takie miszcz-marszcz

o podróżowaniu kilka zdjęć i o jednym łikendzie wstecz w czasie którego dużo sie działo. niewiem jak to się stało ale nic nie zgubiłem, sam nie zginąłem. dziś na początku, korzystając z okazji oczywiście, pozdrawiam moja mamę. siemamama 🙂

macierzyński.

wczoraj wchodziłem do pracy i rozmawiałem z Grażyną. coś o urlopach macierzyńskich. i akurat zadzwoniła moja komórka a ja właśnie kończyłem zdanie. zdanie kończyło sie słowem „macierzyński”. i często jest tak że już wiesz że musisz odebrać ale też wiesz że musisz skończyć to co mówisz. i odebrałem ten telefon mówiąc: – .macierzyński. ..słucham. chwila…

nie halo

ostatnio jest coś z moim czasem nie tzw halo. zdjęć narobiłem prawie nie pamiętam gdzie. gdzieś jakieś krzaki tylko pamiętam, miodulę, góralską muzykę i kąpielówki za 99PLN, których nigdy nie użyłem. no cóż. poza tym złapałem jakiegoś posranego wirusa z emula, który zmusił mnie do ostrej akcji format c. przy okazji pozbyłem sie dużego stacjonarnego…