tyk

„Lets suppose that you were able every night to dream any dream you wanted to dream, and you would naturally as you began on this adventure of dreams, you would fulfill all your wishes. You would have every kind of pleasure, you see, and after several nights you would say, well that was pretty great,Czytaj dalej „tyk”

stada chowice

to była piękna wycieczka rowerowo-czwartkowa do starachowic. brak bylo niektrórych stałych elementów naszych wycieczek (brak gumy siułka, brak wywrócenia się z przyczyn od wywracającego się niezależnych, brak ogniska…) ale i bez tego było wspaniale. odwiedziliśmy starą kopalnię żelaza i opuszczony szpital. należy szpital ten odwiedzić raz jeszcze, absolutnie!

u ruskich byłem

tym razem niestety nie miałem zbyt wiele czasu na „zwiedzanie”. w sumie jakieś 3 godziny na wolności spędziłem w mieście Kaluga i tamże zdjęcia wykonałem. zamieszczam je poniżej. ogólnie opisując wszystko u ruskich jest większe niż u nas, wszystko, syf też. korzystając z okazji pozdrawiam brachola mojego i brulionmamna, którzy rzucają fejsa jak palenie, któryśtamCzytaj dalej „u ruskich byłem”

do Włoszczowy sie nie udało

bo czas napierdzielał za szybko. oszukał nas w najbardziej nieoczekiwanym momencie.  przypuszczam, że wyczuł chwilę naszej nieuwagi i największego szczęścia i skurczysyn zaczął biec szybciej. to musiało być gdzieś między 17 a 18. do dziś miałem tylko takie podejrzenia, ale teraz już wiem; gdy jesteś za bardzo szczęśliwy, czas staje się złośliwy i zapierdala szybciejCzytaj dalej „do Włoszczowy sie nie udało”

nocnodzienne jechanie rowerem

to chyba jeden z najwspanialszych rajdów jakie przeżyłem wogóle. porównywalny do wyprawy do Chańczy z Brulionem. było wszystko, upadki, piwko, pogaduchy z tambylcami, zgubione okulary żółte, noga po kostki w błocie (moja) a potem nawet ręka, spanie w lesie, za krótki i w tygryski śpiwór tomka, eksploracja opuszczonych pałaców. ja piernicze! wszystko i skarżysko. naCzytaj dalej „nocnodzienne jechanie rowerem”