ordinary guy

Grudzień 27, 2007

zwyczaje towarzyskie vol.3

Filed under: Uncategorized — betko @ 10:07 pm

…oraz kilka zdjęć które wykonałem wracając od mamy Kiela. Kielu zadzwonił i mówi: weź idź do mojej Mamy tam jest prezent dla ciebie. idź idź.. teraz teraz..

sie zdziwiłem troche ale pojechałem. Mama Kiela wyszperała gdzieś dla mnie z pracy jakies stare klisze z reprodukcjami starych książek o jeszcze starszych skamieniałościach… heheheh.  ucieszyłem się naprawdę bo ja lubię starocie. Mama Kiela dostała w prezencie odemnie ptasie mleczko 🙂

fhlbo0005b.jpg

no okej, teraz cd. książeczki. jakże aktualna i zarazem miejscami mocno zdewaluowana:

OBOWIĄZKI WZGLĘDEM SWOICH I OBCYCH.

OBOWIĄZEK, JAKO PRZEPIS CZYSTO WEWNĘTRZNY.

Obowiązek jest powinnością, którą nam zaleca prawo natury, zwyczaj, przyzwoitość i towarzystwo. Cofać się przed wypełnieniem zobowiązań, narzuconych nam przez dług moralny, nie wolno nikomu.

Obowiązek – to przepis, ale przepis czysto wewnętrzny, wyrozumiany przez rozsądek i uznany przez sumienie. Prawidło, od którego nic nas uwolnić nie może. Nie spełnić swego moralnego obowiązku bezkarnie jest stanowczo niepodobieństwem, albowiem kara za niespełnienia moralnego obowiązku całkowicie zależy od sędziego, najsurowszego, najbezwzględniejszego i nigdy nie przebaczającego. Tym sędzią jest nasze własne sumienie.

Nie dość tego. Kto postępuje niesumiennie, ten traci prawo nazywania się człowiekiem uczciwym, a zarazem traci szacunek wszystkich ludzi uczciwych. Obowiązki nasze, przy usilnej chęci ich wypełnienia, stają się dla nas powoli, stopniowo, bardzo przyjemnemi. Im więcej staramy się je wypełnić, tem wydają się nam milsze i łatwiejsze do wykonania.

Z obowiązkami spotykamy się na każdym kroku naszego życia. Począwszy od obowiązków względem Ojczyzny, gdy występujemy jako obywatele kraje, który nas wydał i przytulił, aż do obowiązków towarzyskich, nie masz takiej dziedziny życia, w której moglibyśmy o nich zapomnieć. Zrastają się one z nami, niewolą i stanowią ciężar, ale ciężar miły i konieczny, zamieniający nam życie w cały szereg radości i zadowoleń, o ile wyszkolimy się w spełnianiu tego wewnętrznego nakazu.

OBOWIĄZKI WZGLĘDEM OJCA I MATKI.

Względem ojca i matki powinniśmy pieścić w sobie najczulszą, najserdeczniejszą miłość i głęboki szacunek od lat najmłodszych, od tej chwili, gdy poraz pierwszy nauczywszy się szczebiotać przez niewinne usta niemowlęce imiona matki i ojca, i następ. nie w ciągu całego życia powinniśmy być bezwzględnie posłuszni ich woli i wypełniać ściśle wszystkie ich polecenia; winniśmy zawsze baczyć na ich rady i wiecznie pielęgnować w sercu wdzięczność za wszystko, cokolwiek dla nas uczynili. Niechaj rodzice będą dla nas najlepszymi doradcami, przyjaciółmi, kierownikami w ciągu całego naszego życia.

Jeżeli nie spłacimy tego świętego długu, jaki jeszcze za maleńkości zaciągnęliśmy u ojca i matki, zasłużymy sobie na po. gardę wszystkich ojców, matek i dzieci.

Gdy nasi rodzice zestarzeją się, przypomnijmy sobie wtedy nasze dzieciństwo. Kiedyś oni odgadywali nasze potrzeby, teraz na nas kolej – przewidywać to, czego im zbraknąć może. Jeżeli ich spotka jakie niepowodzenie, naszym obowiązkiem jest dać im możliwą pomoc i zarazem użyć wszelkich środków, ażeby nie urazić ich miłości własnej.

Powinniśmy szanować ich zdania nawet wtedy, gdy są niezgodne z naszemi. Jeżeli mają jakie wady, winniśmy im pobłażać, jeżeli w rozmowach z nami są szorstcy a nawet brutalni, winniśmy im to przebaczać, przez wzgląd na ich starość. Dobrobyt przedłuża życie, należy przeto starać cię, ażeby mogli mieć zupełny dobrobyt i zadowolenie.

Powinniśmy szczerze, aż do zaparcia się samych siebie, kochać naszą rodzinę; jeżeli któregokolwiek z jej członków spotka niedola, obowiązkiem jest naszym przyjść mu z natychmiastową pomocą. Bo i któż im pomoże, jeżeli opuszczą najbliżsi krewni i przyjaciele?

WZAJEMNE OBOWIĄZKI MAłŻONKÓW.

Rok rocznie, w rocznicę ślubu, małżonkowie winni poważnie obmyślać te przyrzeczenia, jakie częstokroć dają w nieświadomości ich wagi i znaczenia, lub nawet bezmyślnie, uważając je tylko za formalności ślubne.

Mąż i żona obiecują kochać, szanować siebie nawzajem, być wiernymi sobie w doli i niedoli, w szczęściu i w nieszczęścu, w zdrowiu i w chorobie, aż do śmierci. Przy tem mąż obiecuje utrzymywać żonę, a żona – być posłuszną mężowi.

Drugiem zobowiązaniem, przyjętem przez obie strony, jest szacunek wzajemny. Część słaba powinna być szanowaną, nie dla tego, że jest słabszą, ale dla tego, że będąc słabszą, szanuje silnego. Jeżeli nawet niekiedy żona nadużyje własnej cierpliwości, to i wtedy dobry mąż nie powinien pozbawiać jej szacunku. Mąż winien pamiętać, że żona ma naturę słabą, że jest fizycznie delikatniejszą od niego, że ma nerwy czułe i że jest narażoną na więcej bólów i cierpień szczególnych.

Szacunek męża nie polega jedynie na rycerskiem postępowaniu, które silny obowiązany jest okazywać słabszemu i którego każda kobieta ma prawo spodziewać się od każdego mężczyzny.

Żona, z drugiej strony, winna szanować i poważać swojego męża dopóty, dopóki to jest możliwe. Jeżeli może, powinna udawać, że uważa go za dobrego męża, a postępowanie takie będzie służyło za silną pobudkę, ażeby istotnie na miano dobrego męża zasłużył z biegiem czasu. Dopóki będzie myślał, że jest dobrym mężem, dopóty starać cię będzie o utrzymanie tej opinji o sobie. Obchodzić się z człowiekiem tak, jak gdyby był daleko lepszym, niż jest w istocie, jest to środek pewny do zrobienia go rzeczywiście lepszym.

Lubo i mężowie powinni kochać swoją rodzinę, to jednak nie mają potrzeby sterczyć nieustannie w domu – powtarzamy po raz trzeci. Jest to przynajmniej zdanie wielu mężatek. Mężczyźni, pozostający na cały dzień w domu. są niespokojni, nietaktowni, wtrącają się do wszystkiego, słowem, stają kością w gardle.

Pod wieloma względami, odnośnie pieniężnych i innych materjalnych interesów rodziny, mąż bywa zazwyczaj bardziej doświadczonym i dla tego powinien stać na czele gospodarstwa. Gdy w małżeństwie poruszoną jest kwestja, które z małżonków ma być posłusznem drugiemu, to służy to za dowód, że się coś psuje w ich pożyciu. Jeżeli oboje kochają się nawzajem, to nigdy nie będzie kwestji o tem, kto powinien być posłusznym, i oboje będą ubiegali się tylko we wzajemnem dogodzeniu sobie, w okazywaniu przysług i we wzajemnych ustępstwach.

Pierwszy rok pożycia jest najniebezpieczniejszym orzechem do zgryzienia. Pierwszy rok bądź targa, bądź zacieśnia węzły małżenskie. W tym okresie czasu mogą nastąpić liczne błędy, które rzucą cień na wszystkie dalsze lata pożycia. Młodzi powinni przyzwyczajać się do nowej sytuacji i powinni brać trudne lekcje w pierwszych czasach. Niedoświadczenie często bywa przyczyną wielu przygód w początkach życia małżeńskiego.

Spełniając jeden prosty przepis, młodzi mogą zachować spokój wewnętrzny. Ten przepis brzmi: unikajcie pierwszej kłótni.

Każda najdrobniejsza kłótnia pomiędzy mężem a żoną jest bardzo niebezpieczna: – psuje dobry humor, podkopuje miłość, podstępnie, nieznacznie zmniejsza i nareszcie zupełnie rujnuje serdeczność, która stanowi istotę, duszę małżeńskiego szczęścia. A ponieważ dla człowieka bardzo jest trudno nigdy nie być gniewnym, przeto nader ważną jest rzeczą nie zwracać uwagi na małe wybuchy, rzucające niekiedy cień na małżeństwo.

ZAZDROŚĆ – POTWÓR ZIELONOOKI

Strzeżcie się zazdrości ! Jest to potwór zielonooki, który burzy szczęście rodzinne.

Kobieta zazdrosna wogóle staje się przedmiotem drwin i powinna ukrywać przed mężem tego rodzaju uczucie. Jej podejrzenie mogą nie mieć podstawy, biedna, dręczy się może jedynie tem, co sama sobie wyobraża !

Z drugiej strony, mąż nie powinien nigdy okazywać, że inną kobietę woli, niż żonę. Przeciwnie, w obecności innych powinien schlebiać jej miłości własnej, udając, że ją szanuje i przekłada ponad wszystkie inne. W miłości, jak i w religji, może budzić się fanatyzm i gdy ludzie zanadto kochają, mogą stawać się zanadto wymagający. Miłość prawdziwe nie uczuwa zazdrości, ten bowiem, kto kocha prawdziwie, jest pewien wzajemności i nie lęka się rywali. „Ten, kto się boi, nie kocha szczerze” – powiedział pewien krytyk.

Przywiązanie małżeńskie ogwarantowywa się pod wieloma względami wzajemnem zaufaniem męża i żony. Małżonkowie nie mogą mieć tajemnicy jedno przed drugiem. Każde usiłowanie w tej mierze może wywołać bardzo smutne następstwa. Jeżeli mąż i żona, nie dowierzają sobie wzajemnie we wszystkiem, to jest to tak samo, jakgdyby sobie nie dowierzali w niczem.

Jesteśmy zdania, że nie wiele jest takich kobiet, któreby na wzór Dalili sprzedawały tajemnicę swoich Samsonów. Atoli sekrety tego rodzaju, jak naprzykład sekrety, powierzane księdzu, lekarzowi, adwokatowi i sędziemu, albo wogóle powierzane sobie, jako postaci urzędowej, mąż powinien zachować wyłącznie dla siebie i pod żadnym pozorem nie zwierzać się z niemi żonie, byłby to bowiem postępek niehonorowy i nieuczciwy.

Gdy mąż przychodzi do domu znużony, głodny i w złym humorze, wskutek jakiegoś niepowodzenia, to jest to chwila nieodpowiednia, ażeby żona dopytywała się natrętnie, co mu jest i co go w zły humor wprowadziło. Najlepiej, dać mu dobry obiad i mówić mało, albo wcale nie. Później, pod wieczór po odpoczynku, mąż sam chętnie podzieli się z nią tem wszystkiem, co go źle lub dobrze usposabia w życiu.

Wydaje nam się arcynietaktownym zwyczaj męża i żony otwieraiua listów do siebie wzajem adresowanych. List zamknięy powinien być nietykalnym. Każdy lubi najpierw sam przeczytać list, adresowany do siebie.

Nawet w stosunkach poufnych należy zachować uprzejmość bezwzględną.

Z rodziną żony trzeba być zawsze w zgodzie.

Dobra żona przyjmuje udział we wszystkiem, co obchodzi i dotyczy męża Powinna być zdolna do wypowiadania, w miar możności, swojego zdania, do dawania mężowi rad i pomagania mu na tej drodze w jego interesach.

Życie kobiety bywa często smutnem; byłoby jednak inszem, gdyby żony, w czasie nieobecności mężów, obmyślały dla nich jaką rozrywkę bądź w formie przedmiotu do ciekawej pogawędki bądź w odmianie stroju, sposobu uczesania się lub czegoś podobnego, co podszeptywał im ich dowcip wrodzony wówczas, kiedy się o nie starano. Życie mężczyzn i kobiet byłoby o wiele mniej nudnem, gdyby myśleli i postępowali jedno odnośnie drugiego w przybliżeniu tak samo po ślubie, jak przed ślubem.

Dobrze jest nieraz dla kobiety opuszczać swoje gniazdo w celu rozrywki, lubo prawdziwe szczęście może znaleźć ona jedynie w domu. Dla niej, jak i dla męża, konieczną jest zmiana i rozrywka, ale nie powinna zapominać, że ciągłe przyjemności doprowadzają do cierpień i że jeżeli większą część swojego czasu poświęcać, będzie na wizyty i towarzystwo, to w domu jej zapanuje bezkrólewie i nieład.

Nie szukajcie przyjemności, ale bądźcie zawsze przygotowani do nich, jeżeli zdarzy się okazja po temu. Najmniejszy przedmiot sprawia przyjemność, każde słowo wyda się rozsądnem, gdy macie ręce zajęte, a serce wolne. Lecz jeżeli przyjemności stanowią cel waszego życia, to przyjdzie czas, w którym najzabawniejsza pantomina nie wywoła, na twarzy waszej najmniejszego nawet uśmiechu.

Żona może mieć wielki wpływ na męża i nawet przewagę, w miarę zaufania, jakiem go obdarza. Nigdy nie bywa tak bezsilną wobec niego, jak wtedy, gdy sama straciła doń zaufanie.

Milton powiada, że „dobra żona jest najlepszym darem nieba.” Ale co składa się na dobrą żonę? – czystość myśli uczuć, wesołe, wdzięczne postępowanie, skłonność do przebaczenia, brak zawziętości, cierpliwość, świadomość własnych obowiązków, umysł rozwinięty i wrodzona wytworność obejścia. Żona powinna umieć gospodarować z łagodną biernością i przyjmować rozważny udział w dążeniach męża. Powinna być przewidująca i stanowcza, przy delikatności, jako też czuła, ale miłością, nie przechodzącą w słabość.”

