ordinary guy

Marzec 23, 2008

szmelcowaty

Filed under: seagull, trip — betko @ 9:21 pm

szmelcowaty jest jednak ten mój aparat seagul. wiem że po chińszczyźnie niewiele się można spodziewać, ale serio, Start ma lepsze szkło i ładniejszy bokeh. 

ilma0003.jpg

ilma0006.jpg

ilma0002.jpg

połaziliśmy kiedyś z baranem po starych dobrych kamieniołomach. marta w tym czasie manipulowała pilotem.

ilma0005.jpg

i ogólnie lenistwo i anomalie ogodowe

Reklamy

Marzec 20, 2008

hronologicznie

Filed under: Uncategorized — betko @ 7:59 pm

poukładane hronologicznie, czyli jak leci. a laciało bardzo cympatycznie 🙂 

marlo0001b.jpg

Marzec 16, 2008

wydoky

Filed under: seagull — betko @ 8:32 pm

znów papierowy negatyw zastosowałem. troche za wąski pasek uciąłem tego papieru i jak widać nie cała jego powierzchnia była trzymana przez ramę kadru. jakoś się musiał wyginac w kamerze ten papier i tak ładnie gdzie niegdzie wyskoczył poza płaszczyznę ostrości.  

takie wydoky w poniedziałkowy wieczór w krakowie

zajpa0006.jpg

zajpa0005.jpg

a tu poniżej wieś zajączków nad rzeką wierną. tą wierną od żeromskiego.

zajpa0004.jpg

zajpa0003.jpg

idze facet. myslę, o oo, dobrze idzie. doszedł do mnie i zaczął jęczeć, że teren prywatny, że nic tu ciekawego nie ma do fotografowania. a ja mu tłumaczę, że własnie jest, ładny domek i droga śliczna. jeszcze bardziej podejrzliwą minę zrobił. nie chciał uwierzyć, że ma ładny domek i że się komuś aż chciało zatrzymać wyjść z auta i cykać zdjęcia 🙂

pewnie jeszcze długo myślał o mnie wieczorem. może dla żony był grzeczniejszy tego dnia. może razem obejrzeli milionerów, może naprawił pstryczek w oborze.

zajpa0002.jpg

i wydoków było jeszcze więcej, ale się papier w aparacie skuńcył i palce pomarzły.

kuuuurde bym zapomniał.

korzystając z okazji pozdrawiam panią bogusie ze sklepu na dole. siema bogusia!

Marzec 8, 2008

cyklistowskie przekonania

Filed under: experyment, starocie — betko @ 11:57 pm

   dziś jak to ostatnio bywa, miało miejsce takie małe, dziwne, krótkie wydarzenie. otóż zabierałem się własnie do kąpieli. zawsze podczas kąpieli coś czytam i przy okazji słucham. przynoszę taki duży głośnik do łazienki i słucham.

od samego rana chodzi mi po głowie requiem Mozarta. jakiś czas temu próbowałem odnaleźć w domu płytę z tym nagraniem. nie udało się.

szybko wpadłem na pomysł wredny, żeby ściągnąć se tą płytę z sieci. no dobra. wpisałem co potrzebuję i tu pojawił się problem. jest kilka lub kilkanaście albo może nawet kilkadziesiąt wykonań tego koncertu. mówię requiem Mozarta to requiem Mozarta. pacnąłem pierwszy z brzegu plik. po kilku minutach mogłem odtworzyć sobię pierwsze dźwięki spływającej przez druciki muzyki. słucham i wsłuchuje się bo początek cichy. i tak coś mi nie pasuje. za następne parę minut mialem cały plik. jeeeeezu co za syf! wyją jak zarzynane gęsi pastewne. bleee. to nie ta łorkiestra plumka. spróbowałem kilka następnych plików i najbardziej przypasowała mi wersja pana karla bhoma. tą właśnie dziś słuchałem.

woda się lała, karl dyrygował a ja szukałem czegoś do czytania lub oglądnia. nadspodziewanie długo nie mogłem sie zdecydować którą to z mojej biblioteczki pozycję odkurzyć. ostatecznie wybrałem książkę znalezioną gdzieś na strychu u teściowej. książka opowiadająca o mieście Wiedeń. napisana po niemiecku a może nawet po austriacku, niewiem.
zawierała fajne zdjęcia o na przykład pani:

marlo0035.jpg

tak sobie prerzucam kartki, przerzucam, patrzę a tu pan karl bhom na zdjęciu!! dziwne spotkanie takie w mojej łazience nastąpiło. pieruna czary jakie?? myślę..
ale do rzeczy, dziś myślałem o muzyce. że najczęściej posiada jakiś rytm, melodię, niekiedy jest cicha i wolna, kiedy indziej głośna i miałcząca. zastanawiałem się z czego może być zrobiona muzyka? a no myślę że może być z czegobądź. na przykład ze wszystkiego co nas otacza. następne pytanie jakie się nasuwa brzmi: jahto?  a no tahto 🙂

pamiętacie napewno z geografii taką książeczkę beznadziejną „świat w liczbach”? wyobraźmy sobie, że mamy do dyspozycji różne dziwne dane statystyczne, na przykład ilość zgonów albo ilość zjedzonych hamburgerów, ilość
sprzedanych szczoteczek do zębów albo:

marlo0036.jpg

itp. w danym rejonie świata. mamy je powiedzmy z rozdzielczością jednego dnia. i teraz bierzemy te dane, każdej z nich przypisujemy określony ton a wartością danej danej modulujemy ten ton. może być modulacja amplitudy lub częstotliwości czyli AM lub FM do wyboru. i s łuchamy co sie dzieje. można przypuszcać że uzyskalibyśmy jakiegoś dziwnego rodzaju szum. ale… biorąc pod uwagę cykle miesięczne (u kobiet też), cykle pór roku, fazy księżyca, aktywność słońca, pewnie uzyskalibyśmy coś w rodzaju pulsu, czyli rytmu. melodią mogłyby być kursy giełdowe 🙂 balansując odpowiednio danymi oraz ich stosunkiem napewno bylibyśmy w stanie usłyszeć coś przyjemnego dla ucha. tak intuicyjnie wyczuwam że byłoby to pomieszanie marszu z ambientem. biorąc te same dane z różnych części świata moglibyśmy zacząć mówić o muzyce regionalnej. duże miasta pewnie wydawałyby jakiś świst a pustynie jakieś ciche pomruki burz piaskowych. na antarktydzie rytm dzienny zanikłby ustępując losowym puknięciom, częstszych w dzień polarny, odrywających się kawałków lodowca. i tak dalej i tak dalej…

taki mi przyszedł do głowy instrument dziwny.

korzystając z okazji pozdrawiam Wieśka, tego sąsiada spod ósemki. Siema Wiesiu.

krak

Filed under: seagull, trip — betko @ 11:48 am

znów krak i stara dobra AGH.

bez-nazwy-1.jpg

 opieka nad niepełnosprawnym

  bez-nazwy-2.jpg

chemia UJ

marlo0038.jpg

bibeloteka

marlo0037.jpg

nuda panie. nic sie nie dzieje. tylko zboczone myśli chodza po głowie.

Marzec 1, 2008

zaległości

Filed under: czajka, trip — betko @ 10:26 pm

parę fotek z wypadu do radoszyc oraz samotna podróż przez las w czasie syberyjskich mrozów:

tschaj0001b.jpg

tschaj0011b.jpg

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.