księżycowa pogawędka

niedziela. wieczór, noc prawie. miałem po prostu wypocić kilka kilometrów na rowerze. przy pierwszej stacji jednak złowił mnie w swe promienie księżyc taki, że cały czas siedział mnie na karku i nie pozwalał rozpędzić za bardzo. kląłem wówczas pod nosem musząc przystanąć i zrobić z nim zdjęcie, pochwalić go, że tak ładnie świeci. pyszny dziad!…

urodziny Jacka

to już siedemnaste! chryste! jak ten czas leci 😉 salutations Mr. Fried !!

random pictures

niekiedy podratowuję ubywające me jestestwo strzelaniem fot. takie one są. cieszę się, że ktoś patrzy na mnie podróżującego w czasie, ku rozproszeniu

pśś pśśś, pśśś pśśśśśśśśś chłopcy

czasu mało a chcieć dużo się chce.. wieczór  nieco mglisty, bezwietrzny, bezwstydny….. foty robiłem, gałki oczne winem od wewnątrz zalewałem. spóźniony już nieco na autobus, aczkolwiek nie tyle, by dobiec truchtem do niego nie można było, biegłem więc.*** tak biegnąc, kątem oka dwóch jegomości spostrzegłem. zaułek był ciemny, lecz pozy bezbłędnie odczytując zawołałem, biegu nie…

portfel znaleziony w walencji

trzy doby w walencji przeżyłem. najeździłem się, nalatałem, nauwkurwiałem… najgorzej było niestety w pkp. już pierwszy pociąg do warszawy odnotował spóźnienie o 20min. niby spoko ale stać o 1:10 w nocy, na peronie w temp +5C w kielcach na dworcu, gdzie jak wiadomo piździ najbardziej w okolicy naszego układu słonecznego nie jest przyjemne. po 20…

pegjeer huta szklana

droga przez las. kolejne zgubienie żółtych okularów. komary. piwo pod sklepem.

w hotelu

w hotelu jest zawsze trochę inaczej. inaczej wstajesz, inaczej się kładziesz, inaczej jesz. dlatego lubię hotele i szwedzkie stoły, można sobie poprzebierać:

niewątpliwie

zima idzie. jadąc z małogoszcza do końskich obserwuję otoczenie. zapada zmrok. ludzie poznikali. jakby ten śnieg opadł na nich niczym kołdra, przykrył ich wszystkich. pusto. gdzieś napewno są, ale ich niema.  ja trochę też…..