ordinary guy

Sierpień 29, 2014

do Włoszczowy sie nie udało

bo czas napierdzielał za szybko. oszukał nas w najbardziej nieoczekiwanym momencie.  przypuszczam, że wyczuł chwilę naszej nieuwagi i największego szczęścia i skurczysyn zaczął biec szybciej. to musiało być gdzieś między 17 a 18. do dziś miałem tylko takie podejrzenia, ale teraz już wiem; gdy jesteś za bardzo szczęśliwy, czas staje się złośliwy i zapierdala szybciej niż zwykle. na tyle wredny jest, że później nie zwalnia tak od razu, robi to na tyle powoli żeby się nie zorientować, a jak już się zorientujesz, to już jesteś albo za daleko, albo za blisko, albo za głęboko, albo za późno, albo za bóg jeden wie co. wkażmąć razie jest źle. niezwykle rzadko, jednak można skorygować negatywne skutki jego wrednego zachowania. nam udało się to dziś, ale tylko dzięki nadnaturalnemu skoncentrowaniu stacji pkp wokół Włoszczowy. mieliśmy na 19 być we Włoszczowie lecz, jak już pisałem, czas spłatał nam „figla”. do Włoszczowy niezdąrzylibyśmy za nic. byliśmy w Krasocinie.  na szczęście w Czostkowie  (6km od Krasocina) nasze elfy też mają przystanek. uuuuuf udało się z 4,58minutowym marginesem!!!!

aturelacja wideo

a tu ślad z gps wraz z pekapem

aktualizacja – na dowód że czas to c..j, proszę spojrzeć na ostatnie zdjęcie i na zegar na peronie. w pociąg wsiedliśmy jakieś 8 po 19 !!! zdjęcie zrobiłem tuż przed wsiąściem..

DSC02183 DSC02185 DSC02186 DSC02187 DSC02190 DSC02194 DSC02196 DSC02197 DSC02199 DSC02205 DSC02206 DSC02211 DSC02216 DSC02226 DSC02230 DSC02233 DSC02236 DSC02240 DSC02246

 

 

 

 

Reklamy

Sierpień 16, 2014

nocnodzienne jechanie rowerem

Filed under: Uncategorized — Tagi: , , , — betko @ 6:17 pm

to chyba jeden z najwspanialszych rajdów jakie przeżyłem wogóle. porównywalny do wyprawy do Chańczy z Brulionem.
było wszystko, upadki, piwko, pogaduchy z tambylcami, zgubione okulary żółte, noga po kostki w błocie (moja) a potem nawet ręka, spanie w lesie, za krótki i w tygryski śpiwór tomka, eksploracja opuszczonych pałaców. ja piernicze! wszystko i skarżysko. na koniec podróż pkp, której prawie nie pamiętam bo kimałem. szczęścia 39,3kg.
dużo zdjęć.
dziękuję Tomkowi za rozbicie namiotu. ja nie mogłem bo po upadku bolał i nadal boli mnie bark. jednocześnie pozdro dla Wiktora T, co podobno też nie może ręką ruszać 🙂

aaaa i w Wąchocku jest świetnie

tu link do pierwszej części trasy (do noclegu) bo później pat mi telefon

DSC01855 DSC01859 DSC01861 DSC01863 DSC01871 DSC01878 DSC01879 DSC01890 DSC01894 DSC01895 DSC01897 DSC01902 DSC01908 DSC01914 DSC01926 DSC01927 DSC01928 DSC01930 DSC01942 DSC01944 DSC01948 DSC01958 DSC01962 DSC01965 DSC01974 DSC01978 DSC01982 DSC01987 DSC01988 DSC01993 DSC01994 DSC01996 DSC01998 DSC02001 DSC02006 DSC02007 DSC02016 DSC02018 DSC02021 DSC02022 DSC02024 DSC02027 DSC02030 DSC02033 DSC02035 DSC02042 DSC02046 DSC02052 DSC02053 DSC02059 DSC02060 DSC02063 DSC02064 DSC02068 DSC02069 DSC02074 DSC02075 DSC02078 DSC02082 DSC02085 DSC02087

Blog na WordPress.com.