ordinary guy

Maj 30, 2007

i love fashion tv

Filed under: rower, start — betko @ 8:11 pm

 z wczoraj z roweru fotki.

pies mnie gonił…. huligan jakiś

 pai0018.jpg

pai0017.jpg

….i runął mur i ramię w ramię, dentka przy dentce.  

a pozatym to ja kocham jak mi się zruchają klatki. te jakoś jeszcze znośnie aleee..

pai0019.jpg

pai0020.jpg

chłopaki z kolportera pykaja sobie w piłkę.

Reklamy

Maj 29, 2007

Porcja przyjemności ogólnej

Filed under: start, trip — betko @ 3:55 pm

Krzysztofa Komedy muzkę wciągam uszami i nosami i pachami i jądrami chyba też.

I tak sobie myslę, że już nie mogę oglądać wiadomości żadnych w tv bo mam odruch wymiotny. jestem szczęśliwy, jeszcze mam możliwość wyłączenia tego bełkotu i włączenia tak pięknych dźwięków.

a wogóle to jak tak słucham tych zbdur to aż chyba pedziem zostanę zaraz. w sensie że bunt taki 😀

pai0002.jpg

marta w skarżysku

ppa0027.jpg

baran w jaworzni

ppa0009.jpg

kielce

ppa0016.jpg

ppa0022.jpg

trupek wisi

Maj 28, 2007

Filed under: trip — betko @ 4:17 pm

W krakofie byłem w łikend. zwiedzałem nocne sklepy na kalwaryjskiej. piłem wódke i łiski. oglądałem chujowe dwa filmy. jak ktoś oglądał to sorry a jak nie to niech nie ogląda. pierwszy z sandrą bulok premonition. a drugi labirynt fauna. oba filmy kończą się beznadziejnie. za to dziś przed chwilą wyrzucałem śmieci i znalazłem ktoś wyrzucił dwie ładne książki z 1947 roku. wziąłem je. agnieszka i hektor i dzika jest rzeka obie L. Bromfielda. poczytamy.

A pani w sklepie wczoraj pani pomyliła mnie z manekinem bo sie nieruszałem. chyba źle wyglądam blado pewnie jakoś hmmm….

aaa i sie chałupa spaliła na limanoskiego blisko niej mieszkałem kuurczee. na digarcie mam fotkę tej własnie kamienicy jeszcze cała była wtedy.

img_7050.jpg

img_7030.jpg

img_7017.jpg

Maj 20, 2007

taka inna jeszcze niedziela

Filed under: Uncategorized — betko @ 6:43 pm

mam taki zwyczaj, że jak w sobote w krakowie jestem u mojego brata jacka i pijemy jakąś wstretną wódke zołądkową albo piołunówke to na drugi dzień rano jeśli stężenie alkoholu pozwala to zbieram sie i ide na piechotę do miasta. biere fajeczke albo dwie od szwagierki, aparat(y) i wychodzę.

ostatni taki spacer odbył się starymi studenckimi ścieżkami wśród budowli mojej kochanej agh. na urzędniczej w tym samym spozywczaku co kiedys kupiłem wareczkę strong. na rogu lea i urzędniczej zatrzymałem sie na dłużej popatrzeć. jest coś w tym skrzyzowaniu co lubię. później przeniosłem sie na dietla pod hale targową. oglądałem tam pudła wypełnione pornografią z lat 89-97. dużo tego badziewia.

…kupiłem jedną płytke jackowi hehehhe za 5PLN.

scan0018.jpg

scan0020.jpg

scan0021.jpg

scan0022.jpg

scan0024.jpg

scan0026.jpg

Niedziela z urzędem

Filed under: start — betko @ 5:47 pm

urząd wojewócki w kielcach. zwany pentagonem podobno. ze niby się urzędnicy pentają tylko i nic nie robią.  coś w tym musi być. zawsze jak mam coś załatwić w takim czymś to jestem ostro zestresowany.

na przykład jak w zeszłym roku ukradli mi torbę foto z dokumentami i telefonem to musiałem iść najpierw na milicje a potem do urzędu. ostro zestresowany byłem już przed wejściem. w środku jakaś gruba pani gadała z drugą grubszą i wogle że im przeszkadzam. jak już zaczęła ze mną gadać to poprosiła mnie o numer dowodu. a ja mówie no właśnie nie mam bo mi ktoś zajebał. i znów obrażona że nie pamiętam numeru i serii dowodu.. pesel jeszcze jakoś bym sklecił ale serie i numer pffffff.

albo kolejki w urzędach to wogóle rzeźnia…. jak samochód kupisz i chcesz zarejestrować…… normalnie jak za kare 🙂

ale za to w niedzielny poranek, kiedy to wszystkie panie z urzędu są ma mszy a nie w oknach z poduszkami pod łokciami to urząd wygląda całkiem nieźle:: 

scan0038.jpg

scan00362.jpg

scan00343.jpg

Maj 17, 2007

pewna zasada

Filed under: Uncategorized — betko @ 3:11 pm

która uchroni ciebie.

nigdy nie posiadaj dwóch podobnych par butów w jednym czasie. 100%

dziś w zaspaniu pełnym rano jak szedłem do pracy tak sie budziłem powoli i zacząłem zastanawiać że coś jest nie tak z moją nogą. najpierw ciężko mi było wyczuć z którą. myślałem troche o chorobach kości i zbyt długim przebywaniem przed komputerem. o masturbacji nawet przez chwilę ale jakoś szybko zamyśliłem się czymś innym i dotarłem do pracy.

w pracy często muszę zakładać buty robocze. schylam się a tu patrzeeeeeeeeeeeeee!!!!!!

dwa jebane buty nie do pary  !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

wstyd taki że……. sie aż rozejrzałem dookoła.

Maj 16, 2007

Filed under: lca, trip — betko @ 8:12 pm

miesiąc marzec i kwiecień wyjątkowo podróżnicze się dla mnie okazały. odwiedziłem czechy, austrię. przejechałem sie po południowej polsce od bogatyni przez jelenią góre (tam nocowałem), boguszów gorce, wałbrzych, kłodzko, nysę, kędzierzyn koźle, tarnowskie góry…… do kielc. 

niestety w bogatyni byłem późnym wieczorem a miejsc w hotelach nie było więc mogłem zobaczyć tylko poświatę kopalni węgla brunatnego http://www.kwbturow.bot.pl/fotogaleria.htm  i jechać dalej do jeleniej góry.

w nocy ruch mały to zapierdzielałem sam służb. po wsiach. w głośnikach leciała ścieżka z podwójnego życia weroniki. jakoś w samotności naszło mnie na smęty. w jeleniej górze a dokładnie w cieplicach wziąłem pokój w hotelu. ładne miasteczko. wieczorem jak szedłem kupić sobie piwko i krakersy to widziałem jak koty sie ganiały po uliczkach. to w końcu marzec był. równie zabawnie co one zachowywali się sanatoriusze, których spotkałem w sklepie. pan józek przypierał na maxa jakąś panią w kącie a kolega z pokoju obok kupował flaszeczke. ostra bibka.

rano wyjechałem w stronę wałbrzycha. spodziewałem się czegoś fajniejszego po tym mieście. a może poprostu nie udało mi sie dostać do centrum. zaczarował mnie za to od razu boguszów gorce. super klimat. to samo kłodzko. piękne miasteczko i dużo ładnych dziewczyn jakoś mi sie rzuciło w oczy. potem nie było juz nic ciekawego a na dodatek urwał mi sie prawie zderzak.

w austrii byłem w kwietniu. se wymyśliłem że se polece samolotem (kurwa nienawidze lotnisk). czekam już na samolot odprawiony elegancko w balicach sobie siedze.. wyluzowany że mi nic nie zgubią bo tylko podręczny bagaż miałem a tu kurde że delay. i ja już wiedziałem że mam prze-je-ba-ne. ……….za minut dwie że canceled.

w kolejce po zmiane trasy lotu czekałem ze trzygodziny. z krakowa o 6:00 dnia następnego miałem lecieć do wawy a potem do wiednia… nienawidze lotnisk nienawidze. o trzeciej rano pod hotel podjechała taksówka zabrać moje zwłoki do samolotu. nieprzytomny o 3:30 rano siedziałem już na lotnisku. nienawidze lotnisk nienawidze. obok mnie na ławeczce siedziała laska taka co dzień wcześniej stała ze mną w kolejce i gadała po angielsku z jakimś facetem orientalnym. jej akcent podpowiadał mi że to polka. spytała mnie cos po angielsku a ja do niej że ja s polska i że normalnie możemy gadać a ona że nie bardzo bo ona ze slovakia 🙂 no spoko dałem się nabrać. okazało się że leci też taką samą trasą. staliśmy w kolejce obok siebie to miejsca w samolocie też dostaliśmy obok siebie. miała na imie miriam i pracowała w sony. w wiedniu patrzyłem na nia ostatni raz w zyciu pewnie. z lotniska wziąłem taksówkę. trafił mi sie taksiarz z egiptu co mieszka w austrii już 18 lat. w ciągu tych 30 minut podróży opowiedział te 18 lat skurczysynek jeden…. hehhehehehe.

poniżej fotki. każda z innego miasta w polsce. na każdej zarejestrowała się dusza miejsca. boguszów gorce, kłodzko, gliwice, kielce.

lom0034.jpg

lom0004.jpg

w totolotka w totolotka lepiej

Filed under: czajka, lca — betko @ 2:38 pm

jakby nie paczył 1/4 życia w pracy. no chyba że w totolotka coś teges….. 🙂

cza00111.jpg

cza00261.jpg

lom0045.jpg

Maj 13, 2007

czas kiedy powietrze smakuje nieco lepiej niz kiedy indziej

Filed under: lca, rower — betko @ 6:59 pm

taksobie dziś samotnie jeździłem na rowerku po mieście. odkryłem, że mieszanka kaca i ibupromu daje bardzo przyjemne rezultaty. ze szczęścia nacykałem kupe nikomu niepotrzebnych fot.

lo0029.jpg

lo0025.jpg

lo0016.jpg

lo0009.jpg

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.