Bywają mężczyźni, których zadowalnia samo dążenie do zawojowania, lecz nie faktyczne zwycięstwo nad kobietą. Gdy dziewczyna wychodzi za mąż za takiego mężczyznę, to zdaje się, że on nią pogardza od pierwszego dnia ślubu. Zaledwie dostał ją pod swoją władzę, zaczyna zaraz gderać na nią. Wina niektórych mężów nie leży w braku miłości, ale w tem, że jej nie okazują w życiu rodzinnem; zanadto ich pochłaniają interesy i nie rozumieją, iż dla żon ich potrzeba więcej, aniżeli im dają. Nie zwracają dostatecznej uwagi na drobiazgi, a od tych ostatnich zależy nieraz szczęście kobiety.

Nie ulega wątpliwości, że w miarę postępu czasu, życie małżeńskie potrzebuje nie mniej miłości, ale, przeciwnie, więcej. Mężowie powinni umieć oceniać prace swoich małżonek i nigdy nie zapominać, że trochę pomocy z ich strony przyniesie więcej pożytku, aniżeli gderanie.

Miłość męża nigdy nie powinna być pochłanianą przez nadmierne pojęcie o swojej władzy. Mąż powinien wykazywać przed żoną rozsądek i dobroć, nie zaś surowość i bezwzględność.

Władza męża powinna polegać tylko na zabiegliwości, podobnie jak niańka panuje nad dzieckiem, zmuszając je do jedzenia, do czystego ubrania, do porządku i spokoju.

Niekiedy zdarza się, że żona, która najwięcej ze wszystkich powinna mieć wpływ na męża, korzysta z tego wpływu mniej niż inni. Mąż często radzi się obcego, który wcale o niego nie dba, nie zwraca się natomiast do skutecznej, współczującej rady żony. Pociąga to za sobą wogóle złe skutki. Przy tem kobiety posiadają niezawodną bystrość umysłu i ostrożność, i dla tego rady ich bywają niezmiernie cenne.

Wielu mężów zrujnowali przyjaciele, podczas gdy żona, z właściwą sobie przenikliwością, wiedziała, że tak będzie, ostrzegała męża, ażeby im zbytnio nie ufał, ale on nie zwracał uwagi na ostrzeżenia żony.

Jeżeli żona bierze udział w kłopotach męża, to powinna także przyjmować udział w jego rozrywkach. Bywają mężowie egoiści, myślący jedynie o własnych przyjemnościach.

Jeżeli mąż wychodzi z domu za interesem, to żona nie jest tem zmartwiona, wie bowiem, że mąż byłby przy niej, gdyby mógł. Ale w takich razach mąż powinien mieć na względzie jej uczucie i powiedzieć jej, kiedy wróci do domu.

Dobry mąż, wracając do domu, .przynosi zazwyczaj żonie jaką bagatelę w podarunku. Ta pamięć o żonie podtrzymuje pierwiastki romantyczne, których nigdy nie należy zupełnie pozbywać się w pożyciu małżeńskim. Służą one za przypomnienie poważnej ale jeszcze wrażliwej matronie owej potęgi panieństwa, w czasie którego jej chłodne spojrzenie robiło zimę w pokoju, a jej najdrobniejsza wola zmuszała młodego jej wielbiciela do biegania o milę drogi po jeden fijołek.

Wtedy i zazdrość – ten potwór zielonooki – zamieni się na anioła zgody o różowo-niebieskich spojrzeniach!

DBAŁOŚĆ O DOMOWNIKÓW I SŁUŻBĘ I PODTRZYMANIE DOBRYCH STOSUNKÓW Z OBCYMI.

Powinniśmy dbać o wszystkie te osoby, które wskutek tych czy owych okoliczności są zależne od nas, to jest o swoich podwładnych i o służbę.

Powinniśmy rządzić nimi łagodnie i niezbyt dobitnie wykazywać swoją wyższość nad nimi. Należy czuć w nich godność ludzką

i nie zapominać, że to nasi bliźni, że z natury są to ludzie tacy sami, jak my, i tylko prawa społeczne postawiły ich niżej od nad, Należy pobłażać ich błędom, nie zapominając, że doskonałości nie ma na świecie.

Jeżeli służbę spotka jakie nieszczęście lub troska, trzeba jej okazać życzliwość, zwłaszcza, jeżeli ci ludzie nie mają nikogo bliższego sobie, toby im mógł dopomódz.

Powyższe przepisy należy stosować z całą bezwzględnością osobliwie w czasach dzisiejszych, gdy o służbę nadzwyczaj trudno i gdy prądy społeczne budzą coraz więcej uczucia godności osobistej w ludziach, skazanych na zależność. Mamy żywe dowody, że starsze osoby, pomne jedynie dawnych czasów i nazbyt surowe w postępowaniu z podwładnymi, narażają się na ich niechęć a nawet nienawiść, podczas gdy młodsze panie, umiejące się dostosować

do uczuć bardziej ludzkich, dziś nadewszystko obowiązujących, zyskują sobie życzliwość służby, która, lubo wyzyskuje niekiedy ich łatwowierność, wszakże trzyma się, a to już bardzo wiele!

Podstawą wszystkich naszych stosunków z bliźnimi powinny być dwie następujące wielkie prawdy: „Nigdy nie czyń tego drugiemu co tobie nie miło, i postępuj z innymi tak, jakbyś pragnął, ażeby postępowano z tobą.”

Starajcie się rozwinąć w sobie uczucia wspaniałomyślności i wdzięczności_ Wspaniałomyślność Jest pobudką szlachetną i wdzięczność jest uczuciem niezbędnem dla człowieka; jak godną jest podziwu wspaniałomyślność, tak wstrętną jest niewdzięczność.

Nie kłóćcie się z nikim i starajcie się zawsze pogodzić zwaśnionych. Pojedynek – to postępek barbarzyński, wzbroniony przez prawo; jest bez sensu i wcale nie dowodzi prawości człowieka, przeciwnie, w pojedynku często ginie nie ten, kto obraził, ale ten, którego obrażono. Powinniście zapobiegać pojedynkowi i będąc pośrednikiem pomiędzy stronami zwaśnionemi, starać się wszelkiemi siłami pogodzić je i doprowadzić do zapomnienia uraz.

Nie powinniśmy wyrządzać nikomu krzywdy, nawet naszym nieprzyjaciołom.

Nie należy obrażać bliźnich ani słowem, ani czynem; nigdy nikogo nie należy draźnić obelżywemi żarcikami lub złośliwą przymówką. Trzeba łagodnie lubo z godnością odpowiadać tym, co nas obrażają; jest to sposób najlepszy, ażeby zmusić obrażającego do żałowania swego postępku. Jeżeliście się z kim pogniewali, to powinniście się starać pierwsi podać rękę do zgody, bo jeżeli nikt nie zechce być pierwszym, to waśń może trwać wieki.

Znalazłszy rzecz cudzą., należy ją niezwłocznie zwrócić pokrzywdzonemu lub władzom, a nareszcie pismom publicznym. Otwartość i szczerość to cnoty, cechujące serca szlachetne. Kłamstwo poniża i brata się z oszustwem. Należy przyjąć sobie za prawidło – nigdy nie kłamać.

Nigdy również nie należy źle się wyrażać o bliźnim, choćby nawet to, co o nim wiecie, zasługiwało na wiarę. Można to robić jedynie z obowiązku, gdy tego wymaga interes poważny, ale nigdy wskutek lekkomyślności, albo z gadulstwa.

Nigdy nie należy pogardzać bliźnim, nie zważywszy wszelkich okoliczności jego życia i położenia, równie jak nie należy pysznić się wobec niego swoją wyższością, powinniśmy traktować bliźniego i postępować z nim, jak z równym sobie.

Bądźcie grzeczni i uprzejmi dla wszystkich, ale nikomu nie należy schlebiać, – mówcie prawdę, ale w sposób umiarkowany. Współczucie – to jeden z najpiękniejszych Przymiotów ludzkich; bądźcie dobrzy i ludzcy względem sobie podobnych, współczujcie ich bólom i troskom; kochajcie ich; jeżeli możecie brońcie ich od niesprawiedliwości; ułatwiajcie im egzystencję w miarę środków i obdarzajcie ich zasiłkami pieniężnemi, słowem pomagajcie im w miarę sił i możności, czem i jak możecie. Bardzo jest winien ten, co mogąc dopomóc bliźniemu, umył ręce od wszystkiego. Dzielcie się z biednymi, o ile wam tylko pozwalają środki na to. Miłość bliźniego niewoli ogół do wspierania tych, co nie mają, co w życiu doznają tylko samych przeciwności.

Bądźcie wspaniałomyślni i pobłażliwi względem tych, którzy są waszymi dłużnikami, nie prześladujcie ich, nie obciążajcie nadmiernemi procentami; lepiej jest przypuszczać, że ich spotkało nieszczęście, aniżeli podejrzywać, że mają ochotę was oszukać.

Pewność, żeście spełnili swój obowiązek i staliście się pożytecznymi dla bliźnich, sprawi wam dużo wewnętrznego zadowolenia,

nie jesteśmy bowiem stworzeni wyłącznie dla siebie samych.

Bądźcie sprawiedliwi dla wszystkich, a jeżeli wasi spółobywatele zaszczycili was swojem zaufaniem, jeżeli wam powierzyli jaki obowiązek społeczny, to niechże sprawiedliwość i dobro powszechne kieruje wami we wszystkiem. Nigdy nie zapominajcie o tem dla celów osobistych, ani dla rodziny, ani dla zadowolenia własnych namiętności.

OBOWIĄZKI WZGLĘDEM SAMEGO SIEBIE.

Pomówmy teraz o obowiązkach. względem samego siebie. Oto sześć głównych przepisów, do których każdy człowiek stosować się winien:

1. Uważajcie na wady swego charakteru, gdyż stać się mogą nieszczęściem dla wszystkich, co was otaczają. Charakter nie jest od nas samych zależnym, daje nam go natura, ale przy zabiegach można go naprawić, jakkolwiek bynajmniej nie jest to łatwem. Powinniśmy być uprzejmymi dla wszystkich, należy przeto starać się, ażeby tę uprzejmość wymóc na sobie.

2. Unikajcie gniewu i starajcie się go zgnębić wszelkiemi siłami. Pod wpływem gniewu człowiek przestaje panować nad sobą i rozsądek jakgdyby nie istniał wtedy, a wskutek tego można się stać okrutnym i niesprawiedliwym. Nie masz takiej wady, którejby się nie dało wykorzenić przy dobrej woli i stałości postanowienia.

3. Unikajcie próżniactwa: ono zostawia was samymi z waszą wyobraźnią, w walce z namiętnościami i błędami; przyzwyczajcie się do pracy stałej, dobrowolnej i obowiązkowej. Próżniactwo pociąga zawsze za sobą nudę, i gdyby zbadać ludzkie serca, to łatwo doszłoby się do przekonania, że nuda jest przyczyną wielu nieszczęść.

4. Walczcie z dążeniem do bogactwa; skromny dobrobyt powinien was zadowolnić. Zwalczajcie w sobie skłonności do błyszczenia i zbytków, to bowiem robi nas niewolnikami próżności świeckich. One, zarówno jak pycha, mogą zadać naszym uczciwym zasadom cios stanowczy i w sercu naszem zaszczepić truciznę rozpusty.

5. Lękajcie się upojenia uciechą: prowadzi ona do grzechu. Częste sprawianie sobie rozrywek staje się przyzwyczajeniem i prawie że koniecznością natury. Trzeba tego unikać. Przyzwyczajajcie się do rozrywek prostych i przystojnych; im bardziej lgniecie do gwarnych i świetnych zabaw świata, tem mniej przyciągać was będą ciche rozkosze życia rodzinnego. Starajcie się wolne chwile od zajęć codziennych poświęcać zajęciom przyjemnym i praktycznym, lub też dobrym uczynkom.

6. Poprzestawajcie na małem – oto dewiza ludzi rozsądnych. Im mniejsza potrzeba, tem mniej powodów do złego postępowania i tem bliżej do szczęścia. Przyzwoita ale skromna odzież, umiarkowana strawa, skromne mieszkanie i zajęcie, które wam przypada do gustu – oto przedmioty niezbędne dla rozsądnego człowieka.

Do powyższych sześciu przepisów należy dołączyć jeszcze kilka rad dodatkowych.

Nie bądź wybredny w jedzeniu, bo ta wada może cię zrobić niewolnikiem nadmiernego apetytu. Znasz warunki dzisiejszego istnienia i trudności aprowizacyjne, używaj więc strawy prostej i umiarkowanej, stosownie do potrzeby. Używaj ostrożnie wina i spirytualji. – Umiarkowanie ochrania zdrowie człowieka, a nadto zaleca je poczucie godności osobistej. Bądźcie rozumnie oszczędni, ale unikajcie sknerstwa, które kala duszę.

Wstrętny widok przedstawia sobą skąpiec, pozbawiający się wszystkiego, nawet rzeczy najniezbędniejszych.

Skąpstwo jest krzywdą dla społeczeństwa, które wymaga, ażeby każdy z jego członków używał części swego mienia na podtrzymanie rękodzieł lub na ulżenie biednym. Zarazem jednak wystrzegajcie się marnotrawstwa, które prowadzi do nędzy i was i waszą rodzinę. Jeżeli się wam podobają gry, poświęćcie im kilka wolnych godzin, o ile są niewinne i nie przekraczają granic rozsądku, ale nie pozwalajcie sobie oddawać się im zanadto. Grajcie dla rozrywki nie zaś dla wygranej. Namiętność do gry,doprowadzona do przesady, powoduje nędzę, zbrodnię, samobójstwo. Nigdy nie prowadźcie rozmów niemoralnych, one znikczemniają człowieka i są niegodne jego imienia. Wyrugujcie z waszej mowy wszelkie wyrażenia brutalne i cyniczne, świadczą one bowiem o niewybrednym smaku i złem wychowaniu.

Starajcie się rozwinąć w sobie wszelkie zalety i przymioty, a wykorzeniajcie wady i błędy. W tej mierze może być wielką pomocą czytanie książek moralnych.

Unikajcie wszelkich zbytków; one hańbią człowieka i niszczą zdrowie. Starajcie się także unikać przesady w czemkolwiek. Róbcie to, co dobre i rozumne. Umiarkowanie jest prawidłem rozsądku, jest to przymiot najdonioślejszy i najskuteczniejszy, gdy idzie o szczęście całego życia. Nigdy się nie chwalcie. Niech was ocenią wasi współziomkowie. Człowiek rozumny wie, że jest człowiekiem, tj. że jest słabym i że jego rozsądek i czyny mają swoje granicę; mało przywiązuje znaczenia do swojej wyższości nad otoczeniem; woli wcale nie okazywać tej wyższości i stać na jednym poziomie ze swojem otoczeniem.

Znoście z odwagą i poddaniem przeciwności tego życia, są one bowiem nieuniknione i zgodne z ukształtowaniem całego świata; jest to cnota serca silnego i szlachetnego, jest to obowiązek względem naszej własnej godności.

Rozpacz i snutek są to słabości duchowe, które należy pokonać, wcale bowiem nie przynoszą ulgi naszym cierpieniom.

Postępując dobrze, otrzymujemy za to nagrodę, doznajemy rozkoszy duchowych i spokoju wewnętrznego, szanujemy sami siebie i posiadamy szacunek i miłość otoczenia. Dobra, niesplamiona reputacja uwieńcza nasze zabiegi. Przy umiarkowaniu, możemy cieszyć się długo posiadanem zdrowiem, a rozsądek i oszczędność pozbawiają nas nędzy.

ŻYCIE PRAKTYCZNE.

Od takich ważnych obowiązków wróćmy znowu do życia praktycznego. Pragniemy przytoczyć kilka wskazówek, które mogą się przydać nadewszystko naszym paniom.

Nie słuchajcie obmowy, plotek i tego wszystkiego, co wam chcą opowiadać przez zazdrość albo nienawiść z krzywdą. bliźniego. Jeżeli was obmawiają, wiedźcie, że należy być wspaniałomyślnym i nigdy nie mówić źle o tych, co się o was źle wyrażają.

Nie obrażajcie się, jeżeli kto wam krzywdę wyrządzi; uzbrójcie się w cierpliwość, gardźcie obmową tak, jak na to zasługuje; nie pamiętajcie krzywdy, wyrządzonej sobie, a natomiast miejcie na względzie to, iż obraza hańbi jedynie tego, kto się do niej przyczynia.

Nigdy się nie gorączkujcie i nie traćcie równowagi umysłu. Jeżeli nie macie dość siły do powstrzymania się od gniewu, to nie róbcie nic dopóty, dopóki on nie przeminie.

Nie składajcie wizyt w złym humorze, wtedy bowiem łatwo może się wam wyrwać to, o czem zamilczelibyście chętnie.

Nie dopuszczajcie do serca zazdrości i wogóle wszystkich uczuć szkodliwych, gdyż zazdrość i złość są to trucizny niszczące i niebezpieczne.

Wystrzegajcie się przesądów – fanatyzmu.

Bądźcie odważni i przewidujący we wszystkich swoich postępkach, rozwaga bowiem jest najlepszą deską oporu.

Przystępujcie do każdej sprawy życia, dobrze zastanowiwszy się nad nią; rozsądek hamuje wyobraźnię i zbytnią swobodę myśli.. Nie róbcie nic, nie zasięgnąwszy uprzednio rady rozsądku.

Unikajcie próżniactwa – jest to matka wszelkich występków, bądźcie pracowici, czynni i zawsze gotowi do zajęcia się jaką robotę.

Bądźcie umiarkowani w rozrywkach i przyjemnościach, albowiem szkodzą one zdrowiu i krzywdzą rozum.

Bądźcie umiarkowani w przyjemnościach uczucia, gdyż każdy zbytek, każde nieumiarkowanie prowadzi za sobą złe następstwa. Namiętność do złota i próżniactwa, pycha i skłonność do strojów i fraszek dają się wszędzie spotykać i nietylko krzywdzi reputację kobiety, ale nadto są bardziej niebezpiecznemi dla spokoju rodzinnego, aniżeli wszystkie wady razem wzięte.

Namiętność do strojów, do błyskotek, kokieterja i nieumiarkowana żądza pochwał pochodzi z niedostatcznego ukształcenia rozumu. Kobieta zdrowego rozsądku dba o modę o tyle tylko, ażeby się nie ośmieszyć w oczach innych kobiet.

Nigdy nie starajcie się mieć wielu przyjaciół, osobliwie zaś nie wyszukujce ich w sferze ludzi wątpliwej moralności. Unikajcie zwolenników balów i teatrów. Kobieta, mająca zbyt wiele pociągu do uciech świeckich, nie może być dobrą matką rodziny.

Unikajcie silnych wzruszeń, bo tak jak silne ćwiczenia męczą ciało, tak i wzruszenie staje się powodem znużenia moralnego. Piękność, rozum i wdzięk – oto przymioty, dla których zwykliśmy kochać kobietę. Jeżeli natura pozbawiła was urody,

starajcie się ją zastąpić rozumem i wdziękiem.

Rozum i wdzięk czynią kobiety miłemi i przyjemnemi w towarzystwie, ale największy urok w kobiecie stanowi jej skromność,

unikająca poklasków zewnętrznych i zwiększająca tem samem cenę jej piękności.

Niech kobieta będzie najurodziwsza, nigdy nie powinna się tem zaszczycać i powinna być skromną, pomimo władzy, Jaką ma nad tymi, którzy się nią zachwycają.

Pycha nikogo nie zdobi, a tem bardziej nie jest z nią do twarzy młodym kobietom.

Pochlebstwo to zdradzieckie perfumy, których kobiety używają z upodobaniem; nie trzeba się niem upajać, jest to bowiem niebezpieczne w najwyższym stopniu; jak silny aromat kwiatów, pochlebstwo zgubnie oddziaływa na umysł. Porwane zbytnio pochlebstwem i pochwałami, kobiety stają się śmieszne.

Bądźcie zawsze uprzejme, uprzejmość bowiem jest potężną bronią w rękach kobiety.

Wstrzymujcie się od nieumiarkowanego i ciągłego śmiechu, świadczy on o ograniczeniu umysłu – nadewszystko unikajcie śmiania się nie w porę.

Bądźcie naturalne w waszych upodobaniach i umiarkowane w pragnieniach, jest to najlepszy środek do pozyskania szczęścia. Bądźcie twarde w nieszczęściu i braku, a skromne w szczęściu i bogactwie.

Nie zapominajcie nigdy, że bogactwo i uroda są to dwie rzecze przelotne, podczas gdy cnoty nie lękają się czasu.

Nie bądźcie dumne z waszych przymiotów fizycznych i moralnych; nie bądźcie pyszne ze swego stanowiska w świecie, duma bowiem i pycha to dwie wady, wskutek których chłodnie przyjaźń i wzrasta liczba nieprzyjaciół.

Posiadajcie tyle miłości własnej, ile potrzeba do nieutracenia godności osobistej.

Bądźcie skromne i nieciekawe; nieskromność oddala. zaufanie, a ciekawość pociąga nieszczęście.

Wystrzegajcie się wady, właściwej wszystkim kobietom ­ gadulstwa Trzeba dużo słuchać, mało mówić, być ostrożną w słowach, rozważną w odpowiedziach.

Starajcie się nie zadrasnąć miłości własnej tego, który was słucha; nigdy nie wyśmiewając cudzego zdania.

Nie zaczynajcie rozmowy wtedy, gdy kto inny ma zamiar mówić i nie przerywajcie mu – to niegrzecznie.

Zbadajcie charakter i moralność ludzi, z którymi chcecie się zbliżyć.

Pamiętajcie zawsze, że kobiety mają więcej czcicieli, aniżeli przyjaciół i że bardzo rzadko można wynaleźć przyjaciół szczerych i życzliwych, zwłaszcza pomiędzy młodemi kobietami.

Szanujcie tajemnice cudze i nie powierzajcie nikomu własnych sekretów, jeżeli potem nie chcecie tego żałować.

Nie zazdroście nigdy szczęścia i dobrobytu innym.

Nie pozbawiajcie się nigdy okazji świadczenia przysługi. Zadowolenie, jakiego się doznaje po zrobieniu komuś dobrze, przewyższa wszelkie inne.

Wiele kobiet uważa się za nieszczęśliwe, a nie wiedzą, że same zaniedbują wszystkich środków do zdobycia szczęścia.

Młode kobiety napróżno rade znaleźć szczęście w uciechach światowych; powinny wiedzieć, iż najszczęśliwszemi są te, które mają najmniej trosk i cierpienia.

Matki powinny od lat najmłodszych kierować rozumem i sercem swoich córek, najważniejszą bowiem doskonałością kobiety jest posiadanie zdrowego sądu o rzeczach i dobrego serca. Posiadając pierwszy, kobieta nabiera rzeczywistego zdania o sobie samej i o innych; posiadając zaś dobre serce, kocha ludzi i współczuje każdej niedoli bliźniego.

Bardzo wiele zależy na tem, ażeby dobre serce było podtrzymywane przez zdrowy sąd o rzeczach, gdyż bez tego sprawa może się łatwo zabłąkać. W trudnych wypadkach, gdy rzecz dotyczy jakichś spraw nadzwyczajnych, czy to pod względem waszej przyszłości, czy waszej rodziny – stłumcie głos serca i postępujcie tak, jak radzi rozsądek. W miłości zaś i dobrodziejstwie, przeciwnie, zawsze idźce za pobudką serca.

Rozum i piękność, jeżeli się ich używa na złe, mogą utracić swoje znaczenie i nawet stać się ciężarem.

Piękność traci swoją wartość wskutek nadmiernej pychy, rozum, wskutek błędów i zbytniej przedsiębiorczości.

I tak, nie pyszniąc się swoim rozumem, posiłkujcie się nim z wielką ostrożnością. Pamiętajcie zawsze następujący pewnik: „Dowcip może pchnąć na chwilę całą siłą żagle, ale okręt może się rozbić o najmniejszy kamień podwodny!”

Oschłe odpowiedzi, wyrażenia niecierpliwe, okazujące, że obecność czyja jest wam nie na rękę, są bardzo nieprzyzwoite. Kobieta dobrze wychowana powinna przedewszystkiem starać się o pozbycie się tych błędów, jeżeli chce być miłą, lubianą, i pożądaną w towarzystwie.

Czas młodociany jest najdroższym czasem do nabycia wiadomości i doświadczenia; korzystajcie z tego czasu, ażeby z góry zaopatrzyć się w to wszystko, co może utrwalić pamięć i rozwinąć zdolności umysłowe.

W tym celu poświęćcie kilka godzin dziennie na czytanie książek, traktujących o historji, o moralności, o nauce i sztuce, czytajcie przy tem dzieła wzorowe, ale nie traćcie czasu na czytanie lichoty, nie mającej żadnej wartości literackiej.

Kobieta, która od lat najmłodszych zajmuje się rozwinięciem własnego umysłu, zdobywa tem samem broń przeciwko nudzie w przyszłości.

Gdy wiek zmusi ją do prowadzenia bardziej skromnego i odosobnionego życia, nie będzie zmuszoną, dla wypełnienia próżni

w sercu, uciekać się do obłudy i dewoterji; nie będzie bawiła się w plotki i obmowy, które ze starych panien czynią nieznośne i niebezpieczne istoty. Gdy minie czas świetnych i gwarnych uciech, zastępują się one innemi, cichszemi, ale też i przyjemniejszemi. Za młodu korzystało się z urody i miłości, w wieku dojrzałym cechować ją będzie zdrowy rozum i nie pożałuje niczego.

Oszczędność, porządek i schludność – oto trzy przymioty niezbędne dla kobiety. Przysłowie powiada: „Kobieta oszczędna jest droższa od skarbu.”

Porządek jest przyjemnym dla oczu i zwłaszcza oszczędza czas. Czystość ciała jest podwójnie pożyteczna, tak dobrze dla zdrowia jak i dla urody.

Stroje i ubranka grają bardzo ważną rolę w życiu kobiety; powinniśmy się rządzić rozsądkiem przy wydatkach na podobne przedmioty i smakiem przy wyborze różnych strojów, ażeby pokryć braki i wykazać swoje wdzięki. Trzeba mieć dużo taktu i wytwornego gustu, ażeby się ubierać do twarzy i wykwintnie. Kobieta zręczna tak się zawsze umie ubrać do twarzy, że czyniąc pozór, jakby chciała ukryć swoje wdzięki, może je pomimo woli wykazać w najkorzystniejszem świetle.

Kobiety powinny dbać o swoją toaletę nietylko wtedy, gdy idą na bal albo na wieczór proszony, ale powinny wziąć sobie za prawidło – być zawsze schludnie ubraną i do twarzy tak, ażeby w domu i w chwilach, gdy się nie spodziewa nikogo, mogła przyjąć; obcych bez żenowania się za braki w toalecie.

Nie zapominajcie jednak, że jeżeli czystość, wytworność i gust w wyborze strojów uważane bywają za zaletę, to z drugiej strony wielką jest wadą poświęcać zbyt wiele czasu na stroje.

Bądźcie o tyle rozsądnemi i miejcie tyle siły woli, ażeby unikać różnych-niedorzecznych i, szkodliwych wybryków mody, które nietylko tamują swobodę waszych ruchów, pozbawiają figurę wdzięku i gibkości, ale nadto przynoszą straszną krzywdę zdrowiu i urodzie.

Nie miejcie nigdy fałszywej ambicji zaćmienia innych kobiet sutością i bogactwem toalety, gdyż taka ambicja prowadzi częstokroć do ruiny. ‚Unikajcie wady, właściwej wielu kobietom ­krytykowania stroju innych kobiet.

Ażeby się podobać w towarzystwie, należy zwracać uwagę na wszelkie, najdrobniejsze okoliczności i na wszystkich w równej mierze. Pragnąc pochlebić komuś, trzeba to tak zrobić, ażeby zrozumiał tylko ten, do kogo się zwrócono.

Dla pozyskania powszechnej miłości i szacunku, należy obchodzić się z każdym tak, jak na to zasługuje.

Weźcie sobie za prawidło: zapominać i przebaczać urazy i nigdy nie myśleć o zemście.

Bądźcie zimne w sporach, nie gorączkujcie się i nie upierajcie się zbytecznie przy swojem zdaniu. Nawet i wtedy gdy macie słuszność za sobą, ustąpcie upartemu przeciwnikowi, służy to bowiem za dowód umiejętności postępowania i dobrego tonu.

W postępkach z rodziną bądźcie grzeczne, uprzejme i przewidujące, względem niższych zaś pobłażliwe. Z ludźmi starszymi wiekiem bądźcie pełne szacunku i umiejcie zarazem utrzymać własną godność.

Zawierajcie stosunki z ludźmi dobrymi, a unikajcie złych, ale jeżeli czujecie w sobie dość siły po temu, ażeby wykorzenić w tych ostatnich ich złe skłonności, to nie zaniedbujcie żadnej nadarzającej się okazji, żadnego środka, ażeby uczynić tych ludzi cnotliwymi.

Na koniec prowadźcie się tak, ażeby zachować szacunek i poważenie innych. Wasze sprawowanie się w kółku rodzinnem powinno być równie bez zarzutu, jak w towarzystwie, gdzie każdy może sąd o was wydać.

OBOWIĄZKI TOWARZYSKIE.

Dodamy słówko o obowiązkach towarzyskich wogóle. Jeżeliście zostały przedstawione i przyjęte w jakiem towarzystwie, postępujcie skromnie, bez pretensji i z godnością; okazujcie dla wszystkich szacunek, zwłaszcza zaś dla tych, którzy ze swej strony wam okazują uszanowanie i uprzejmość.

Nie zapominajcie ani na. chwilę, że największa wyższość kobiety polega na tem, ażeby była skromną wszędzie i zawsze i ażeby była grzeczną nawet względem tych ludzi, których mogłaby nie szanować, t, j. takich, którzy przez swoje postępki nie zasługują na szacunek.

Skromność sama przez się jest tak pięknym przymiotem, że przyznaje się jej daleko więcej wartości, aniżeli pięknej twarzy i monarszej postaci. Ale skromność wykazuje się nie tylko w samej powierzchowności, lecz także w ubraniu, w ruchach, i w każdym

razie służy za rękojmię dobrego i rozważnego postępowania, opierającego się na przepisach czystej moralności.

Dla każdej z pań jest o wiele przyzwoiciej bywać w towarzyrzystwie rzadko, aniżeli często; sposób przepędzeniu czasu powinien zawsze iść w parze z jej wiekiem.

Atoli młode kobiety, które mało jeszcze bywały w świecie, powinny się wystrzegać zbytniego milczenia w towarzystwie, to bowiem rzuca cień nie tylko na ich zdolności przyrodzone, nie tylko że je ośmiesza, ale może dać powód tym, co ich nie znają, do zrobienia im zarzutu, że są dumne.

Bardzo często się zdarza, iż ludzie nieobyci z towarzystwem, z pozoru nie zwracają na was uwagi, albo rozmawiają pomiędzy sobą szeptem i jakgdyby nie dostrzegali waszej uprzedzającej grzeczności wobec siebie; jest to nic innego, jak tylko nieśmiałość i nieobycie towarzyskie.

Przyzwoity stopień zarozumiałości, równie dalekiej od natręctwa, jak i od zbytniej chęci wysuwania siebie na plan pierwszy, jest jedną z najprzyjemniejszych zalet w towarzystwie światowem.

Dla zdobycia takiej pewności siebie, należy badać ton i zachowanie się ludzi obytych i godnych szacunku, zgadzać się z nimi we wszystkiem i jeżeli można, brać ich za wzór do naśladowania i ciągle mieć na względzie jeden cel, ażeby dojść do możliwości zabierania głosu w towarzystwie.

Unikajcie wszczynania takich rozmów i poruszania takich kwestyj, któreby mogły krępować obecnych i nie dać im możności przyjęcia udziału w dyskusji. Zdarza się często, że dwoje rozmawia a dziesięciu milczy, bo temat obcym jest dla nich.

Wprowadza to niezadowolenie i niechęć, wraz z zarzutem, że osoba, która wszczęła taką rozmowę, jest przemądrzałą i pozuje na wielkość.

Unikajcie wszelkich nieprzyzwoitych wyrażeń i nie okazujcie tego, żeście zrozumiały znaczenie nieprzystępnych dwuznaczników, których ktoś brutalny użył w waszej obecności.

Niestety, wiele jest kobiet, które nietylko chętnie słuchają takich brutalstw, ale nawet same posiłkują się niemi.

Kobieta winna zawsze pamiętać, że wskutek jakiejkolwiek nieostrożności w tej mierze naraża swoją reputacje na złą opinję, w oczach bowiem świata równie jest godnem zarzutu bądź samo podejrzenie lekkomyślności i życia niemoralnego. bądź też rzeczywiście złe postępowanie kobiety.

Szlachetność i wytworność obejścia jest warunkiem niezbędnym zwłaszcza dla pań; jest to niejako miara, według której towarzystwo wyrabia sobie zdanie o waszych przymiotach i o waszem wychowaniu, osobliwie zaś ci ludzie, którzy nie ufają sposobności porozmawiania z wami.

POWSZECHNIE PRZYJĘTE FORMY ŻYCIA TOWARZYSKIEGO.

„AVE PATRIA”

„Ojczyznó ! Bądź pozdrowiona !…”

Pod tak podniosłym tytułem jeden z młodszych pieśniarzy stworzył poemat, z którego pozwolimy sobie przytoczyć ten genjalny ustęp:

„Nie byłeś w wojsku? Nie znasz więc, jak ja znałem, sztuki, która pomaga panować nad ciałem; sztuka zaklęć przeróżnych, sztuka tajemnicza. czarna magja jej bodaj swej mocy użycza,

sztuka twarda, jak kańczug; skuteczna jak chłosta, a w istocie swej jednak tak przedziwnie prosta. zwie się: Radość Pokory.”

Radość pokory ! Najszczęśliwsze z uczuć spełniać rozkaz, dany przez wielki cel życia. Takie rozkazy obowiązują w szeregach naszych bohaterów za hasłem Ojczyzny, takie rozkazy toruje kodeks dobrego tonu i całe społeczeństwo biernie wykonywać je musi. I wykonywa je chętnie z ową radością pokory, oczywiście o tyle, o ile jest po temu należycie przygotowane. Jednakże zdarzają się wyjątki i to wyjątki dość jaskrawe.

Oto, co pisze w tej mierze jeden ze spółczesnych feljetonistów.

„Onegdaj byłem przypadkowo w kolejce świadkiem pewnego obyczaju narodowego, który nie tylko nie ujął mnie swą ekscentrycznością, ale wzbudził nadspodziewanie wstręt i obrzydzenie. Była to „ex improviso” zainscenizowana ceremonja „obcinania brody” starozakonnikowi. Brało w niej udział dwuch młodzieńców jakby wykrojonych z żurnalu mód i dwuch żołnierzy z pierścionkami złotemi na palcach.

„Obcinanie” polega na szarpaniu brody i popychaniu osobnika, przy akompanjamencie dowcipów, które maja świadczyć o antysemityzmie operatorów, a dają świadectwo tylko ich integralnemu barbarzyństwu.

„Z procederem tym trzeba stanowczo skończyć, a nałogowych i przygodnych sportsmanów obcinania pakować za kraty . . . Chłopczysko które jest odważne w gromadzie i w gromadzie rzuca się na starego, patrjarchalnego, nie politykującego żydowinę, nie tylko nic a nic nie pomoże Ojczyźnie, ale mocno ją w opinji świata obniża . . . .

„Co do pasażerów – pisze w innem miejscu tenże spostrzegasz – ci dzielą się na dwa gatunki, siedzących i stojących.

Siedzą: chłopcy dwunastoletni, żołnierze, panienki wydekoltowane na 14 osób, studenci, obwieszone perłami semitki, wyelegantowane buchaltery i oficerowie tyłowi i intendanccy. Stoją: siwe matrony, ojcowie rodzin, niewiasty brzemienne, mamki z dwumiesięcznemi dziećmi u piersi, staruszkowie w okularach i inwalidzi wojskowi bez ręki lub bez nogi, O tem, żeby trzynastoletni chłopak ustąpił miejsca siwej staruszce lub rozwalony żołnierz wstał i poprosił o zajęcie miejsca gentlemana siódmy krzyżyk dźwigającego, niema oczywiście mowy. Propozycja w tym kierunku uczyniona spotyka się ze wzruszeniem ramion lub z kompletną obojętnością. Dopiero trzeba chłopczynę wziąć jedną ręką za kołnierz, a drugą za szczękę i przerzucić przez okno na mierzwę przy torze kolejowym, aby znalazło się miejsce i aby siadł sobie człowiek, który ma 3 synów i 11 wnuków w wojsku.

„Jadąc kolejką podmiejską i obserwując to wnętrze wagonu, ten pejzaż, zabudowania, domostwa, parkany i wogóle całą dekoraeję najbliższej okolicy i otoczenia miljonowej stolicy, dochodzi się wogóle do najpesymistyczniejszych konkluzyj. Wiarę w to, abyśmy mogli „wyzwalając” uszczęśliwiać sąsiednie narodki i aby te narodki mogły się nakarmić do syta u piersi naszej przepotężnej cywilizacji, wiarę w misję kulturalną Sarmatów na eksport traci się w kolejce podwarszawskiej bardzo szybko.”

Taka przygodna kartka, wydarta z wrażeń feljetonisty, staje się aż nadto wymownym przyczynkiem do charakterystyki czasów dzisiejszych. Nad „radością pokory” bierze górę zuchwalstwo I gdzie tu może być mowa o dobrym tonie, kiedy co chwila, jak szydło z worka, wyłazi nie tylko brak wychowania ale i brak serca?

Wielkie szczęście, że spostrzeżenia powyższe oparte są głównie na wyjątkach. Rzecz dzieje się w kolejce podmiejskiej, ludzi jak śledzi w beczce, żar pogody słonecznej, rozbawienie i – formy schodzą na plan drugi.

Inaczej jednak dzieje się gdzieindziej.

Dawniej dzielono ludzi na próżnujących i pracujących. Garstka światowców miała jako zadanie żyć bez widocznych trosk o jutro i zajmować się głównie zabawą – pracowitem próżnowaniem; praca była przez nich uważaną, jako zbytkowy naddatek, któremu się oddawano dobrowolnie lub od niechcenia. W moździerzu wojny wszystko się ubiło i zrównało.

Praca stała się koniecznością i niezbędnym warunkiem życia dla wszystkich. Jest teraz potrzebą i glorją dla tego, który poprzednio nie znał jej wartóści i dopiero w praktyce, dopiero przy zetknięciu się z nią bliższem, potrafił ją ocenić. To też i zebrania towarzyskie mają teraz inny charakter. Ludzie się gromadzą dla, omawiania kwestyj społecznych, dla zbliżania się do siebie, dla zawierania kontraktu do pomocy wzajemnej – więc chcą zwalczać przesądy, złą wolę i t. d. Pierwsze myśli o stowarzyszeniach samopomocy społecznej rodzą się dziś najczęściej z inicjatywy osób utytułowanych, którym dobre ton jest wrodzonym niejako i które mogą narzucać go tym, co go nie znają. W tych kontraktach życie społeczne wykazuje złe i dobre strony. Złe stanowią wyjątek, dobre przeważają, oczywiście o tyle, o ile nie będziemy przekraczali zaklętego koła polityki, która stoi po za obrębem naszego wykładu. Nam chodzi jedynie o wykazanie zmian zasadniczych, jakie zaszły w życiu polskiem za sprawą wielkiej wojny. Zmiany te są wielkie, ale trwogi w nas budzić nie mogą.

Prawda, że pan X, sklepiczarz, któremu powierzono rejonową sprzedaż chleba i cukru, nieustannie rozmawia z gośćmi, trzymając zżuty ogarek papierosa w ustach i mimowoli mieszając popiół do cukru, prawda, że markier na bilardzie rozsiada się przy gościu i najpoufalej w świecie dowodzi mu o nieżyczliwości Anglików dla Polski, powierzając ustawianie piramidki samym grającymi prawda, że urzędniczka, przed załatwieniem interesu, musi się naflirtować z kolegą, prawda, że . , . to, owo i dziesiąte, ale naogół „radość pokory tryumfuje, wszyscy ludzie mają się za przyzwoitych i za przyzwoitych uchodzić pragną. A to już Bardzo wiele, bo jeśli tylko dobra wola istnieje żywa i namacalna, to, jakoś to będzie: „ave Patria!”

PIERWSZE WRAŻENIE.

Po takich wstępach i ogólnikach przechodzimy do systematycznego uszeregowania naszych przepisów.

Stare przysłowie mówi: „Powiedz mi, z kim przestejesz, apowiem ci, kto jesteś.”

Co do nas, szukając punktu wyjścia, zmieniamy je, nie bez racji, jak następuje: „Pokaż mi swoje mieszkanie, a ja ci powiem, jakiego jesteś ducha.”

W czterech ścianach swego mieszkania człowiek występuje w swej prawdziwej postaci; tu dają się poznać jego skłonności; i upodobania, jak również jego błędy i zalety. Człowiek ten, o ile wpuszcza kogoś do siebie, radby, ażeby ten ktoś nabrał o nim jaknajkorzystniejszego wrażenia. Niechże pamięta, iż wszystkie przedmioty martwe, które go otaczają, są milczące, a jednak aż nadto wymowne, ażeby gościa dobrze lub źle dlań usposobić. Pod tym względem winno mu przyjść z pomocą przyzwyczajenie. Gdzie jak gdzie, ale w domu nigdy nie należy zaniedbywać przepisów dobrego tonu.

Kto nie ma środków na urządzenie zbytkowne domu, ten powinien go utrzymywać skromnie, ale zawsze czysto i przyzwoicie. Można mieszkać w jednym pokoju, ale schludnym, wywietrzonym, stale odkurzanym, z czystą pościelą na łóżku, z drobnym zasobem skromnych ozdób, z widocznem umiłowaniem czystości, ochędóstwa i porządku. Żadnych brudów, żadnych ubrań rozwieszonych bez osłony, żadnych ogarków, szmat ani szpargałów po kątach, żadnego swędu z lampy czy pieca, opatrzonych w swoim czasie, żadnego przydymienia czy przyswędzenia powietrza z maszynek, żadnego, słowem, powodu, któryby miał uczynić niekorzystne wrażenie bądź wewnątrz, bądź nawet zewnątrz mieszkania. Już w samem przybiciu nazwiska na drzwiach winna się manifestować staranność i poczucie symetrji. Spluwaczka i popielniczka – to dwie konieczności, o których zapominać nie wolno !

Komu zaś środki pozwalają na kupno bodaj dzieł sztuki, ten powinien złożyć dowody dobrego smaku i znawstwa. Cała mądrość polega na tem, ażeby gość od jednego rzutu oka nabył przeświadczenia, że jest u człowieka, z którym obcować zawsze miło.

Pokoje oddzielne u ludzi, zajmujących większy, lokal, powinny nosić cechy sobie właściwe. Salonik, jadalnia, sypialnia, gabinet, pasaż, pokój dziecinny, kuchnia i pokój dla służącej – oto typowe mieszkanie większe, którego urządzenie zależy od większej lub mniejszej zamożności właścicieli. Dbałość i wygoda oto są dwie główne wytyczne dla nadania wartości takiemu locum. Dobry ton nie nakazuje zbytków, perłowej masy, atłasów czy adamaszków, lecz jedynie praktyczne przedmioty wypróbowanej trwałości, służące nie tylko do stroju, ale i do wygodnego użytku. Od gustu i smaku pani domu zależy rozstawienie tych mebli i utrzymywanie ich w ciągłym i stałym porządku. Meble są dziś nadzwyczaj drogie i bywają coraz częstsze wypadki, że mają stanowić poratunek dla całej rodziny w chwilach krytycznych. W braku mieszkań czytuje się coraz częściej ogłoszenia: „kupię 4 lub 5 pokoi wraz z całkowitem urządzeniem.” Taka tranzakcja może być bardzo korzystna, o ile trafi się na zamożnego nabywcę i o ile się ma dla siebie inne upatrzone schronienie.

„Nie wiecie dnia i godziny” – i już dla tego bodaj na graty swoje należy ciągle dmuchać i dmuchać, ażeby nie traciły na wartości.

Gabinet bywa najczęściej rekwirowany dla wojskowych i urzędników. Taki przymusowy lokator jest, oczywiście, kulą u nogi w szanującym się domu. Trzeba mu urządzić pokój po kawalersku, a taktem i uprzejmością zmusić go do poszanowania miejsca, w którem zamieszkał z urzędu. Unikanie wszelkich zatargów, ciągłe traktowanie takiego lokatora jak gościa, witanie go z uśmiechem, a nie zrażanie szorstkością obejścia, wskaże mu z kim ma do czynienia i najbrutalniejszego umityguje. Zdarzało im się widzieć, że pani domu, osoba dobrze już w wieku podeszłym, ilekroć wypadło jej spotykać lokatora w przedsionku, zawsze przepraszała go, że jest źle ubraną. Słysząc te ekskuzy, i on sam nie pozwolił sobie nigdy na strój zaniedbany lub lekceważący tych, o których musiał się przy spotkaniu ocierać. „Grzecznie ale z daleka” – oto hasło, Którego trzymać się winni w takich razach wszyscy domownicy wobec intruza. Zwłaszcza dzieciom należy wzbronić bezwarunkowo zaglądania do jego pokoju. Pewnemu dygnitarzowi biuro rekwizycji mieszkań zaproponowało troje kandydatów do wyboru – dwóch mężczyzn i jedną panienkę. Ta ostatnia, po obejrzeniu pokoju, ze łzami w oczach prosiła, ażeby ją przyjęto. – Cóż pani tak zależy na tem? – spytał dygnitarz. ­Ach, – odparła, – u państwa tak ładnie, tak czysto, elegancko, cicho i spokojnie, jak u mojej rodziny za naszych lepszych czasów. Czuję, że byłoby mi tu bardzo dobrze.” W istocie, przyjęta, okazała się lokatorką wręcz idealną.

Wrażenie zewnętrzne, jakie zajmowany lokal robi na obcych, jest prawie zawsze miarodajne przy ocenianiu ludzi, z którymi człowiek zbliżyć się zamierza. Trzeba więc o nie dbać usilnie i tak, jak dbać o nie winien młodzieniec, po raz pierwszy wchodzący w świat wielki lub przedstawiający się władzom, w celu zajęcia wakującej posady. Bo z pojęciem „świata” łączy się pojęcie towarzystwa osób jednej miary i jednakowych poglądów na stopień życiowego smaku, wykształcenia i wychowania jego członków.

Szkoła świata bynajmniej trudną nie jest, trzeba mieć tylko dobre oczy i dobre chęci: Jedynie przypatrując się innym, potrafi się ich naśladować pomimo woli.

Etykieta jest tylko poznaniem przepisów przystojności towarzyskiej, umiejętnością takiego zachowania się, ażeby zyskać ogólne uznanie i żadnym ze swoich postępków nie urażać słabości ludzkiej.

Prawdziwa przyzwoitość towarzyska bywa nierozerwalnie związaną z miłością bliźniego i z zupełnym brakiem egoizmu.

O wielu szczegółach, dotyczących urządzenia mieszkania mówimy obszerniej w naszej pokrewnej pracy, noszącej tytuł „Pani Domu”, do niej więc odsyłamy nasze łaskawe czytelniczki. Tu nadmieniamy jedynie, że mieszkań nie należy przeładowywać meblami i że większą uwagę należy zwrócić na pokój stołowy, który w większości wypadków zastępuje salon. Surowy przepis dawniejszej etykiety zabrania w jadalni wieszania lustra i zegara, ale dziś coraz rzadziej przestrzeganym bywa.

Leżąc w łóżku, przyjmuje się wizyty jedynie osób bardzo zażyłych, chociaż wogóle jest to nieprzyzwoitem.

„DZIĘKUJĘ – PRZEPRASZAM.” (Zasadnicze pojęcia grzeczności i uprzejmości.)

Oto dwa słowa zdawkowe, o których jednak nigdy zapominać nie trzeba. Dawniej, lokajowi, podającemu strawę w restauracji, nigdy nie mówiło się „dziękuję”, bo uważane to było za ujmę godności osobistej, dziś, gdy pracy lokajskiej, w wypadkach nadzwyczajnych, poświęcają się pp. akademicy i panie z towarzystwa, dziękowanie za najmniejszą przysługę weszło w piękny i dobry zwyczaj, któremu tylko przyklasnąć można.

Toż samo dotyczy i słowa „przepraszam”, zwłaszcza gdy chodzi o nieuwagę, pośpiech lub taką okoliczność, w której robi się bliźniemu dywersję.

Te słówka „dziękuję i przepraszam” winny być wpajane w dzieci od ich maleńkości, one bowiem jednają miłość i szacunek ludzi.

Jak zaznaczyliśmy wyżej w dziale obowiązków, postępowanie rodziców z dziećmi winna cechować powaga i nadzwyczajna ostrożność, w połączeniu jednak ze słodyczą i serdecznością. Nie wynika z tego, ażeby dzieci miały być niewolnikami rodziców, owszem, powinny być one dla nich z całem zaufaniem.

„Dziękuję i przepraszam” należy wpajać w dzieci przy ich wzajemnym stosunku pomiędzy sobą. „Ach jakaś ty dobra, jak ja ci serdecznie dziękuję.” „Ach, mój braciszku, jakże ja cię serdecznie przepraszam i wierzaj, że nie chciałam . . .” Oto zdanka jakie spotykane wśród rodzeństwa, doskonale współdziałają ich miłości wzajemnej i delikatności postępowania. Zwłaszcza chłopcy powinni okazywać zawsze najwyższą grzeczność dla dziewczątek; na to trzeba zwracać baczną uwagę.

Natomiast, z gruntu fałszywem jest mniemanie, że dzieci muszą stanowić najpierwsze osoby w domu rodzinnym, Często się zdarza, że do nich wyłącznie zbyt czuli rodzice stosują wszystko. Dzieciom przy stole podaje się przed ojcem i przed starszymi, a wszystko, co złego zrobię, zwala się na karb dzieciństwa. Następstwem jest fakt, że dzieci nabierają miłości własnej i że uważając się za pierwsze osoby w domu, zaczynają lekceważyć rodziców. Odwrotnie zbyt wielka surowość w postępowaniu z dziećmi oddziaływa na nie w sposób nadzwyczaj szkodliwy i niekorzystny. Nie trzeba nigdy zapominać, że dzieci powinny biernie spełniać przestrogi i polecania i nie domyślać się nawet, że rodzice przepadają za niemi.

Dziecko od maleńkości ma się ładnie kłaniać, dziękować i przepraszać we właściwych okazjach. Wchodząc do mieszkania, dzieci od lat dziesięciu winny zawsze przepuszczać naprzód matkę i dorosłych. Dzieci przy stole już od lat siedmiu powinny zachowywać się jaknajgrzeczniej, nie kłaść się na stole, nie podpierać się, nie rozwalać się na krześle, nie zakładać nogi na nogę, nie pluć, nie chrząkać, nie śpiewać, nie gaworzyć zbyt głośno i śmiało.

Ażeby im dać dobry przykład, rodzice nie powinny nigdy kłócić się przy nich ze sobą, jak również nie powinni mieć jakichkolwiek zatargów z rodzicami męża lub żony, mieszkającymi wspólnie. Tym ostatnim należy zawsze okazywać jaknajwiększą uprzejmość i serdeczność.

Dorośli synowie nie powinni bez pozwolenia rodziców ani palić tytoniu, ani grać w karty w ich obecności.

Grzeczność stanowi nietylko oznakę szlachetnego pochodzenia i dobrego wychowania, ale sama przez się może być nawet źródłem dobrych przymiotów. Jest ona bardzo pożyteczną dla samego człowieka, idzie bowiem ręka w rękę z jego moralną równowagą i ułatwia mu dalszą drogę w życiu. Grzeczność jest jedną z największych doskonałości rodzaju ludzkiego; jest ona ściśle związana z miłością. Jest to jego młodsza siostra, towarzyszy jej nieustannie i otwiera jej bramy serca.

Są ludzie, którzy zajmując lokal od dziedzińca, nie liczą się zupełnie z sąsiadami i zapominają o tem, że dziedziniec ten jest wspólnością wszystkich lokatorów. Głośne rozmowy z otwartych okien, krzyki, śmiechy, strofowanie dzieci rozbawionych, oczyszczanie ruchomości nie we właściwej porze, wylewanie nieczystości bez liczenia się z odpowiedniem miejscem i t. d. i t. d. – wszystko to są czyny w wysokim stopniu nietaktowne i niegrzeczne. Takie anektowanie dziedzińca dla samych siebie świadczy o brutalstwie, egoiźmie i złem wychowaniu tych osób, które, oczywiście, nie mogą zjednać sobie sympatji sąsiadów spokojnych, a głównie potrzebujących ciszy i domowego wytchnienia.

Są inni, którzy przez wystawanie w bramie tamują swobodę przejścia sąsiadom, zwłaszcza z lepszego stanu tak, jakgdyby chcieli im wyrządzić impertynencję w oczy. Znowu karygodna niegrzeczność, którą napiętnować trzeba !

Są jeszcze inni, którzy przychodzą do restauracji z pełną kieszenią zarobkowych groszy, ale z rozmamraną i brudną koszulą, z rękoma ledwo-ledwo obmytemi naprędce, i rozsiadają się bez najmniejszych względów przy stolikach osób, przyzwoicie ubranych, które ich wyprzedziły. Słówka „przepraszam” jest im nieznane. W ruchach swoich i w ogólnem zachowaniu się wykazują tyle śmiałości i niepowściągliwości, że zmuszają swych przygodnych współbiesiadników do jaknajprędszej ucieczki z lokalu. Czy to jest grzeczne? Ci ludzie wiedzą o tem, że nie, a jednak postępują tak, jakgdyby chcieli umyślnie wykazać, że „dziś” zrównało ich w prawach z tymi, którym przed kilku laty ustępować musieli.

Szorstkości obejścia i przykrych nad wyraz objawów złego wychowania i nietaktu nieszczęsny inteligent, zmuszony obsługiwać sam siebie nazewnątrz a i wewnątrz domu, nie spisałby dzisiaj na wołowej skórze. Rubaszność i niedelikatność występują co chwila i na każdym kroku dają się we znaki. Trzeba być bardzo pobłażliwym, ażeby tego nie widzieć i nie oburzać się w duszy !

Jak sobie radzić? Ha – omijać, o sto kroków omijać tych, od których można się niegrzeczności spodziewać, a za kamień przy każdej okazji odpłacać chlebem, t. j. wysilać się na uprzejmość i grzeczność, nigdy jednak nie pozbawioną godności. Wdrożyć się trzeba w rolę nauczyciela tłumu, który sam spostrzega często jak dalece źle postępuje. Nie trzeba nigdy zapominać, że nie gniewem i nie irytacją, ale jedynie dobrocią wskórać coś można.

Grzeczność względem niższych jest obowiązkiem, jest oznaką wyższości i najlepszym środkiem zmuszania ich do szacunku dla siebie. Nie należy jej pomijać nawet względem służących o tyle, o ile wystrzegać się trzeba poufałości z nimi. Rozumie się, iż nie zwierzając się podwładnym z tajemnicami, ukrywając raczej przed nimi swe błędy i ułomności, nie należy nigdy zapominać uprzejmych wyrazów: „Proszę i dziękuję”.

„SMACZNEGO I” DOBRY TON W JEDZENIU.

Jakkolwiek wojna postawiła nas w arcytrudnych warunkach aprowizacyjnych, jakkolwiek często-gęsto brak strawy doczesnej niewoli nas do głodu, to jednak zawsze i to, co do ust wkładamy nieraz w gorączce apetytu i pożądliwości nienasycenia, ulega przepisom dobrego tonu.

Przedewszystkiem, zaznaczyć trzeba, że jedzenie na ulicy jest „shocking” i to w najwyższym stopniu. Co najwyżej ssać można karmelek i to w sposób bardzo dyskretny, ale zapychanic się chlebem lub owocami – nigdy !

Nigdy, w obawie, ażeby ktoś ze złośliwych przechodniów nie zawołał znienacka : „smacznego !”

Z przepisów dobrego tonu, dotyczących zachowania, się przy stole, obowiązują głównie następujące:

Ręce należy mieć bezwzględnie czyste.

Nie należy nigdy dmuchać dla ostudzenia zbyt gorącej strawy. Trzeba wyczekać, zanim nie przystygnie. Głorącą zupę na talerzu porusza się łyżką dla ostudzenia, ale na łyżkę nie dmucha się wcale.

Chleba nie pakuje się do ust całą pajdą, lecz rozdrabnia się go na kęsy przed spożyciem.

Serwetę składa się na kolanach, ale nigdy nie zawiązuje się jej pod brodą. Jest to przywilej tylko małoletnich lub otyłych. W serwetę nie obciera się okularów, ani tem bardziej załzawionych oczu lub nosa! Przy krajaniu mięsa trzyma się nóż w prawej, widelec w lewej ręce, robiąc na nich równoczesny nacisk palcami wskazującemi. Łyżkę nie ujmuje się za trzonek z góry lecz od spodu trzema palcami, unosząc mały palec zlekka ku górze.

Na łyżkę nabiera się tyle zupy, ażeby się nie przelewała, gdyż ociekanie kropel na talerz jest nieapetyczne. Jeść trzeba cicho, bez bulkotu i w ciszy. Przepisy angielskie nakazują jedzenie zupy z łyżki, trzymając ją bokiem a nie sztorcem. Również i widelec nie wtyka się nigdy w mięso z góry prostopadle, lecz nabiera się nim odkrajany kąsek, trzymając go poziomo.

Nóż służy jedynie do własnego użytku. Krajać nim chleb z bochenka przy ogólnym stole nie wypada; od tego winien być inny nóż na koszyku z chlebem; równie i na solniczce powinna być specjalna łopatka, ażeby jedzący nie przysalał strawy końcem własnego noża lub palcami, jak to niekiedy robić zwykli ludzie nieobyci ze sferą osób dobrze wychowanych. Najlepsze bywają solniczki i pieprzniczki w słoikach dziurkowanych u góry do rozsypywania soli i pieprzu.

Do owoców używa się nożyków srebrnych lub rogowych, stalowe bowiem są do tego celu nieodpowiednie.

Nożem nigdy potraw do ust się nie wkłada, a to przez wzgląd na własne bezpieczeństwo, jak i na rzeczy współbiesiadników. Trzeba być bardzo skromnym przy nabieraniu na talerz podanych sobie potraw. Wziąć porcję średnią i uczynić to możliwie szybko, nie przypatrując się potrawie i nie każąc czekać sąsiadom na ich kolej.

Mięsa nie trzeba krajać odrazu na kawałki, a po odłożeniu noża, nabierać je na widelec. Przeciwnie, kawałki odkrawa się zwolna, trzymając oba narzędzia w ręku, aż do skończenia jadła. Również nie jada się nożem ani widelcem potraw płynnych, sosu zaś nie wybiera się chlebem i nie rozmazuje się go po talerzu.

Wogóle wykazywanie zbyt dobrego apetytu jest towarzyskim grzechem i objawem łakomstwa.

Robienie gałek z chleba, a tembardziej rzucanie temi gałkami w kogokolwiek, jest oznaką złego wychowania.

Przy jedzeniu trzeba ogromnie uważać, ażeby nie poplamić serwety czy ceraty obok siebie; noże i widelce trzeba też zostawić na talerzu lub umieszczać na podstawkach, zwanych koziołkami. Wybierając łyżką resztę zupy z talerza, trzeba go przechylić od siebie, nie zaś do siebie:

Rybę jada się wyłącznie widelcem, pomagając sobie chlebem. samych widelców używa się również do potraw miękkich. Rozbieranie drobiu palcami należy uskuteczniać nadzwyczaj

ostrożnie i delikatnie. Palce wycierać w bibułę nie w serwetę. Ze szparagów jada się same łapki, obcinając je nożem od całości – tak każe moda, przyznamy, nie dość usprawiedliwiona, chyba nieestetycznym wyglądać szparaga, wyjętego z ust po wyssaniu. Palcami wprowadza się do ust tylko takie jedzenie, które palców nie wala.

Tam, gdzie nie ma serwet ani płóciennych ani papierowych, obciera się usta i ręce własną chustką do nosa, ale ta ostatnia winna być zawsze nieposzlakowanie czystą.

Jedzenie owoców nieobranych ze skórki jest Bardzo nieprzyzwoitem. Sąsiadów przy stole nie należy niczem krępować i starać się im robić drobne przysługi z najwyższą uprzejmością.

Przepisy, dotyczące pijania wódeczki przed obiadem i palenia papierosów po obiedzie, uległy dziś radykalnej zmianie, wódeczką bowiem panie a nawet panny wcale nie gardzą i same przepijają do gości; również palą one chętnie papierosy, nie wychodząc z jadalni i upoważniając tem samem gości do palenia. Bądź jak bądź, należy i tu zachować wszelkie pozory dobrego wychowania. Paląc, nie otrząsać popiołu na stół, ogarków nie rzucać na podłogę, nie spluwać jawnie przy wszystkich, nie ganić ofiarowanego sobie papierosa, choćby tytoń był jaknajgorszy i t. p.

Trącanie się kieliszkami przy piciu trunków uchodzi za zwyczaj przestarzały.

Zęby należy oczyszczać po jedzeniu wykułaczką ale nie szpilką, a uskutecznić to pod dłonią, którą się usta przykrywa.

Bez względu na dobroć potrawy, nigdy nie należy przybierać jej po raz drugi, chyba na wyraźne zaproszenie pani domu.

Mówić z pełnemi ustami jest nieprzyzwoicie równie jak niebezpiecznie, bo można się zachłysnąć.

Jeść tak długo jak inni i nigdy nie dać czekać na siebie. Wychodzić zaraz po obiedzie proszonym jest nadzwyczaj nieprzyzwoicie. Trzeba pozostać jeszcze przynajmniej przez pół godziny, przyjmując udział w ogólnej rozmowie. Zbyt długie przebywanie jednego mężczyzny w gronie pań może być krępującem, bo może właśnie panie chciałyby pogawędzić spokojnie i wypocząć.

Wszyscy siadający do stołu powinni być zawsze ubrani przyzwoicie i schludnie, gdy jednak na obiedzie jest gość, wtedy, dla uczczenia go, trzeba się nieco świątecznie przystroić.

W towarzystwach bardzo wybrednych do stołu panowie i panie przebierają się w stroje możliwie jaknajelegantsze.

Na służbę przy gościach nigdy się nie gdera. Obsługa stołu powinna się odbywać możliwie jaknajciszej, jakby pod musztrą.

ANI NA CHWILĘ . . Ambicja i godność osobista. Ani na chwilę nie pozbywaj się tych cnót towarzyskich jakie wpoiła w ciebie za młodu dobrze wychowana i kochająca cię matka.

Cnoty te powinny być z tobą zrośnięte na wieki. Bądź dobrym, szlachetnym, uczciwym, skromnym, wyrozumiałym, delikatnym i grzecznym, słodkim, uprzejmym nadewszystko zaś słownym bądź i punktualnym. W katechizmie życia towarzyskiego jest to warunek kardynalny. Człowiek, na którego można liczyć, jest siłą i powagą. Jemu się ufa, jego się więc szanuje. Człowiek ten nigdy nie narazi nikogo na zawód. Jeżeli się czego podejmie, to zawsze powie tak, ażeby słów swoich nie odwoływać. Jeżeli coś zrobi, to zrobi możliwie najlepiej i najdokładniej. Nigdy nie kłamie, obłudą nigdy się nie rządzi, a brzydząc się fałszem, nigdy też nie stara się dokuczyć nikomu ani też korzystać z cudzej słabości czy niedoświadczenia. Człowiek ten posiada to, o czem inni tak często zapominają, niestety, – mianowicie cnotę – cnót, noszącą nazwę godności osobistej czyli ambicji.

O tej cnocie nie zapomina on aninachwilę !

Jeżeli więc spotkacie człowieka, który odrazu zwraca na siebie waszą uwagę, jedna was sobie i wywołuje korzystny sąd o swoich przymiotach, to lubo nie możecie zdać sobie sprawy, co właściwie jest w nim przyczyną tej waszej sympatji, zacznijcie badać pocichu i zosobna wszystko to co się składa na jego powierzchowność, a w większości wypadków dojdziecie do przeświadczenia, że jest to skutek szczęśliwego związku skromnego zadowolenia, szacunku bez nieśmiałości, przyjemnego dla oczu i naturalnego ułożenia, pogodnych i wesołych spojrzeń, nareszcie umiejętności ubrania się, zdradzającej smak i poszanowanie dla otoczenia, a wszystko to bez dziwactw, bez przymusu i bez przesady.

Naśladujcież go, nietylko kopjując we wszystkiem, ale tak, jak to czynią najzręczniejsi malarze, gdy kopiując obrazy innych, lepszych artystów, tworzą dzieła sztuki, nie ustępujące oryginałom, ani pod względem piękności, ani rozmachu pędzla artysty.

Jeśli spostrzeżecie, że jakiś mężczyzna został powszechnie uznany za człowieka miłego, uprzejmego, dobrze wychowanego słowem, za człowieka bez zarzutu, przyglądajcież mu się, badajcie go uważnie, uczcie się, w jaki sposób zachowuje on się względem starszych od siebie, jakim tonem przemawia do równych sobie i jak postępuje z niższymi. Śledźcie rozmaite zwroty jego mowy w tych przeróżnych okolicznościach, w jakich wypada mu się znajdowali,

czy będzie to w czasie wizyt porannych, czy też przy obiedzie, czy też wieczorem wśród jego rozrywek prywatnych. Naśladujcie go, bądźcie jego cieniem, jego bliźniakiem, wszakże bez małpiarstwa.

Badając go, przekonacie się. że on starannie unika w mowie i uczynku tego wszystkiego, co można by przyjąć za oznakę po. gardy lub lekceważenia, przeciwnie, postępuje tak, ażeby wszystkich zadowolnić swoją osobą. Okazuje szacunek, uprzejmość, względy i poważanie w tych wypadkach, gdy wszystko to bywa niezbędnem i naturalnem; rozważnie sieje swoje ziarna i potem zbiera obfite owoce.

Człowiek ten ma wielką zaletę, że jest równym, ciągłym i należycie zrównoważonym. Dobre zrosło się z nim, stało się jego drugą naturą, o której on nie zapomina ani na chwilę!

WEJDŹMYŻ W ŚWIAT.

Tak wyszkoleni na dobrych wzorach, idźmy o własnych siłach i sami postarajmy cię wycieniować to malowidło, ten rysunek, jakiego dobry ton wymaga od nas.

Nauczmy się przedewszystkiem . . . . ukłonów.

Ukłon trzeba zawsze zastosować do osoby, której go składamy. Spotkawszy w jakimś domu osobę wyżej od nas stojącą, trzeba się grzecznie ukłonić, lecz nie podawać ręki, dopóki taż osoba swojej do nas nie wyciągnie. Rękę podaje się miękko, gładko, bez wielkiego nacisku, bez bolesnej szorstkości i to nie końce palców, lecz dłoń pełną, w której jednak zbyt długo cudzej dłoni przetrzymywać nie trzeba. Tego podawania ręki trzeba się dokładnie wyuczyć, bo nawet taką bagatelką można zdradzić swoją wulgarność i nieobycie.

Dobrze wychowany młodzieniec nigdy przy ukłonie nie wyciąga pierwszy ręki do kobiety, lecz zawsze i w każdym razie czeka na jej upoważnienie.

Całowanie w rękę pań starszych nie jest koniecznem i nawet, jako zauważyliśmy, wychodzi z mody. Panien nigdy publicznie w rączki się nie całuje. Jest to przepis bezwzględny, od którego nawet bratu odstępować nie wolno w stosunkach normalnych. Inna rzecz w pierwszych chwilach przyjazdu, na powitanie po dłuższej nieobecności. wtedy wylew serca tamuje wszelkie skrupuły . .

Powróćmy jednak do ukłonów. Spotkawszy ukłon zimny lub pozdrowienie nie dość uprzejme, trzeba, choć zniechęcią, ukłonić się grzecznie ale zdaleka. Jeżeli niespodziewanem wejściem do pokoju sprawiliśmy zamięszanie i przerwaliśmy toczącą się rozmowę, należy przeprosić i usprawiedliwić swoje niewczesne wejście. Do osoby wysoko postawionej nigdy nie powinno się wpadać znienacka, byłoby to bowiem wielkiem ubliżeniem.

Przy pozdrowieniach na ulicy trzeba uważnie baczyć, do kogo je zwracamy. Ukłon dla osoby wysoko położonej powinien być głęboki i poważny, dla przełożonego pełen uszanowania, przy Czem nigdy nie należy zatrzymywać się dla wymiany kilka słów, chyba gdy osoba, której się kłaniamy, upoważni nas do tego. Spotkawszy na ulicy znajomego, zajętego rozmową z kimś innym, nie należy natarczywym ukłonem ściągać jego uwagi, raczej powinno się udać, że się go nie widzi. Tylko bardzo dobrych znajomych lub osobę, do której mamy ważny interes, można na ulicy zaszczycić rozmową.

Jeżeli spotkamy osobę niesympatyczną dla nas, albo na którą jesteśmy obrażeni, to nie należy przechodzić bez ukłonu, lecz owszem ukłonić się grzecznie lecz chłodno.

Nie ubliżamy sobie, jeżeli wyprzedzimy z ukłonem równych a poniekąd i niższych, ale nigdy nie powinniśmy okazywać, że czekamy na ukłon z ich strony.

Kłaniając się, bardzo często dołączamy słowne powitanie, które stoi w ścisłym związku z tytułami osób przez nas witanych. Im dostojniejsza osoba, tem większe uszanowanie oddać cię powinno w ukłonie naszym, jak nie mniej i w słowach, nielicznych, zwięzłych, a zawsze należycie dobranych.

Ukłon oddaje się conajmniej z oddalenia trzech kroków i w ten sposób, by nakryciem głowy nie zasłaniać siebie przed spotkaną osobą. Ukłon do samej ziemi jest nonsensem, jak każda przesada.

Pierwszym składającym ukłon jest zawsze mężczyzna względem kobiety, młodszy względem starszego wiekiem, gdy przeciwnie do zatrzymania się i nawiązania rozmowy może dać inicjatywę ta osoba, której się ukłon należy.

Idący z damą nie jest obowiązanym kłaniać się wprzódy komuś, oddawać jednak powinien zawsze ukłon osobom, kłaniającym się damie, a sobie nieznajomym. Mężczyźni, idący w kilku, kłaniają się wszyscy, gdy jeden z nich składa ukłon znajomej damie.

Ukłon należy oddać kobiecie, znajdującej się w oknie lub na balkonie, lecz nie należy przystępować do okna i przemawiać do niej, bo byłoby to nieprzyzwoitem.

Spotkawszy kobiety nieznajome na schodach, trzeba im miejsca ustąpić i przy mijaniu, skłonić się zlekka.

Nigdy nie należy zapominać, że ukłon jest przedewszystkiem obowiązkiem grzeczności. Z ukłonu można odróżnić człowieka dobrego towarzystwa. Nie serwilizm, nie płaszczenie się, nie uniżony ukłon stanowi o dobrem wychowaniu człowieka, lecz ukłon przyzwoity i elegancki, poparty miłym uśmiechem.

Ukłon urzędowy, oficjalny odbywa się w ten sposób: kilka kroków naprzód, krok naprawo lub nalewo, gdzie dogodniej się przedstawić, drugą nogę przysuwa się do pierwszej, głowę się pochyla, przyczem piersi zapadają się niejako, wskutek czego robi się mimowoli krok w tył i już cofając się, korpus się wyprostowywa i kłaniający się podnosi głowę.

Przy ukłonach należy się zawsze patrzeć w oczy osobom, którym się kłaniamy. Jeżeli się znajome panie spotyka kilka razy w ciągu jednego dnia, to trzeba je za każdym razem powitać ukłonem.

Niektórzy panowie cywilni, spotykając się ze sobą, witają się po wojskowemu, t. j. za pomocą przyłożenia dwuch palców prawej ręki do nakrycia głowy. Ze względów hygienicznych jest to dopuszczalne, ale niezbyt przyjęte. Cywilny jednak przed wojskowym winien zawsze uchylić kapelusza, zwłaszcza, jeżeli się kłania oficerowi wyższej rangi. Wojskowy odpowiada przyłożeniem palców do czapki.

Mówiąc o ukłonach, nie od rzeczy będzie ustalić kwestję zdejmowania kapelusza w tych czy owych miejscach publicznych. Dyrektywą w tej mierze nadaje przeważnie obecność kobiety. Gdy się wchodzi do sklepu po jakiś zakup, to trzeba jednym rzutem oka ogarnąć, kto stoi za ladą sklepową i kogo w sklepie wyróżnić należy. Uprzejme pozdrowienie połączone z uśmiechem obowiązuje zawsze przy zwracaniu się do kupcowej, przed którą też kapelusza uchylić należy, zdejmując go o tyle, o ile sklep jest zamknięty. W sklepach otwartych można kapelusz nie zdejmować.zwłaszcza przy ciasności lokalu. Wogóle zaś pod tym względem należy się stosować do obecnych gości. Jeżeli jeden bodaj zdjął kapelusz, to trzeba go naśladować, jeżeli zaś nie, to można robić zakup w kapeluszu na głowie. Wszystko zależy od osób, które sklep utrzymują i od tonu, a raczej od stopy, na jakiej interes postawionym zostaje.

W sklepie należy wyczekać swojej kolei, nikomu nie robić dywersji, nie wdawać się w zbyteczne gawędy, nie prawić komplementów pannom z za lady, słowem zachować się z grzeczną powagą. Załatwić sprawunek i wyjść po ukłonie, który przy wyjściu obowiązuje bezwarunkowo.

W restauracji i kawiarni można siadywać w kapeluszach, o ile jest to przyjętem w danym lokalu. Przy damach jednak nakrycia głowy zdejmują nietylko panowie cywilni ale i wojskowi.

Nigdy nie zapomnę przygody, jaka mi się zdarzyła, gdym zabłąkał się raz na obiad do pewnej prywatnej a dobrze mi poleconej jadłodajni w jednym z mniejszych miast niemieckich: W jadłodajni tej przy ogólnym stole jadało grono jakichś urzędników z jednego biura. Przyszedłszy sam, opowiedziałem się gospodyni, że mi ktoś jej obiady polecił, ona zaś wskazała mi miejsce do wyboru. Wybrałem je sobie właśnie przy ogólnym stole. Gdy Niemcy nadeszli, i mnie spostrzegli, jęli po zwykłem swojem „Malzeit”, zbliżać się do mnie i wymieniać mi swoje nazwisko. Byłem niezmiernie zdziwiony i zażenowany tym zwyczajem, musiałem bowiem, rad nie rad, zabrać znajomość z 16-oma dżentlemenami miasteczka. Ich zachowanie się względem mnie było oczywiście bardzo uprzejme i grzeczne, mnie jednak dotknęło niemile, przybyłem bowiem jeść, nie zaś nowe znajomości zabierać. Cytuję to jako przykład ostrzegający dla tych, co się mogą znaleźć w tej samej sytuacji. Wogóle najlepiej obierać sobie stoliczek osobny, o ile jest wolny, i jadać samemu, a dopuszczać do swego towarzystwą tylko osobę, która w braku lepszego miejsca, o to poprosi. Ale przedstawiać jej się nie widzę potrzeby ani ze swojej ani z jego strony. Miejsca publiczne, nie wyłączając wprawdzie towarzyskiej uprzejmości, dają prawo poniekąd do pewnego despotyzmu w kąciku, który się szczęśliwie zajęło pierwszym. Tu się jest chwilowym panem i tu się dysponuje tak, jak u siebie . . . .

W miejscach takich jak ogród, koncert, teatr, kino itp. nie potrzeba przystępować do każdego znajomego lub znajomej dla powitania ich, dość jest pozdrowić ich zdaleka uprzejmym ukłonem.

Przy pożegnaniu nie należy zbyt długo zatrzymywać się, wracać, znowu siadać, lecz trzeba wstać, w kilku uprzejmych słowach oświadczyć podziękowanie za doznaną przyjemność i oddalić się, nie męcząc dłużej nikogo swoją osobą. Obowiązuje to zwłaszcza przy składaniu wizyt, o których właśnie powiemy obszerniej.

ŁĄCZMY SIE! WIZYTY I ODWIEDZINY.

Pomimo ciężkich czasów, pomimo zmian radykalnych, jakie nastąpiły w trybie powszedniego życia naszych rodzin, zwyczaj wzajemnego odwiedzania się bynajmniej zaniechanym nie został. Naturalnie, dziś, gdy i pani domu i pan bywają urzędnikami i często po całych dniach są zajęci, nie może być mowy o ścisłem przestrzeganiu tych form towarzyskich, jakie obowiązywały przed wojną, niemniej jednak przepisy dobrego tonu należy poznać gruntownie, ażeby wypośrodkować samemu sobie i czas i sposób łączenia się z ludźmi, na których nam zależeć może.

Wizyty mają to do siebie, że podtrzymują. pomiędzy ludźmi stosunki o wiele zażylsze i bardziej przyjazne, aniżeli wszelkie inne odwiedziny, w których główną rolę grają obowiązki zawodowe lub interesy osobiste. Chcąc jednak komuś złożyć wizytę, trzeba się wpierw upewnić, czy ten ktoś z wizyty naszej będzie zadowolony, trzeba otrzymać upoważnienie do wizyty. Przyjść i nie zostać przyjętym jest to najwyższa przykrość, jaką, sobie wyświadczyć można.

Do wizyt obowiązujących należą przedewszystkiem wizyty poślubne młodego małżeństwa. Są to wizyty ceremonjalne i powinny być robione nie później, jak w kilka tygodni po ślubie, a trwać conajwyżej pół godziny. Składa się je obowiązkowo najbliższym krewnym, przełożonym, a także dobrym znajomym i sąsiadom.

Oczywiście, małżeństwo młode składa wizyty tylko w domach familijnych, nigdy zaś kawalerom i wdowcom, którzy otwartego domu nie prowadzą, choćby to byli starsi bracia czy wujowie.

Młodzi ludzie, t. j. kawalerowie, dowiedziawszy się, że młode małżeństwo rozpoczęło już swoje wizyty, mogą we właściwym czasie przybyć do nich w odwiedziny oficjalne. Kawaler w takim razie może reflektować conajwyżej na rewizytę samego małżonka, jak wogóle przy wizytach zwykłych.

Gdy młode małżeństwo pozałatwiało się ze swemi pierwszemi wizytami, oczekuje ono z kolei rewizyt w swoim domu. Taka rewizyta powinna nastąpić normalnie w przeciągu trzech dni, a najdalej w najbliższe święto. Jeżeli w tym ostatecznym terminie wizyta oddaną nie zostanie, to znak, że ci, co zalegli, nie życzą sobie utrzymywać stosunków z młodem małżeństwem, o ile nie usprawiedliwią się w inny sposób.

Panie, przy składaniu sobie wizyty i rewizyty, winny zawsze stosować się do stopnia własnej zażyłości, zwłaszcza odnośnie czasu, w jakim się mają odwiedzać, – raz na tydzień, na miesiąc czy na kwartał.

Wizyty oddaje się w porze południowej, .przed obiadem, a jak dziś często około 5-ej po południu.

Na wizytę do krewnych lub bliższych znajomych dość jest przywdziać garnitur żakietowy, wizyty jednak ceremonjalne składają się bezwarunkowo w tużurku i spodniach czarnych. Latem można mieć kamizelkę białą, krawat czarny. Rękawiczek białych używają tylko wojskowi, cywilni mogą rękawiczek na wizytach wcale nie nosić. Pod tym względem trzeba się stosować do własnej kieszeni i do stopy, na jakiej postawionym jest dom, który się odwiedza.

Panie mogą składać wizyty dzienne w skromnych toaletach wizytowych, wieczorne zaś w strojniejszych; w dnie stałych przyjęć kostjum powinien być wyszukany.

Składać wizyty w porze obiadu lub śniadania jest rzeczą nieprzyzwoitą, wygląda to bowiem tak, jakgdyby składający wizytę chciał zrobić na niej oszczędność.

Po otrzymaniu zaproszenia na obiad lub na herbatę itp. trzeba obowiązkowo złożyć wizytę osobom, które zapraszają, choćby się nawet nie korzystało z tych zaprosin.

Kobieta nie powinna sobie pozwalać na składanie wizyt mężczyznom, co w życiu koleżeńskiem nie jest dziś dostatecznie przestrzegane; w każdym razie nigdy nie powinna go wizytować tak, ażeby pozostawać z nim sam na sam. Osoby starsze są zwolnione z tego rygoru.

Panny, pracujące samodzielnie, nie pytają rodziców o pozwo­lenie składania komuś wizyt i same wizytują krewnych i dobrych znajomych. A jednak rodzice, zwłaszcza matki, mają obowiązek informować je o wszystkiem, co etykieta nakazuje w tej mierze.

Przy odwiedzinach normalnych gości piczem się nie częstuje, chyba panów papierosami. Jednakże w domach zamożniejszych podanie konfitur, owoców lub słodyczy na pięknej zastawie, wniesicnej przez służbę do salonu, uchodzi, nawet wraz z kieliszkiem dobrego wina.

Przy pierwszej wizycie wchodzi się do salonu z kapeluszem w ręku ale bez laski, którą wraz z paltotem zostawia się w przedpokoju. Kapelusz umieszcza się gdziekolwiek nieopodal siebie, ażeby go łatwo było można znaleźć. Przyjmowani w pokoju, gdzie jest łóżko, nigdy na tem łóżku kapelusza nie składa, choćby miał go trzymać w ręku przez cały czas wizyty.

Przy wizycie oficjalnej, kapelusz, palto i laskę zostawia się w przedpokoju, np. w czasie posłuchania przez dygnitarzy. Piesków, choćby najładniejszych, nigdy się na wizytę nie bierze.

Co do dzieci, to zależy od różnych warunków – lepiej jest jednak nie krępować się ich obecnością i nie brać ich ze sobą. Odchodząc z wizyty, nie trzeba odstawiać krzesła, na którem się siedziało, w kąt pokoju, bo salon to nie scena teatru, lecz zostawić je na miejscu.

Kończąc wizytę, trzeba uprzedzić kilkoma wyrazami o zamiarze odejścia, wstać, skłonić się i odejść z umiarkowanym po śpiechem.

Jeżeli odchodzący został proszony o „nie zapominanie” o domu, który odwiedził, to wnosić może, że był mile widzianym, w przeciwnym razie, powinien dalszych wizyt w domu tym zaniechać.

Odwiedzając kogoś, nie trzeba nigdy mówić, że się weszło wypadkowo, owszem oświadczyć konieczną potrzebę tak miłych odwiedzin. Nie należy również dziękować za przyjemność, jakiej się doznało samym faktem złożenia komuś wizyty, bo przyjemność W danym razie powinna być obustronna

Jeżeli nie zastajemy w domu osób, którym składamy wizytę, to powinniśmy zostawić bilet wizytowy. Bilety grają wielką rolę w życiu towarzyskiem i każdy kulturalny człowiek, zarówno mężczyzna jak kobieta, winni się w te kartki zaopatrzyć.

Jeżeli ktoś okazał nam przysługę, to należy mu się wizyta od nas z podziękowaniem. Rewizyta w takim razie nie obowiązuje. W małych miastach, gdzie się wszyscy znają, nowy lokator dobrze uczyni, składając wizyty swoim najbliższym sąsiadom. To ich dobrze dlań usposobi i przysporzy mu przyjaciół. Młodzieniec, wprowadzony do czyjegoś domu okazyjnie, ze spaceru lub przy innej okoliczności, winien w trzy dni potem złożyć wizytę samodzielną.

Pannom, wizytującym adwokatów, lekarzy itd., winny zawsze towarzyszyć osoby starsze.

W czasie niepogody wizyt się nie składa.

Pierwsza wizyta trwać może conajwyżej kwadrans czasu; późniejsze wizyty mogą być dłuższe.

Jeżeli się kogoś odwiedza i widzi się, że ten ktoś zabierał się do wyjścia z domu, to nigdy nietrzeba go sobą krępować, lecz wyjść z nim razem, wcale do mieszkania nie wchodząc.

Wizyty kondolencyjne są obowiązkiem ludzi kulturalnych. Jeżeli przyjaciołom naszym ubył ktoś drogi, to nie tylko powinno się być na pogrzebie, ale nadto okazać żywem słowem rodzinie zmarłego współczucie i ubolewanie. Serdeczne odwiedziny w tak bolesnych chwilach przynoszą ulgę większą tym, których los dotknął, aniżeli można przypuszczać.

Składa się takie wizyty w czarnych strojach, a unikając rozmowy o nieboszczyku, nie mniej należy być bardzo poważnym. Takie wizyty składają cię zwykle w dwa tygodnie po pogrzebie.

Odwiedzanie chorych, tak dziś niestety, częste, ze względu na tę masę nieszczęsnych obrońców Ojczyzny, leżących po szpitalach i domach prywatnych, jest czynem zarówno serca jak i najwyższej uprzejmości. Takie wizyty obowiązują nadewszystko panie, gdyż wszystkie one mają zdolność do niesienia pomocy chorym i cierpiącym.

Wizyty u żołnierzy rannych odbywają się tylko w godzinach dozwolonych i trwać nie mogą dłużej ponad przepis, choćby nawet wizytujący był w najbliższych stosunkach z odwiedzanym.

Przy chorych należy mówić pocichu ale nie szeptem, a wogóle tak, ażeby to mogło zaniepokoić lub znużyć chorego. Gdy się chory uskarża, trzeba go słuchać z wyrazem szczerego współczucia i dodawać mu otuchy, robiąc mu nadzieję rychłego wyzdrowienia.

Niekiedy osoby, wizytujące chorych w domach prywatnych, są wzywane do łoża chorego lub chorej. W takich razach trzeba przybrać wyraz twarzy jaknajweselszy i jaknajprzyjaźniejszy, rozmawiać nieco ciszej niż zwykle, opowiedzieć coś zabawnego, i pod żadnym pozorem nie dać poznać choremu, że się dostrzega w nim zmianę. Dla ludzi nerwowych służy to nieraz za lekarstwo.

W pokoju chorego nie mówi się o wypadkach śmierci lub nie opisuje się znamion jakichkolwiek dolegliwości, gdyż chory, słuchając tych opowiadań, choć nie wypowie nawet tego, co myśli, głośno, to w każdym razie będzie brał szczegóły opowiadania do siebie i przekonawszy się, że mimo takie podobne symptomaty, może doznać pogorszenia choroby.

Tam, gdzie do chorych nie dopuszczają, składa się bilet wizytowy, jako dowód pamięci. Po wyzdrowieniu, chory z pewnością przypomni sobie o tem i osobiście podziękuje osobie, która pamiętała o nim. W bilecie należy zagiąć krótszy bok prawy lub jeden z rogów.

Panny kawalerom nie dają nigdy swoich biletów wizytowych ani swoich fotografji. Jest to zasada, od której uwalnia tylko narzeczeństwo.

Co do przyjmowania wizyt, to należy pamiętać, ażeby gościowi okazać przyjemność bez przymusu i sprawić mu tyle zadowolenia, ażeby chętnie drugi raz powrócił.

Wizyty przyjmuje się w najlepszym pokoju mieszkania. Kto posiada salon, ten nigdy nie powinien przyjmować gości w pokoju jadalnym, zwłaszcza gdy przychodzą z pierwszą wizytą.

Gdy gość wchodzi, trzeba wstać, podejść doń, uścisnąć mu dłoń serdecznie i poprosić go, ażeby usiadł.

Osobie młodej wskazuje się krzesło, starszej i szanownej trzeba ofiarować miejsce na fotelu lub kanapie. Wogóle trzeba okazywać pewne ceremonje, jakkolwiek mało się kto z nimi liczy.

W razie dłuższych wizyt pani domu prosi przybyłą o zdjęcie narzutki i kapelusza.

Jeżeli wizytę przyjmuje pan domu, to powinien umieścić gościa na krześle wprost światła, samemu zaś zająć miejsce nawprost niego tyłem do światła, pani domu zaś sadowi wizytującą ją znajomą obok siebie na kanapie lub krześle.

Gdy wizytę składa kilka pań odrazu, to pierwszeństwo należy dać najstarszej, pozostałe zaś ulokować według stanowiska, jakie zajmują w spoleczeństwie.

W kółku wizytujących pani domu nie powinna myśleć o robocie, a przynajmniej udawać, że zupełnie o niej zapomniała. Jeżeli wizyta zaskoczy w czasie obiadu lub śniadania, to potrzeba przerwać, dopóki gość nie poprosi, ażeby się nie krępowano. Gość w takim razie ulatnia się conajprędzej.

Młodzież powinna okazywać wielką uprzejmość gościom swoich rodziców. Ani student ani pensjonarka nie powinni zajmować się czytaniem lub czemś innem wtedy, gdy ich rodzice przyjmują gości.

Może się zdarzyć, że rozmowa, jaką rodzice prowadzę z gośćmi nie interesuje młodzieży, pomimo to jednak nie powinni dawać tego poznać po sobie, przeciwnie, mają słuchać z uwagą tego, o czem rozmawiają starsi.

Z osobami, które nas odwiedzają, należy być zawsze i w każdej okazji grzecznym i uprzejmym.

PREZENTACJA I ROZMOWA.

Z chwilą, gdy stosunki pomiędzy ludźmi wychodzą poza obręb znajomości przygodnych lub wynikającymi z interesu, koniecznem się staje prezentacja czyli przedstawienie się imienne dla zawierania stosunków natury towarzyskiej.

Dopiero przez bliskie poznanie się i wymianę nazwisk osoby z towarzystwa zaczynają się sobie kłaniać, rozmawiać ze sobą, a nawet i odwiedzać się wzajem.

Przy zapoznawaniu się obowiązują następujące przepisy: Panie każą sobie przedstawiać panów, z wyjątkiem dygnitarzy, osób duchownych lub mężczyzn zasłużonych i starych.

Z wyjątkiem tych wypadków przedstawianym bywa lub prosi o przedstawienie go młodszy i niżej postawiony. Panie, przedsta

wiające się sobie wzajemnie, winny zajmować możliwie jednakowe stanowiska.

Przy prezentacji wymienia się zawsze przedewszystkiem nazwisko tego, którego się przedstawia. Jeżeli osoba, której go się przedstawia stoi o wiele odeń wyżej, to jej nazwiska wcale się nie wymienia. Przy prezentacji obaj panowie składają sobie ukłon lub ściskają się za ręce o tyle, o ile starszy poda swoją młodszemu.

Ktoś, co chce być przedstawionym w pewnem towarzystwie, zwraca się do swego znajomego z prośbą: „Bądź pan tak łaskaw i przedstaw mnie pan panu lub pani N. N.” Ten wywiązuje się z swego polecenia w ten sposób : „Pozwoli pan lub pani przedstawić sobie mego przyjaciela, krewnego itp.” albo: „Pan N. N. prosi mnie o przedstawienie go panu lub pani.” Tytuł lub rangę osoby, której się kogoś przedstawia, należy wymieniać w takich razach bardzo wyraźnie, a to dla uniknięcia wszelkich możliwych uraz lub nieprzyjemności. Gdy pośrednik przez zręczne powiedzenie słów kilka wprowadzi osoby przez siebie poznane w rozmowę, wtedy zostawia je samym sobie i sam się dyskretnie usuwa.

Jeżeli się kogoś przedstawia kilku osobom odrazu, to naprzód wymienia się jego nazwisko, a potem kolejno owych osób, zaczynając od najstarszych i najwyżej postawionych. Równość nie gra tu żadnej roli, kodeks towarzyski obowiązuje w tej mierze z, całą bezwzględnością.

Młode panienki bywają także przedstawiane z nazwiska przy czem osoby starszej i zasłużonej z nazwiska się nie wymienia. Jeżeli pan lub pani domu pragnie przedstawić towarzystwu guwernantkę swoich dzieci lub ich guwernera, to wskazuje prezentowaną osobę poprostu ręką, mówiąc: „pan g. albo panna Y. nasz nauczyciel lub nauczycielka.” Ażeby nie urazić tych ostatnich, trzeba zawsze nazwisko ich wymienić, bo nieraz się zdarza, że przedstawiający je opuszcza, przez co mimowoli poniża przedstawianego.

Na balach i zebraniach publicznych panowie często sami przedstawiają się damom. Uchodzi to tak dobrze, jak wtedy, gdy znajomość zawiera się przygodnie w podróży, na ławce ogrodu, kawiarni przy wspólnym stole lub nawet na ulicy, gdy wypadek zrządzi, że jest się proszonym o opiekę. Przedstawiającego się nidy w takich razach nie spotka zarzut złego wychowania; zarzut ten, przeciwnie, mógłby go spotkać, gdyby się nie przedstawił. Są tacy, którzy naprędce koncypują sobie obce nazwiska, byle tylko zadość uczynić formalności przyjętej przez dobry ton i przyzwoitość. Przy dalszy znajomości można tę koncepcję z łatwością usprawiedliwić.

Jeżeli ktoś obcy przystępuje do stołu w restauracji, dla powitania znajomego, to ten znajomy winien go przedstawić obecnym przy stole, o ile okoliczności są po temu. Jednakże ten co przybył, jest mimowoli przeszywany wzrokiem przez tych, którym go przedstawiano i osądzony z pierwszego wrażenia, z manier i z obejścia.

Wprawdzie sąd taki nie zawsze bywa trafnym, bo często najpoczciwsi i najmądrzejsi ludzie wywierają na nas nieosobliwe wrażenie. Człowiek „dobrze ułożony” w znaczeniu towarzyskiem podobać się musi na pierwszy rzut oka, bo tem ułożeniem składa świadectwo swoich moralnych zalet i przymiotów.

Dla tego też powiemy na tem miejscu słów parę o dobrem ułożeniu czyli o manierach w ogólności.

Zacznijmy od pań. Same winny baczyć, ażeby, siedząc przy stole, zachowywały się swobodnie i bez sztywności, ale też nie powinny się rozpierać na oparciu krzesła tak, jakgdyby ciążyło im życie. Nigdy też panie nie powinny się bujać na krześle, a tem bardziej zakładać nogi na nogę, wywołuje to bowiem sytuacje, które mogą świadczyć bardzo niekorzystnie o ich wychowaniu. Nawet u najbardziej zaufanych przyjaciółek panny powinny zachowywać się w sposób zupełnie bez zarzutu.

Młodzi panowie także nie powinni się na krześle rozwalać, ani też trzymać rąk w kieszeniach spodni lub podpierać się łokciami na stole. W obecności pań siadać na krześle okrakiem jest wręcz impertynencją. Ruchy ostre, brutalne, nagłe wybuchy hałaśliwego śmiechu, granie palcami na stole lub na szybie okna, oczyszczanie paznokci publicznie itp. drobne błędy towarzyskie nadzwyczaj źle rekomendują każdego młodzieńca.

Jeżeli się ma komuś do powiedzenia coś na uboczu, to dyskretnie odwołuje się w jakiś kąt pokoju, możliwie nie zwracając uwagi towarzystwa i tam pocichu rzecz się załatwia. Przytem nigdy nie należy mierzyć nikogo oczyma, bo może się zrodzić przypuszezenie, że przedmiotem cichej rozmowy jest obmowa.

Trzymać w ustach papierosa lub jeść, rozmawiając, jest najwyższą nieprzyzwoitością.

Wszedłszy do pokoju należy się skłonić wszystkim obecnym i również wszystkich ogólnym ruchem pożegnać na odchodnem. Jest to oczywiście rzeczą wprawy i odpowiednich ćwiczeń, które przestudjować trzeba. Tych wszystkich drobiazgów życia towarzyskiego najlepiej uczy obcowanie z paniami, które mają wrodzone poczucie taktu i narzucają go nieświadomym.

Znamy urzędniczki, które tylko taktowi i dobremu wychowaniu zawdzięczają hamowanie wybryków młodzieży męskiej, w gronie której pracować im wypada. Te panie nie gniewają się nigdy na kolegów, ale umieją się tak postawić, że są szanowane i najbrutalniejszy nigdy ich nie poważy cię obrazić. Zwłaszcza w handlu dobre wychowanie i taktowne, uprzejme, słodkie obejście się sprzedawcy lub sprzedawczyni z klientelą jest skarbem nieoszacowanym. Tym zaletom wielokrotnie przedsiębiorstwo handlowe powodzenie swoje zawdzięcza.

Naturalnie nie lada rolę odgrywa tu umiejętność prowadzenia rozmowy. Niedarmo powiada przysłowie, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Właśnie najtrudniejszą sztuką tego, kto chce obcować z ludźmi w towarzystwie, jest umiejętnosć milczenia. Nie idzie zatem, ażeby być milczkiem i zdobywać się jedynie kołkowato na jedno „tak” lub „nie”. Przeciwnie, miły towarzysz powinien umieć prowadzić rozmowę, ale jej nie opanowywać t. j. dać i innemu także możność wypowiedzenia się w tej czy owej sprawie.

Rozmowę w salonie należy prowadzić z wielkim taktem. Mówiącym nigdy się nie przerywa. Polki, rozmawiające z cudzoziemcami, co się dziś bardzo często zdarza, powinny zawsze pamiętać, że ich miarą ocenia się kraj cały. Jest to uwaga natury politycznej, jedyna w tej książce, to też nad nią poważnie zastanowić się trzeba.

Rozmowę wogóle powinna zalecać wielka swoboda i prostota. Nigdy nie należy z niej robić popisu, nie być erudytą wtedy, gdy mogą być tacy w towarzystwie, których ta erudycja mówcy o kło­poty przyprawi. Nieźle, z drugiej strony, pamiętać jak się wymawiają niektóre zwroty obce, a używane niekiedy dla porównań jak np, tutti-quanti, dolce farniente, vis-a-vis i t. p.

Rozmowa w towarzystwie winna być prowadzona bardzo umiejętnie, a przedewszystkiem wystrzegać się obmowy osób zgromadzonych lub gospodarzy. Nie tak łatwo utrzymać rozmowę przez czas dłuższy, nie wychodząc z granic należytej przyzwoitości. Młodym ludziom wypada być raczej słuchaczami niż rozprawiającymi. Znikać powinni wszelkich sprzeczek i obrony swoich przekonań, mimo nawet ich słuszności wobec i przeciw osobom starszym, a to ze względu na szacunek, jaki zawsze starszym okazywać trzeba. Najlepszym środkiem poznania ludzi jest milczenie; – należy mówić tylko to, co konieczne i niezbędne.

Nie mów wszystkiego, co wiesz, nie wierz wszystkiemu, co słyszysz, nie czyń wszystkiego, co możesz…

PRZEGLĄD CNÓT TOWARZYSKICH. UWAGI RÓŻNE.

Najlepsi wodzowie zarządzają od czasu do czasu rewję wojsk swoich, ażeby się naocznie przekonać o ich stanie, o szczerbach, uczynionych przez boje, jak i o potrzebach żołnierzy.

Tęż samą metodę pragniemy zastosować w pracy niniejszej, która składa się z tysiąca szczegółów i szczególików, łatwych do przeoczenia. Te szczegóły to nasze wojsko, autor zaś jest ich wodzem i – otóż zarządza on mały przegląd tego, co wyżej z nawału myśli przelał na papier.

Wynik przeglądu tego grupujemy w następujących uwagach krótkich i oderwanych.

1. Rozmowy nigdy nie należy prowadzić zanadto krzykliwie i gorączkowo, byle kogoś przegadać. Przy takiej metodzie można. dojść tylko do kłótni i do nienawiści wzajemnej.

2. Osoby, bywające w drugorzędnych restauracjach, nie powinny rozmawiać ze sobą głośno po francusku lub innemi obcemi językami, gdyż to krępuje obecnych i wygląda na chęć popisu.

3. Rozmawiając z kupcem, nie należy mówić z pogardą o paskarstwie kupieckiem; mówiąc z artystą, nie odzywajcie się z ujmą. dla sztuki, której się poświęcił.

……………….

Reklamy

3 Komentarze »

  1. a na fotach zima a.d. 1976 🙂

    Komentarz - autor: len — Grudzień 28, 2007 @ 5:06 pm

  2. stacja benzynowa na ulicy ktorej nazwe zapomnialem! zjezdza sie z ronda na czarnowskiej, potem dwa mosty i tam jest ta stacja po prawej, pomietam jak przez mgle jak kiedys z ojcem w zastavie czekalismy w strasznej kolejce zeby tam zatankowac zolta na kartki!

    Komentarz - autor: ka3 — Grudzień 31, 2007 @ 12:35 pm

  3. noooo kochany to moja dzielnia jest przecież 🙂
    właśnie z party wróciłem ło jezu! mam privatny helikopter
    opozdro

    Komentarz - autor: betko — Styczeń 1, 2008 @ 2:50 am


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: