ordinary guy

Grudzień 15, 2007

zwyczaje towarzyskie vol.1

Filed under: starocie — betko @ 10:16 pm

Jak to zwykle ze mna bywa, jak gdzieś u kogoś jestem w gościach, to jedną z pierwszych rzeczy po odbębnieniu wszystkich ceremoniałów jaką robię (czasem nawet ukradkiem) jest generalny przegląd literatury gospodarza. do cholery niewiem skąd się to u mnie wzięło. poprostu kocham przeglądać, dotykać, wąchać stare i/lub ciekawe, niespotykane książki. no i kiedyś byłem u barańskiego i jego laski kiedys w gościach i jak zwykle szperałem w jego, powiedzmy sobie, niepozornej biblioteczce. i na cóz ja tam takiego natrafiłem? ano natrafiłem proszę państwa na „zwyczaje towarzyskie”. do końca imprezy dostałem dwie albo trzy zjebki że przyszedłem w gości a nie czytac książki. w każdym razie przeczytałem ją prawie całą i byłem w kompletnym szoku.

przerażony, rozbawiony, zamyślony, zadowolony, zafascynowany… i takie tam

będąc pod niebywałym wrażeniem tej wspaniałej pod wieloma względami książeczki, postanowiłem podzielić sie nią z wami. książka wydana została w 1928 roku. napisana przez Pana M. Rościszewskiego. 

jako że skanowanie zabiera trochę czasu, pozwolę sobię wrzucić pierwszą i chyba najlepszą część tekstu. poprostu niegodziwością i nietaktem byłoby niepodzielenie się tymi wszystkimi dobrymi radami z większą ilością osób, a wypożyczać oryginał i oddawać tomkowi (sory baran, sory karolcia) nie mam zamiaru :)))

oto część pierwsza:

MĄDROŚĆ ŻYCIA POWSZEDNIEGO I JEJKONSEKWENCJE DLA NABYCIA DOBREGO TONU.W CHAOSIE PRĄDÓW.

„Złodziej złodziejem pogania i złodziejem goni!” – oto najbezwzględniejsza opinja o dzisiejszem społeczeństwie, jaką wygłosił do mnie pewien zgorżkniały weredyk. W rozwinięciu tematu, nie ezekając na moje zdanie, jął mi cytować całe szeregi t.zw. „paskarzy”, wyklinał urzędy z ich „łapownikami”, piętnował działaczy politycznych za ich ambicje sobkowskie, przeskakiwał od bandytyzmu apaszów do „sztuczek” pp. aprowizatorów, pomstował na rozpustę i wyuzdanie kobiet, wyszydzał społeczeństwo za tolerowanie rabusiostwa nieletnich na ulicach stolic, grzmiał piorunami na koszlawość rządu, odsądzał sejm od czci i wiary, a nawet i na wojsku umiał się wielu smutnych plam dopatrzeć.

Słuchałem go z rzetelnem rozbawieniem, robił bowiem na mnie wrażenie jednego z numerów naszych pism codziennych, wyławiających same jaskrawości i sensacje, gwoli obudzenia jaknajwiększego interesu czytelników swoich.

Ten ryczałt jego poryku był tak gwałtowny, że nie dał mi przyjść do słowa. Było to w kawiarni.

– Ach, tak! – zawołał w końcu, zirytowany do najwyższego stopnia : – dajże mi pan dziesięć marek, bo muszę tym łotrom za kawę zapłacić! Do jutra „słowo honoru !”

Roześmiałem się serdecznie, dziesięć marek dałem, na wieczne juści nieoddanie, ale rad byłem niewymownie, bo tanim kosztem posiadłem… temat zawiązku pracy niniejszej.

Istotnie, zdawałoby się, że w tak zgangrenowanem społeczeństwie, jak to, które się krzta po zbudzonej do nowego życia Polsce, wypada nosić kołnierz do góry, chodzić w narzutce szczelnie opiętej i ostrożnie przemykać się pomiędzy ludźmi, zezując na lewo i prawo, czy aby który z rzezimieszków w kieszeń nam rąk nie zapuszcza. Uczciwość, jako synonim pogody i jasności ducha, stała się poniekąd dziwolągiem, a rubryka „znaleziono” tychże goniących za sensacją gazet obudza wręcz zdziwienie, ale też i… pociesza.

Są więc jeszcze taca, którzy idą za głosem serca i sumienia, których dłonie paliłby grosz cudzy, nieprawnie nabyty, tacy, którzyby snu nie znaleźli, gdyby się mieli połaszczyć na obcą własność.

Są, są, na szczęście, i jest ich bardzo wielu i – ci stanowią ogół, a tamci wyjątek.

Gdybyśmy z innego stanowiska rzeczy brać chcieli, to pogadanka o pożyciu z ludźmi składałaby odrazu ujemne świadectwo o naszej wartości osobistej. Tak świat światem, zło było i będzie. Dziś jest ono niezawodnie większem i rażącem bardziej niż kiedy-kolwiek, ale od czegoż zastanowienie, od czegoż rozwaga i ambicja!

Bądź dobrym i sobą dawaj dobry przykład. wartość zaś innych niech cię o tyle obchodzi, o ile stykać się musisz z nimi. Złych unikaj, niemniej jednak bądź dla nich uprzejmym i wyrozumiałym… A nadewszystko:

„Niech się czyny twoje skupią

w jednej myśli – nie żyć głupio!”

 

Za obrońcę weź sobie rozsądek, za lekarza uczucie, za spowiednika – serce, za wodza miłość.

Niechaj sumienie twoje panem, wola zaś parobk i e m będzie. Wtedy jedynie przymus nie stanie się ani ciężarem, ani goryczą, lecz miłym i słodkim obowiązkiem.

I, wbrew mojemu weredykowi, nigdy nie unoś się gniewem! Nawet w sporze, w walce zachowaj spokój ! Gniew, zapalczywość, klątwy, złorzeczenia nie tylko wrogów ci przysporzą, ale ponadto zaślepią cię tak, że przekroczysz granice rozsądku i zapomnisz o tem, co najważniejsze. Zmysły , słowa i uczynki trzymaj zawsze na wodzy. I choćby ci wrzało we wnętrzu, nikt tego dostrzedz nie powinien.

 

„Nie stąpaj nigdy w gniazdo os!

Stąpiłeś – stój, jakgdybyś wrósł!”

 

Dwuwiersz ten jest bardzo pouczającym i godnym zapamiętania. Kto stąpi w gniazdo osie, tego osy opadną i kłują. Ale jeśli staniesz na gnieździe z całej siły, to osy zdusisz i nic ci się nie stanie. Podobnie dzieje się w wielu innych wypadkach, np. w walce przeciwko nieobyczajnym postępkom bliźnich. Napomnienie, potępienie lub zgrzyt gniewu rzadko kiedy poprawią, najczęściej zaś obrażą tego, komu uwagę zwrócono. Chcesz wystąpić, to spytaj sam siebie wpierw, czy wypada? Wtedy wystąp i dysponuj, a nie ustępuj. Toż samo dotyczy procesów, dotyczy też i wszystkiego, co ci niebezpieczeństwem zagraża.

Nie omijaj psa, śpiącego na twojej drodze. Za twoją delikatność, za to, że go obudzić nie chciałeś, gotów cię ukąsić. Potrąć go, gdy ci leży na drodze, albo przejdź obojętnie. Winieneś nieraz młotem być, jeżeli nie chcesz być kowadłem. Nieraz też dobrą jest droga pośrednia.

„Chcesz, by zysk największy był,

Nie szczędź pracy ani sił.

Chcesz uniknąć mąki złej,

Same dobre ziarna siej !”

Nie lekceważ tego, co małe, dbaj o grosz i szanuj chwilę, wtedy osiągniesz to, co wielkie i pożyteczne.

Jeżeli . możesz, gromadź skarby. Ciułaj wdowie grosze na czarne godziny, na starość ! Wypełniaj sakwy pielgrzymie na podróż za góry, za morza!

Unikaj złodzieja przy kieszeni swojej. „Wystrzegać się złodziei !” – głoszą ostrzeżenia na dworcach i tramwajach. Bardzo słusznie, bo złodziei mamy dziś więcej, niż dawniej. Ale niesłusz-nem jest, gdy ktoś, odczytawszy ten napis, chwyta się z trwogą za kieszeń, bo wtedy daje poznać złodziejowi, gdzie skarb swój ukrywa: Schowaj dobrze pieniądze i nie pokazuj ich w miejscach publicznych. Nie daj się również

j okradać ze skarbów szlachetnych, choćby takich, jak czystość sumienia i spokój duszy.

Unikaj nudów jak ognia. Nuda bywa podszeptem niejednej zbrodni. „W całej waszej farmakopei nie ma lepszego lekarstwa jak praca” – powiedział jeden z uczonych i miał zupełną rację. Źle jest, gdy ktoś pożąda pracy, a musi próżnować. Wypełniaj cały swój czas wolny czemkolwiek możesz, – pracą, jadłem, myśleniem, książką, gawędą i rozrywką z uczciwymi ludźmi. Czytanie pism i gazet nie zawsze bywa objawem zabicia czasu, jest ono nieraz pożytecznem i niezbędnem, zwłaszcza dzisiaj, przy budowie Polski; bywa też i pouczającem, ale trzeba czytywać umiarkowanie. Natomiast zaczytywanie się w romansach i powieścich częstokroć krzywdę przynosi. To samo dotyczy różnych dzieł sensacyjnych, procesów kryminalnych, opisów przygód zbójeckich itp.

 

„Zadość mieć – to zdrowiu służy;

Chciwość trapi, gnębi, nuży;

Gdzie sumienie nie w porządku,

Tam dla ciszy nie ma wątku!”

Bibuła nie nadaje się do pisania listów, równie jak papier listowy nie służy za bibułę: Wszystko musi mieć swoje zastosowanie. Mężczyzna nie może mieć aspiracji do piastowania dzieci, a orka w polu nie idzie w parze z wątłemi siłami kobiety, Każdy winien robić to, co mu przystoi. A nie o każdej porze wszystko robić można, ani też nie na każdem miejscu. Strzeżcie się konfuzji, jako też podstępu i krzykactwa!

Bądźcie słowni i punktualni. Jest to jedna z najpierwszych cnót w pożyciu z ludźmi.

Pisząc ważne listy i dokumenty, należy je przepisać i odpis – przechować, również nie należy niszczyć ważniejszych listów, jakie się otrzymuje. Używajcie wyłącznie do pisania trwałych materjałów, dobrego papieru i najlepszego atramentu.

Wystrzegaj się dziwactw. Nie przyzwyczajaj się do nich ani przez lekkomyślność, ani dla facecji. Bo przez to nietylko się ośmieszysz, ale i szkodę sobie przyniesiesz, Dziwactwa mogą być różne, mogą razić niemi maniery, słowa, miny, odzież itp.

Gdy ktoś uwalnia się z więzów zewnętrznych, słychać szczęk lub trzask. Ktoś, należący do jednego obozu, obniża wartość przekonań drugiego, wygłasza inne zdania i wyszydza inne poględy. Zle na tem wychodzi i niechaj się strzeże – wszystkie głowy szumią, wszystkie nosy węszą. – Ktoś inny, krptykując dogmaty kościoła, do którego należy, ocenia je według swoich zapatrywań; na to czatuje bigot, a klątwa grzmi. – Ten-oto lekarz nie dowierza mądrości akademickiej i bada naturę. Biada mu ! Bądź jak bądź, polegaj na autorytetach i – szukaj prawdyl

Cwicz się w poznawaniu ludzi! Cwicz się zawsze i wszędzie. Nie dowierzaj każdemu, ufaj jedynie tym, co najbardziej godni są wiary. Zwłaszcza wystrzegaj się tego, co wszystko potępia, wyklina, od czci i wiary odsądza. To mój weredyk-krzykacz, któremu brak dziesięciu marek.

Nie ufaj barometrowi ani przepowiedniom pogody i bierz parasol, płaszcz i kalosze, jeżeli się nie chcesz przeziębić i zmoknąć. Nie zapominaj też o wypompowaniu czuba z nadmiaru wody!

Nie częstuj nikogo zbyt hojnie kadzidłem. Niejednego przyprawiła już o wielką krzywdę i niedolę zbytnia ilość pochwał. Niejednemu kowalowi rymów oklaski do szczętu przewróciły w głowie. Dość już, gdy przez ciemnotę własną sam człowiek przyprawia się o zaślepienie i pychę. Kto chce być dla kogoś szczerze życzliwym, ten nigdy przeceniać go nie powinien.

„Nie obłudą idź do celu,

Gdy chcesz wskórać, przyjacielu,

miłość winna ci przewodzić,

Jeśli nie masz… bąków płodzić!”

PRAWO I MORALNOŚĆ.

„Ludzie dziś zaprawdę są podziwu godni.

Nie chcą wierzyć w miłość, a hołdują zbrodni.”

W kodeksie praw obowiązujących bezprawie bywa niekiedy tolerowane; niejedno się tam znajduje, bez czegoby się obejść można, niekiedy znowu brak tego, coby do kodeksu należało wprowadzić.

Mam tu na myśli głównie rzeczników – rzeczników prokuratorów i rzeczników adwokatów, zwłaszcza zaś pierwszych. Taki pan prokurator oskarża z urzędu, oskarżony zaś jest wobec niego bezradny. Prokuratorowi brak więc równoważnika czyli obowiązkowego trybuna o prawach prokuratorskich, i tak jak pierwszy dopatruje się w ofierze sądu samych contra, ten winienby oficjalnie szukać samych pro na rzecz oskarżonych.

Teki demagog prokurator ludu, nie powinienby być mianowanym z ramienia rządu, lecz obieralnym z plebiscytu. Winienby posiadać wszystkie przywileje prokuratora, t.j. prawo zakładana protestu na wyrok, niekiedy nawet wbrew woli oskarżonego. Przysługiwać mu też powinno prawo wnoszenia skargi i asystowania przy badaniach wstępnych.

Moralnością winny być szlachetne postępki wyszlachetnionego człowieka; one nas podnosić winny i wskazywać, że faktycznie posiadamy wszelkie inne twory ziemskie; one winny wskazywać, jakiego ducha dziećmi jesteśmy. Pięknie, wzniośle, imponująco dzieje się dookoła człowieka uspołecznionego i myślącego szlachetnie ! Jest on na drodze do zbawienia, do aureoli świętości; szlachetność stawia go nad poziom.

Cóżby to był za dziw niepospolity, gdyby się dało powiedzieć o jakimś narodzie, że jest nawskroś uspołecznionym ! Wtedy u niego i w nim samym byłoby niebo na ziemi, byłoby to państwo chyba nieśmiertelne.

Niestety, ludzkość jest daleką od tego i daleką zostanie na długo, ludzkość bowiem stanowi jedynie pierwszy krok naszego bytu w wędrówce po drodze zbawienia. Widać to już z samej mowy, z tej konsekwencji dziejów ludzkiego bytu.

Słysząc wyraz „moralność”, rzadko kiedy myśli się o szlachetności, którą ma ona określać, lecz o czemś zewnętrznem, co umożliwia wspólne życie, o polorze zewnętrznym, o formach zewnę-trznych. Zwłaszcza razi to tam, gdzie chodzi o moralność ludu.

Ale zastanówmy się przedewszystkiem nad prawdą. Co pod jej nazwą obowiązuje wśród ludu Konwencyjnośc czyli kłamstwa konwencjonalne, kłamstwa z potrzeby, z przymusu, dla mody, dla trwogi, dla pochlebstwa. Pomyślmy o prawdach wyższych, podniosłych, to jednak i tu nie; wszystko złotem się świeci…

Świątynie są zbiorowiskiem kamieni i tablic grobowych, ale jakże często dla Boga jest w nich mało miejsca!

W domu, w rodzinie – cóż się moralnością zowie? Małżeństwa zawierane bywają dla pieniędzy, dla uciechy, dla zbytków zewnętrznych, a jaknajrzadziej dla miłości czystej i dla czystych pobudek! Jak się też dzieci wychowuje nieraz O, my cośniecoś wiemy o tem, my bo za wiele złego widzimy!..

Zbrodnia, kradzież, rabunek, zawiść, nienawiść, oszczerstwo, zrosły się niejako z ludem i nieomal że stanowią jego moralność. Najwięcej wyśmianem bywa i wydrwionem to, co uczciwe i szlachetne, a hańbę i występek honoruje się i wyróżnia! Znałem matkę, pyszniącą się nadużyciami syna. Któż nie wie o tem, iż często skazańcy uchodzą za bohaterów, że zbrodniarze, po odsiedzeniu kary, dostają się na trójnóg, jak świeczniki, a kobiety jedna przez drugą poślubić ich rade!

Ządza rozkoszy, uciechy, sensacyj, zbytków – oto są tryby maszyny dzisiejszego życia. Uprawiają je ludzie, którzy mają zysk przy tem, którzy przez nie panować mogą, a równorzędnie głupcy. Na tej drodze idą ręka w rękę różni traktjernicy, fabrykanci, dyrektorowie bud hecarskich, nierozsądne matki, łotrzyki i lale, a już najbardziej… powojenni kupcy !

Dreszcz nas również przechodzi, gdy zajrzymy w życie publiczne, gdy weźmiemy na wagę moralność w wojsku, w sejmie, w sferach najwyższych, gdy się nam przypomną owe morderczynie wielkiego świata, owi książęta spaczeni, hrabiowie-mordercy, owi żebracy, szulerzy, rabusie… Ach !

Kradzież jest wzbronioną i złodziejstwo ma się za swoje I Dla tego też, nie kradnij nawet najdrobniejszej rzeczy. Jeżeli zaczniesz od szpilki, to możesz skończyć na stryczku; zaczniesz od marki pocztowej, to mogą się później drzwi turmy na długo zamknąć za tobą!

 

Nie wyrządzaj krzywdy rodzicom swoim, nie psuj tego, co żywe i co dobre.

Nie kłam i nie okpiwaj!

Nie zazdrość nikomu mienia i szczęścia

Nie wyrządzaj krzywdy własnym dzieciom jeszcze przed przyjściem ich na świat!

Stać się to może przez nieczystość i rozpustę, przez oszukiwanie twojej żony lub Twojego męża; stać się to może przez myśli, słowa i uczynki. Sam sobie stwarzać możesz i piekło i niebo. Bądź prawym i szlachetnym nawet względem tych, co przez ciebie żyć będą jeszcze przed swojem istnieniem.

Nie wyśmiewaj i nie wyszydzaj rzeczy użytecznych. Do nich należy między innemi także bodaj pośrednictwo w zawieraniu związków małżeńskich przez ogłoszenia. Bywają okoliczności i warunki, że niektóre osoby, podatne do stanu małżeńskiego, nie mogą inaczej się zapoznać. Dla tego też takie środki, jak zabawy publiczne, miejsca kąpielowe, swaty przez pośredników, a więc i przez gazety, stają się niekiedy nie najgorszą drogą, prowadzącą do ołtarza.

Ubieraj się zawsze czysto i odpowiednio do swego stanu i stopnia zamożności. Odzież brudna i podarta nietylko kala lecz i odstręcza. Niejeden zdolny człowiek nie może wypłynąć na wierzch dla tego jedynie, że brak mu porządnej odzieży. Niejedna żona zniechęca do siebie męża przez niechlujstwo i zaniedbanie swego stroju.

licha, brudna i podarta odzież wypędza kupujących ze sklepu i męża z domu.

Każda kobieta musi posiadać sztukę łatania i cerowania, farbowania i nicowania. O ile jednak atłasy zrażają do kuchni, o tyle brudna odzież powoduje częstokroć chorobę i zordynarnienie.

Nie rób się śmiesznym! Stać się to może przez śmieszny ubiór, śmieszne maniery, cudactwa, niedorzeczne wybryki, nadużycie obcych wyrazów w mowie lub przez zbytnią wstydliwość czy tchórzostwo.

„Z ostrym końcem pióro miej,

Szczery dowcip na nie wdziej,

I uczciwe myśli siej

W każdej pisaninie swej !”

ZDROWIE I HUMOR.

 

„Zdrowie, humor – to rodzeństwo…

Mieć je – szczęścia dni oznacza.

Czem jest przy nich ból, męczeństwo,

Dla biedaka i bogacza”

Ciesz się, gdy nie uczuwasz potrzeby radzenia się lekarza i spożywania produktów apteki, i urządź się potemu.

Umiarkowanie i spokój odgradzają twój dom przed lekarzem.

„Przed trojgiem słabość tył poda:

Powietrze, światło i woda !

Mądrym jesteś pan dobrodziej,

Gdy jesz to co ci nie szkodzi,

Lecz mądrości nie przyczynia,

Gdy się uchlasz, jak ta św..”

Mój lekarz nadworny… O, bo ja mam nadwornego lekarza, a jakże! Tylko że, to nie taki medyk zwyczajny, jako ci, którzy pielęgnują cokroku wasze „ja” szanowne, nie taki gatunek dozorcy z menażerji, co to zjawie się, dogląda, ostukuje i pisze recepty, a często nie gardzi kieliszkiem wina i biszkoptem, nadewszystko zaś aż drży do honorarjum, nie taki rzeźnik, co to krajałby zaraz, czy trzeba czy nie trzeba.

Mój lekarz nadworny przemieszkuje w mej własnej skórze i jest zawsze przy mnie. On to nieustannie pobudza mnie do życia w umiarkowaniu, do nie tracenia ducha i do zachowania silnej woli i wiary w lepszą dolę życia. On to dokazał, że od dzieciństwa, a mam lat, dziękować Bogu, daleko za kopę, ani razu nie chorowałem poważnie.

Staraj się o wikt zdrowy, smaczny i pożywny. Zdanie to obowiązuje nadewszystko niewiastę dla jej własnego i twojego dobra. Niech żywność nie będzie kosztowna, ale niech złożą się na nie artykuły strawne i dobre, a nadewszystko czysto przyrządzone. Trucizna jest wszędzie – i w pokarmie , w tych okropnych dzisiejszych „erzacach”, i w naczyniu, z którego pokarm ten na stół wychodzi, i w ścierce, którą się talerz oczyszcza, i w palcach, któremi się strawy dotyka. To wszystko miej, gosposiu, na względzie, jeżeli ci chodzi o spokój życia i mężowskie zadowolenie, a i zdrowieczko własne. Miejże przy stole ponadto uśmiech na obliczu i miłe słówko dla współbiesiadnika – radzę ci to, jak biedak, któremu ażnadto losy poskąpiły tych darów.

Nie lekceważ i nie zaniedbuj załatwiania swoich interesów pieszo. Przynosi ci to wiele niezaprzeczonego pożytku, a nadto sprzyja oszczędności grosza.

Jazda jest nieraz rzeczą dobrą i niezbędną, ale nie trzeba przyzwyczajać się do niej i nie fatygować się dla tego tylko pieszo, że się jest ciężkim i gnuśnym.

O domu i jego urządzeniu powiemy ci obszerniej w dalszym ciągu tej pracy. Streśćże sobie wszystko, co o tem wiesz, na tem miejscu i przyj mi j za zasadę nie mieszkać w chlewie !

Tylko w ładnem, jasnem mieszkanku, wy strojonem rączką lubej żonusi, możesz czuć się dobrze i być prawdziwie szczęśliwym. A i na przedsiębiorstwo, na interes nie wybieraj nory. Wierzaj, że w lokalu widnym, przewietrzonym i obszernym pracuje się stokroć raźniej i skutecznej, aniżeli w ciemnicy i ciasnocie.

Co zaś do chorób, to w ich liczbie są też i takie, które nie dość że niebezpieczne lecz są i występne. Należą tu wszelkie cho-roby, wynikłe z niechlujstwa i przeniesione potem na rodzinę, na wieczyste unieszczęśliwienie kilku nieraz pokoleń! Są też i felery umysłowe, przechodzące z ojca na syna. Dla tego też st a r a j się mieć zawsze czyste sumienie i bądź zadowolony z tego, co ci życie dało. Wtedy unikniesz niejednokrotnie obłędu i… kryminalistą nie będziesz.

A czy znacie państwo potęgę suggestji? Suggestja jest to oddziaływanie na kogoś radą, rozkazem i podszeptem. Suggestja może działać na jawie i we śnie. Sen, jaki się wywołuje do tego celu, zowie się hipnozą. Usypiać kogoś dla suggestji to wcale nie zabawka, to rzecz niebezpieczna, zwłaszcza gdy chodzi o dzieci. Przez suggestję można wiele złego narobić. Trzeba więc: być bardzo ostrożnym w tej sprawie, a jednak ani rodzice ani wychowawcy nie zechcą się wyzbywać z metody swego postępowania suggestji na jawie, bo i nie mogą, każdy bowiem ich postępek działa na dziecko suggestywnie, zarówno w złem jak i w dobrem. Winni oni podsuwać dziatwie jedynie to, co jest naśladowania godnem. Taka suggestja .oddziaływa szczęśliwie, z dobrym skutkiem, gdy ‚starsi suggerują .młodszych spokojem i powagą.

Można i trzeba nawet pożartować z dzieckiem, ale powinno się zachować zawsze spokój i powagę, zwłaszcza gdy chodzi o nakazanie czegoś lub wzbronienie; wtedy ani żarty, ani pieszczota nie byłyby na miejscu. Wreszcie, podstawą wszystkich postępków wychowawczych winna być miłość. Kto kocha dziecko, jako dar niebios, ten posiada warunki na dobrego wychowawcę i oddziaływa też na przed miot swojej. opieki w sposób nieporównany.

Możemy sobie wielu rzeczy odmówić. Tu należą zbytki, papierosy i cygara, wódka i piwo, służalczość i pochlebstwo. Możemy też wiele strawić: – truciznę i poniewierkę, naganę i pomstę, cały nabój ciosów. Byleśmy tylko mieli cel wytknięty, jakoś to będzie. Chmury kryją słońce ale go nie gaszą; żądza i niesprawiedliwość ból nam sprawiają, wszakże nie psują nas wcale, o ile się im oprzeć zdołamy.

Zasób w rzeczach i pieniądzach to jeszcze nie jest szczęście; skarbiec prawdziwy, uszczęśliwiający, wymaga czegoś szlachetniejszego. Niektórzy dorobili się miljonów dzięki trafnym i pomyślnym spekulacjom; doszli do nich przez pilność i oszczędność, przez tysiące trosk i niepokojów w dzień, i bezsenność w nocy. Życiorysy wielu bogaczy są bardzo ciekawe i często pouczające, bo wskazują między innemi, jaką jest droga do powodzenia. Rzadko kroczy się przy niej w towarzystwie szczę-ścia, zdrowia i zadowolenia !…

Po deszczu słońce nadchodzi. Zostańże przez czas jakiś pod dachem; o ile chcesz iść bez parasola. Nie trać odwagi. Deszcz ustanie. Wszak bolały cię zęby i miałeś migrenę, a jednak przeszło to, krzep się więc, a będziesz z życia zadowolonym.

„I cóż ci, chłopie, poradzi bek? To rzecz nie męska !

Smiej się ! Smiech w życiu najlepszy lek I z drogi klęska !”

BŁĘDY ŻYCIA CODZIENNEGO.

 

Rzeczywiste szczęście w życiu codziennem polega głównie na tem, ażeby jaknajmniej zwracać uwagi na drob i s z g i i umieć trzymać na wodzy wybuchy swego rozdraźnienia, suma bowiem spraw małej wagi stanowi całość naszych czynności codziennych.

Domowa jasność słoneczna, jeżeli oświetla oblicze jednego bodaj członka rodziny, bezwarunkowo odbije się na twarzach osób pozostałych.

Łatwo jest stosunkowo zachować wesołą powierzchowność nazewnątrz domu, lub nawet okazywać pozory humoru przy spotykaniu wielkich przygód życia. Atoli, najweselszy żartowniś na ucztach proszonych czy na zebraniach towarzyskich bywa niezno-śnym zrzędą w życiu prywatnem swego własnego domu, i bohater, który wśród obcych gotów jest się rzucić bez cienia trwogi na szeregi nieprzyjacielskie, często nie umie przyjąć z rąk własnej żony filiżanki gorącego napoje, ażeby jej nie zgromił jaką gderliwą wymówką.

Nie ulega wątpliwości, że drobne dziatki w domu są dla nas najdroższemi na świecie, a pomimo to obchodzimy się z niemi często, jak z obcymi. Wobec ludzi obojętnych, z którymi spotykamy się dla interesu lub w towarzystwie, hamować umiemy się prawie i bezwiednie, nie używamy ani wyrażeń szorstkich, ani nie chmurzymy czoła. Natomiast nasze drogie dziatki mają przyjemność, a raczej niemiłą konieczność widzenia nas właśnie w takim humorze, w jakim jesteśmy w danej chwili. Z wielką ich krzywdą nie uważamy ich wcale za obcych. W zdenerwowaniu, w uniesieniu czy trosce, zamiast cię ukryć przed niemi, my, przeciwnie, staramy się zmuszać je do odczuwania naszego stanu duszy.

Ażeby posiąść światło słoneczne w domu, nie dość jest powstrzymać się od wymówek i ponurych spojrzeń. Chwalenie powinniśmy przyjąć sobie za obowiązek. Jeżeli coś jest źle zrobione, niekiedy lepiej wcale o tem przemilczeć. Czekajcie, dopóki to samo nie będzie dobrze zrobione, a potem chwalcie za to. Za trzecim razem przy takiej taktyce, wykonanie będzie o wiele dokładniejsze. Jeżeli zbytnia pochwała szkodzi, to zupełny brak pochwały powoduje wielką krzywdę.

„Zupełnie tak, jak powinniśmy się liczyć z każdem zbytecznem słowem, tak samo obowiązani jesteśmy zdawać sobie sprawę z każdego zbytecznego milczenia.”

Te słowa Franklina winnyby zachęcić do odpowiednich rozmów tych niewdzięcznych mężów, którzy nigdy nie uszczęśliwili żon swoich słowami zachęty i uznania, tak potrzebnemi dziś zwłaszcza, gdy pracując w niesłychanie trudnych warunkach, prawie zawsze cuda robią pod wieloma względami.

Podtrzymując w sobie dobry humor, nie tylko spółdziałamy szczęściu domowemu, ale ułatwiamy i udoskonalamy wykonywanie wszelkich obowiązków domowych. Dla tego też gospodyni , pomimo wszelkich strapień zewnętrznych, powinna starać się być wesołą i nigdy nie płoszyć dobrego humoru z oblicza swoich gości lub domowników.

Weźmy sobie za prawidło nigdy nieokazywaćniepokoju. – Nawet niepokój w znaczeniu smutku lub niepowodzenia powinien być wykreślony czerwonym atramentem ze słownika życia domowego. Starajcie się wyciągnąć pożytek z każdej troski czy zawodu. Rzadko kiedy strata nie daje się powetować. Jak często wypadkowo jesteśmy szczęśliwi, że się nie spełniły nasze pragnienia !

Osoby wspólnie zamieszkałe powinny wzajemnie podtrzymywać w sobie wesołość. Cieszyć się razem z tymi którzy się cieszą, jest takim samym obowiązkiem, jak płakać z tymi, którzy płaczą. Nie wszystkim wesołość daną jest od natury, ale każdy powinien się przynajmniej starać o zachowanie jej w rodzinie.

Zbytecznem byłoby dowodzenie, iż wesołość powinna towarze szyć zdrowiu. Zdrowie to nietylko brak wszelkich bólów i cierpień, ale nadto zdolność czerpania zadowolenia ze wszystkiego, co nas otacza, Bez znacznego zapasu zdrowia ludzie nie mają prawa podejmowania się obowiązków małżeńskich, albowiem ryzykują wydanie na świat dzieci niedołężnych.

Jeżeli człowiek nie może się zajmować swemi interesami na skutek jakiegoś niedomagania, to oczywiście nie może być ani uprzejmym, ani dobrym dla swego otoczenia.

Mąż powinien być zawsze dobrym dla żony, zwłaszcza gdy jest chora, gdy jego opieka staje się dla niej najpotrzebniejszą, gdy przychodzi chwila jej rozwiązania. W takich razach niezbędną bywa nadzwyczajna zabiegliwość, czułość uprzedzająca, uśmiech otuchy, zadawalnianie chęci, kojenie. obaw położnicy. Kłótnie i niesnaski w takich chwilach mogą sprowadzić do domu na całe życie ból i cierpienie. Sama żona powinna również dbać o swoje zdrowie, będąc w błogosławionym stanie, tem bar dziej, że jej organizm wywiera wpływ na oczekiwane dziecię, a ponieważ wpływ ten bywa następstwem moralnego i umysłowego stanu matki, przeto ta ostatnia powinna starać się być w takim humorze i usposobieniu ducha, jakie pragnęłaby widzieć w swojem dziecięciu.

Mąż może spółdziałać temu w znacznej mierze. Więcej spacerów i przechadzek na otwartem powietrzu i więcej rozrywek w domu uratowałoby małżonków od zawrotu głowy i słabości serca.

Zdrowie może się zrujnować nietylko wskutek pracy nadmiernej, ale i wskutek zupełnej bezczynności. Wszystko zależy od temperamentu. Co jednemu pomaga, to może szkodzić drugiemu.

Zwracamy uwagę głów rodziny na błędy następujące:

Błędem jest pracować, nie będąc w stanie wziąć się do roboty.

Błędem jest mniemanie, że im więcej człowiek je, tem jest zdrowszy.

Błędem jest kłaść się spać. po północy i i wstawać w południe lub wyobrażać sobie, że godzina niedospana wynagrodzi stratę czasu.

Błędem jest przypuszczenie,że jeżeli umiar kowana praca i ruch są pożyteczne, to ciągła praca jest pożyteczniejszą.

Błędem jest sądzić, że najmniejsza izdebka jest dostateczną na pokój sypialny.

Błędem jest twierdzenie, że dzieci mogą tyle pracować, co starsi i że im więcej się uczą, tem więcej umieć będą.

Błędem jest zdejmować ze siebie ubranie w niewłaściwej chwili dla tego, że się nagle zrobiło za gorąco.

Błędem jest stawać na przeciągu w jakiejkolwiek porze.

Błędem jest uważać jakikolwiek środek za jednakowo skuteczny czyli uniwersalny dla wszystkich chorób.

Błędem jest posyłanie dzieci po zakupy w mniemaniu budzenia w nich samodzielności. Błędem jest obdarzanie bezwzględnem zaufaniem nie dość wypróbowanej służącej. Błędem jest noszenie przy sobie wszystkich swoich pieniędzy.

Błędem jest ślepo naśladować sąsiadów, chociaż środki są nie po temu.

Błędną jest groszowa oszczędność wogóle, a w kuchni w szczególności.

Bardzo jest ważnem dla zdrowia, ażeby rozrywka i praca odpowiadały sobie wzajemnie.

Szkół, w których chłopcy dziesięcioletni muszą pracować równie długo, jak młodzieńcy pod wąsem, rodzice powinni starannie unikać.

Pewien znakomity lekarz podał cztery prawidła do zachowania zdrowia:

1. głowa chłodna,

2. nogi ciepłe,

3. wieczerza skąpa,

4. wstawanie ranne.

 

CZYSTOŚĆ I OCHĘDÓSTWO.

Wszystko, cokolwiek powiedzieliśmy dotąd, są to kardynalne warunki zdobycia dobrego tonu, bo dobry ton nie jest niczem innem, jak sumą doskonałości wewnętrznych i zewnętrznych, dostępnych każdemu człowiekowi kulturalnemu bezwyjątku. Najmniej zamożni mogą i powinni stosować . się do tych przepisów, tak dobrze nadających się do podręcznika hygjeny, jak do porad ogłady i elegancji w życiu towarzyskiem.

Oprócz zdrowia i humoru dobry ton obowiązuje nadewszystko czystość i ochędóstwo. Dotyczy ono zarówno ciała, odzieży i mieszkania, jak i powietrza, którem oddychamy.

Czystość jest jednym z najdzielniejszych środków do zachowania zdrowia. Wspomnijmy tylko tak strasznie szerzący się dziś durplamisty. Z czegoż on się rodzi, jeżeli nie z brudu? Czystość jest najlepszym obrońcą przed całą masą chorób, jest przytem niezbędną, o ile chcemy być przyjmowani w dobrem towarzystwie.

Brak czystości nie da się niczem usprawiedliwić. Każdy człowiek może i powinien być czystym. Jest to przymiot piękny, zwłaszcza u kobiet, których obowiązkiem jest dbać o rodzinę, o strawę, o ładny wygląd całego otoczenia. Nasza odzież, nasza bielizna, , nasze łóżka, kołdry – wszystko powinno być czyste, a wtedy i o dobry humor daleko łatwiej będzie.

Ciało należy często obmywać czystą wodą, zwłaszcza latem. Bezwarunkowo należy także corano czyścić zęby i płukać usta. Wymaga tego najprostsza zasada przyzwoitości. Tak częsty w ostatnich czasach ból zębów jest przeważnie następstwem ich zepsucia, a przykry oddech zależy często od niedbałego utrzymywania jamy ustnej.

Unikając wszelkich proszków i past szumnie reklamowanych, dość jest poprostu używać kredy sproszkowanej z miętą lub liści szałwii oraz czystej wody dla utrzymywania zębów w porządku. Zęby czyści się szczoteczką. do góry nie w poprzek dla oszczędzenia emalji.

Wogóle zęby i ręce powinny być pielęgnowane nadzwyczaj starannie. Przy pewnej dbałości można mieć rękę stale miękką i białą, a pomimo to czynną i pożyteczną. stare zaniszczone rękawiczki z obciętemi końcami palców należy wkładać, przystępując do każdej roboty, która może powalać ręce, pogrubić je lub zaczer wienić. Te rękawiczki trzeba potem wyprać starannie i wysuszyć.

Należy także corano wyczesać grzebieniem i szczotką w ł o s y , oczyścić z brudu i zrównać p a z n o k c i e , następnie umyć twarz, szyję, uszy wodą zimną, choćby temperatura była najostrzejsza. Woda zimna wybornie chroni od wpływu mrozu, na działanie którego bylibyśmy bardzo czuli, gdybyśmy używali do mycia wody ciepłej.

Najlepszym środkiem do utrzymywania ciała w czystości są wanny i półwanny, używanie ich jest również pożądanem dla zdrowia; zwłaszcza zimne wanny polecamy na lato.

Woda w wannie gorącej powinna mieć 28 stopni R. kąpać się można półgodziny, poczem ciało nacierać mydłem.

Do utrzymania świeżości ciała kobiecego używane bywają niekiedy środki zmiękczające i odświeżające, a także wzmacniające. Do Rzędu tych ostatnich należą główki kwiatu szałwii, lewandy, rozmarynu, tymianku i trawy pachnącej po 50 gram. Wszystkie rośliny gotuje się w 20 litrach wody; napar cedzi się przez grube płótno wprost do wanny, do której dobrze jest dodać jeszcze 2 funty roztworu soli morskiej. w takiej wannie można przebywać trzy kwadranse czasu.

Dla podtrzymania świeżości ciała dodaje się do wanny następującą kompozycję:

Olejek eterowy z mięty pieprzowej 1,5 gr.

Olejek sosnowy . . . . . . 18,5 gr.

Alkohol . . . . . . . . . . 250,0 gr.

Dla uspokojenia nerwów dodaje cię do wanny 2 funty soli morskiej, a także 25 gr. spirytusu kamforowego i 50 gr. spirytusu amonjakowego. Po usadowieniu się w wannie, przykrywa cię ją natychmiast kołdrą, a to dla uniknięcia podraźnienia oczu, zostawiając jedynie otwór dla głowy.

Zmiękczające wanny przyrządza cię z otrębami, które kładzie się do wody w woreczkach wraz z mocnym odwarem siana i krochmale ryżowego wziętemi po połowie. Oblewanie całego ciała dobrze jest zrobić stojąco wodą o 20 stopniach R. z dodaniem wody kolońskiej. Oczywiście, wszystko to są zbytki elegantek, ale kobieta dzisiejsza, licząca się z każdym groszem, powinna zadowolnić cię tylko zimną wodą, używając ciepłej jedynie do nóg.

Ach te nogi! A toż trzeba by je koniecznie myć równie codzień, jak się myje ręce ! Na to potrzeba tylko przyzwyczajenia. Czynność tę należałoby wykonywać Corano niezwłocznie po wyjściu z łóżka. Wyborny to środek nadania sobie rzeźkości na dzień cały.

Oprócz czystości ciała, niezbędną dla człowieka, który być pragnie w dobrym humorze i w dobrym tonie, nie mniej jest ważnem utrzymanie w czystości odzieży.

Nie gatunek sukni stanowi o jej czystości. Ażeby mieć pozór czysty, nie wolno mieć na sukni ani błota, ani kurzu, ani plam tłustych, ani cerów, ani rozdarcia, i trzeba włożyć ją starannie.

Najważniejszą jednak rzeczą jest czystość bielizny. Wszyscy niezawodnie doznajemy uczucia prawdziwej przyjemności, włożywszy czystą bieliznę. Jest to nieodzowny warunek pewności siebie i dobrego tonu.

Młode panny i młodzi panowie instynktem nieomal powinni uczuwać potrzebę utrzymania odzieży i bielizny w porządku i czystości, bo czyliż w przeciwnym razie nie składaliby smutnego świadectwa o innych cechach swego charakteru?

Kobieta niechlujna zupełnie słusznie uważaną bywa za przyczynę wszystkich nieporządków w domu.

Co się tyczy kroju sukni, to o ile środki są po temu, należy stosować się do mody, unikając jednak wszelkiej przesady i w każ-dym razie zachowując jaknajściślej warunki przystojności. Dziwactwo kroju ubrania jest błędem nie do wybaczenia; służy to za dowód braku rozsądku lub chęci pozowania na śmieszną oryginalność.

Ubieranie się lub rozbieranie w czyjejkolwiek obecności, gdy tego można uniknąć, uważa się za objaw złego wychowania.

Ogółem biorąc, należy wyłączyć ze swego stroju to wszystko, co mogłoby ujawniać nadmierną pychę lub nadętość, poniżającą godność człowieka.

Kobiety i mężczyźni, pragnący zwrócić na siebie uwagę w towarzystwie za pomocą pyszałkowatości swoich strojów, są w wielkim błędzie, cóż warta bowiem godność, cóż warte znaczenie, którego się dosięga blaskiem wyszukanej toalety Ileż to razy zawód na tej drodze dobry humor odbiera!

Wogóle nie należy sądzić, że strój kosztowny, zwracający uwagę, jest ładnym, przeciwnie, jeżeli kiedy, to dziś właśnie obowiązuje prostota ze smakiem i czystością. Prostota jest zawsze elegancką, a dobry smak może zawsze dodać sukni tego wdzięku, jaki nie da się nabyć za żadne w świecie pieniądze. Ręka w rękę z prostotą iść winna czystość bezwzględna. Włosy kobiety powinny być wyczesane, przygładzone i utrefione w takiej formie, w jakiej najbardziej do twarzy i najstosowniej do ubrania, przyczem, oczywiście, należy 1iczyć się z modą. Nazbyt wyraźne odskakiwanie od przyjętej mody nadaje postaci wyraz pospolity lub ekscentryczny.

Rękawiczki i obuwie stanowią bardzo ważną część stroju kobiecego i na nie powinno się zwracać jaknajbaczniejszą uwagę; rękawiczki brudne lub podarte, a trzewik z wykrzywionym obcasem psują wrażenie najgustowniejszej sukni. A rękawiczki powinny być zawsze zastosowane do kostjumu.

Jeżeli środki nie pozwalają na wybór różnych odcieni, to trzeba wybierać barwy delikatne i obojętne, a nadające się do wszelkich ubrań – kolor biały, jasno-szary i jasno-kawowy na lato, a ciemniejsze na zimę. Co się tyczy trzewików, to powinny być sporządzone modnie, ale z dobrego materjału, ażeby nogę ochronić od wilgoci i zimna, przy czem trzewik powinien być wygodny i najlepiej na niskich obcasach. Najmniejsze starcie skóry wywołuje ból, a ból nawet łagodny bynajmniej nie sprzyja dobremu humorowi.

Również należy baczną uwagę zwracać na pończoszki , które przy dzisiejszej modzie krótkich sukien uwydatniają nietylko swój gatunek, ale co większa kształty całej nogi. Pończoszki powinny być zawsze całe i możliwie najelegantsze.

„Ależ my o tem wszystkiem wiemy!” – zawołają piękne czytelniczki. – Wiecie, panie, niezawodnie, a jednak, dla czegóż tak często zaniedbujecie tych najpierwotniejszych przepisów dobrego tonu? Wszak od nich tylko, wyłącznie od nich, zależy wasz cudny

uśmiech, pogoda waszych pięknych spojrzeń, czar całej waszej postaci, czyniące z nas waszych czcicieli i niewolników. Nie dziwcie się staremu zrzędzie, że ośmiela się przypominać wam to, co stanowi istotę życia powszedniego, te drobne, drobniusieńkie usterki, spotykane, niestety, coraz częściej i zwalane na karb wojny i ciężkich czasów ! – usterki, gdzie nieraz przy cudnym buziaku widzieć się daje naturalny kołnierzyk brudu na niemytej szyjce lub koszlawy bucik przy ażurowej pończoszce ! Sam już ten widok zraża do szczerości wynurzeń, a sądzę, że i wam samym, piękne panie, wydaje się niejednokrotnie, że cały świat ma oczy zwrócone na braki waszej toalety. A czyja wina? Wasza własna ! „Zaszyj dziurkę póki mała itd. itd.”

Czyste utrzymanie mieszkania rodziny wyłącznie zależy od kobiety. Natychmiast po wstaniu i ubraniu się dzieci, trzeba otwierać okna, ażeby wpuścić nowego powietrza do pokoju, w którym noc została spędzona. Kołdry i materace powinny być wywietrzone na dziedzińcu przynajmniej raz w tygodniu, a prze· ścieiadła i poszewki należy zmieniać jaknajczęściej. Nic tak nie odbiera dobrego humoru, jak przykry odór brudnej bielizny.

Zwłaszcza tam, gdzie dużo osób mieszka, należy dbać o jaknajwiększą schludność i czystość. Etykieta świecka , jakby naprzekór ochędóstwu nie dopuszcza wielu czynności naturalnych.

I tak: drapać się po głowie, zapuszczać palce we włosy, dłubać w nosie lub w uchu, pluć na podłogę, na ogień lub za okno, gasić świecę przed nosem obecnych – wszystko to są czynności, uważane za nieprzyzwoite w towarzystwie. Nieprzystojnem jest zwłaszcza, i to w najwyższym stopniu, dopuszczać się tych czynności w czasie obiadu lub przy stole. Nadto, do rzędu czynności nieprzyzwoitych przy stole zaliczyć należy wycieranie nosa, kichanie, dłubanie w zębach, zażywanie tabaki, obcieranie potu z czoka itp. Gdy już koniecznie wypada splunąć, to trzeba wykonać to w chustkę do nosa, przynajmniej wtedy, gdy się nie jest na ulicy. Należy się wystrzegać, ażeby nie weszło w zwyczaj spluwanie co chwila. Gdy wypadnie skasłnąć, trzeba zlekkanachylić głowę przed osobą, obok której jesteśmy, i zamknąć sobie usta chustką lub dłonią; przy stole zakryva się w takich razach dolną część twarzy serwetą. Co się tyczy najmniej przyjemnej ze wszystkich potrzeb, zadość uczynienie którym dopuszcza się w obecności towarzystwa, a mianawicie wycierania nosa, to pod tym względem nie można Prawie zalecić żadnych środków dla usunięcia wstrętu, jaki mimowoli uczuwają wszyscy obecni względem wykonawcy tej przykrej operacji. Atoli można znacznie zmniejszyć ten wyraz wstrętu przez zachowanie następujących prawideł: nie trzeba wycierać nosa często i wogóle czynić to jedynie przy niezbędnej potrzebie, dalej, należy wycierać nos jaknajciszej, t. j. nie trąbić nosem, nie rozwijać chustki, nie patrzeć w nią po wytarciu nosa i wogóle unikać wszystkiego, cokolwiek może być nieprzyzwoitem zarówno dla siebie, jak i dla wzroku obcych.

Gdy kto kicha, nikt mu już teraz nie życzy „na zdrowie !” – przyzwoitość tylko nakazuje pochylić się zlekka przed osobą, która kichnęła.

 

PORZĄDEK I OSZCZĘDNOŚĆ.

Pod względem ochędóstwa i schludności towarzyskiej najważniejszą rzeczą jest nabycie dobrego przyzwyczajenia, którego nie należy się pozbywać nawet pozostając samym ze sobą, nieraz bowiem zrobi się mimowoli coś takiego w towarzystwie, do czego się człowiek przyzwyczaił na osobności.

Przy zapamiętaniu tej zasadniczej przestrogi, można być pewnym, iż się nikogo nie uraża, a przeświadczenie o spełnieniu obowiązków etykiety zupełnie zadowolni godność osobistą i tem samem sprzyjać będzie dobremu humorowi.

Ten ostatni, jak widzimy, zależy nadewszystko od nas samych i od tysiąca bagatelek i drobiazgów, z których składa się nasz żywot Powszedni:

W ich rzędzie jedną z najważniejszych ról odgrywa porządek i oszczędność. Porządek jest to uczucie, obudzające w nas dążenie do tego, ażeby każda rzecz spoczywała na właściwem miejscu. Przy porządku praca idzie prędzej i lepiej, każdy bowiem przedmiot pożądany znajduje się pod ręką i jest w dobrym stanie.

Osoby, miłujące porządek, wcześnie przyzwyczajają się do nieznoszenia przy sobie najmniejszego brudu. Człowiek porządny nigdy nie rzuci w niewłaściwe miejsce rzeczy, trzymanej w ręku. Oszczędność jest to porządek w domu, sztuka rządzenia wydatkami i kierowania gospodarstwem; celem jej – dorobek. Oszczędność nie dopuszcza, ażeby przedmiot, pożyteczny do pewnego stopnia, miał przepaść bez śladu; dzieli ona środki tak, ażeby wystarczały na czas jaknajdłuższy.

Za pomocą oszczędności utrwala się nie tylko to, co się posiada, ale nadto nabywa cię możność zdobycia tego, czego nie było. Jednakże, wystrzegać się należy, ażeby oszczędność, przymiot sam przez się drogocenny, niezamieniła się w skąpstwo, namiętność ohydną, powodującą śmiech ludzki i szykany.

Osoby, pragnące z całą godnością wypełniać swoje obowiązki, powinny ukształtować w sobie dwa przymioty zasadnicze, – zamiłowanie porządku i dążenie do życia skromnego i oszczędnego.

Zbytnie uciechy i wydatki powodują rozrzutność, nieszczęsne źródło cierpień i trosk niezliczonych.

Już od najwcześniejszej młodości należy się krzepić wobec tych niebezpieczeństw, które zgotować może zamiłowanie zbytku i nadmiernych ekspensów. Kto za młodu nie przyzwyczaił się do życia regularnego, do oszczędzania czasu i pieniędzy, temu zapóźno będzie uczyć się tego na starość.

Porządek i oszczędność grają niezmiernie ważną rolę w życiu towarzyskiem; one to gruntują szacunek powszechny, im głównie pewność siebie i dobry humor zawdzięczać wypada.

Zamiłowania porządku można dowieść tem, że wszystko co się robi, nacechowane jest rozwagą i zastanowieniem; że życie ma cel jasny i z góry wytknięty i że dąży torami trwałemi według zasad niewzruszonych i ścisłych. Dom i gospodarstwo winny się znajdować w zupełnym porządku i składać dowód, że w mieszkaniu panuje czystość, dobrobyt, zadowolenie i szczęście.

Jakże jest szczęśliwym małżonek, związany z osobą, która zabiegami swemi umiała postawić gospodarstwo na takiej stopie, na jakiej być powinno! I ona sama jakże jest szczęśliwą, gdy mąż wszędzie, gdziekolwiek okiem rzuci, spostrzeże ład i czystość i mimowoli uśmiechnie się z zadowolenia. Wtedy wszystko kwitnie, a dobry humor głowy rodziny odbija się na wszystkich twarzach domowników, rodząc dziwną pogodę i smak życia.

Natomiast, jakże smutny i odstręczający widok przedstawia dom, w którym żona lekceważy sobie tę zasadniczą cnotę matki rodu…. Nieszczęsne ognisko! Nieład w ruchomościach, zaniedbanie najpierwotniejszych zajęć domowych, gmatwanina w interesach, koszlawość w całem życiu! Wszystko przedstawia chaos, wszystko marnuje się i ginie, a dobrobyt – ten prawy syn porządku. – ulatnia się bez śladu! W całym domu panuje zgroza niedbalstwa – ubranie, meble, strawa – wszystko napiętnowane nieładem i niechlujstwem.

Każdą rzecz pożyteczną odkłada się, nic się nigdy nie kończy. Niekiedy duch nieporządku powoduje żądzę trwonienia. A oszczędność jest ściśle związana z zamiłowaniem porządku.

Daremnie ojciec rodziny usiłuje odmawiać sobie najdrobniejszego wydatku, daremnie prowadzi najkorzystniejszy proceder, daremnie przystępuje do interesów praktycznych, zyskownych i dobrze pomyślanych, daremnie zabiega, pracuje, zamordowywa się krwawym trudem: – jeżeli żona nie jest oszczędną, wszystko przepadło.

Dom jego staje się podobnym do beczki bezdennej : – im więcej się w nią wlewa z jednej strony, tem więcej wypływa przez drugą!

MĄŻ I ŻONA.

Jak szczęśliwe, jak godne zazdrości życie męża, którego żona jest rozważna i pracowita w najobszerniejszem znaczeniu tego słowa! przy najszczuplejszych nawet dochodach jego dom będzie zawsze pozór zadowolenia i dostatku; gdziekolwiek okiem wszędzie dostrzeże ład, czystość, zabiegliwość, i we wszystkiem zaufać może swej rozsądnej i wiernej towarzyszce życia…….

Reklamy

5 komentarzy »

  1. spać nei mogę to do Ciebie Grześ zajrzałam, jak na dobranockę

    Komentarz - autor: len — Grudzień 16, 2007 @ 12:04 am

  2. miło mi. zaglądaj zawsze. 🙂

    Komentarz - autor: betko — Grudzień 16, 2007 @ 9:22 am

  3. No to zatapiam się w lekturze…
    (:

    Komentarz - autor: Kamila Rondo — Grudzień 18, 2007 @ 9:48 pm

  4. Tak jest, jeżeli żona nie jest oszczędną – wszystko przepadło… 😆

    Ale świetny jest język w takich starociach, można się zaczytywać nie zważając na treść 🙂

    Komentarz - autor: Hoko — Grudzień 19, 2007 @ 3:25 pm

  5. 😀 ale treść tu też jest niczego sobie.
    dla mnie to piękny obrazek tamtych lat.

    Komentarz - autor: betko — Grudzień 20, 2007 @ 8:14 am


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: