek w swojej nie zawsze dużej chałupie, zebrać gratów potrafi. kiedyś napewno trafię do jednego z ich odcinków. chodzi o to, że znów nie powstrzymałem pragnienia i kupiłem sobie “nowy” aparat. bardzo elegancka zabawka. akurat miałem w mojej szufladzie fotograficznej jedno opakowanie kliszy w specjalnej do tego aparatu kasecie i cyknąłem parę razy:




