furkot

dochodzę do siebie. powoli odzyskuję siły. dziś jeździłem z córką na rowerze. cieszył mnie dźwięk kół szybkotoczącegosię po bruku roweru pomieszany ze śmiechem czterolatki. zimno było nawet. córka zgubiła rękawiczkę. jednej nie chciała nosić. dałem jej swoje. prawie do łokci jej sięgały. oglądała je z niesmakiem, ale nie zdejmowała. przyjemny wieczór.

popsuosie

witaminy mają straszne miny, jakby miały zerzygać się naraz.

dziecko w kielcach

małe dziecko, na małym obrazku. oglądaliśmy dworzec PKS. zanim go zniszczą do końca.