mięso

przypominam sobię,  że problemy zaczęły sie jakoś zaraz po świętach. tak, jestem pewiem, że przed świętami wszystko było okej.  przez pewien czas, niesłusznie z resztą, o moje nieszczęście obwiniałem żonę. doszło do dwóch czy trzech awantur. scysje miały miejsce wcześnie nad ranem, gdy znów problem dawał o sobie znać. z dużym niesmakiem i wyrzutami rozstawaliśmy…

piwnica z ziemniakami

takie wyszperałem z archiwum. nalezy się wziąć za siebie. myslę sobie. dziś rozpoczęliśmy z barańszczakami sezon grilowy. jakto mówi stare porzekadło: „im wcześniej tym lepiej” albo „lepiej być okrągłym kołkiem w kwadratowej dziurze niż kwadratowym kołkiem w okrągłej dziurze” albo, co najważniejsze „lepsze kobietki niż tabletki”. a jutro idziemy gdzieś na wycieczkę z baranem i…

zjawisko ciekawe

wracam ja ci wczoraj ze sklepu z zakupami. mróz spory bo -14C. szyby miałem takie jakieś zapyziałe błotem sprzed kilku dni a potem wycieraczkami i ostatnimi kroplami płynu, z resztą letniego 🙂 wytarte. (długie i skomplikowane zdania tworzę. niedobrze). Otóż patrzę ja ci przez te szyby żeby jakiegoś psiaka nie stuknąć, rozumiesz. patrze i jakoś…

bo przecież

święta, nowy rok. fajnie, fajnie tylko że do dupy. kolejki w sklepach, kolędy w wykonaniu supergwiazd polskiego szołbiznesu, zabijanie karpia, nagotować trzeba i naprzyrządzać jak by człowiek rok nic innego tylko suchary wpieprzał a potem trzeba chodzić do kibla i wyrzucać a to bigos spleśniały a to sałatki a to jakieś inne zielone frykasy do…