słit bombel i rower

Pan Heniek sąsiad (l.74) wczoraj ścinał świerka przed domem. jak to pan Heniek, przed ciężką pracą pierdolnął setkę, a może dwie, nikt nie wie, nawet on i tu jest właśnie problem. Otóż spotkałem go dziś zmartwionego ale w sumie wesołego.  mówi: Oooj !! panie grześku, przejebane na całej linii…. jak żem wczoraj ścinał świerka, toCzytaj dalej „słit bombel i rower”

foto zdanie sprawy

oto przekazuję fotosy, które wykonałem podczas podróży Kielce-Kraków-Kielce. pierwszy etap pokonał pociąg z nami w środku. bardzo dzielnieśmy go znieśli. kolejny, z rowerami między nogami znoszony był różnie, w zależności od miejsca, humoru i kondycji uczestnika. nie ukrywam, w pińczowie miałem dość i niewiem cóż za siła sprawiała, że dopedałowałem do kielc. tu dodaję relacjęCzytaj dalej „foto zdanie sprawy”

Nieistniejąca kamienica na Warszawskiej w Kielcach

oraz galeria korona w budowie. niepamiętam już kiedy weszliśmy na dach tej kamienicy. to było dosłownie kilka dni przed jej wyburzeniem. Fotoszwendacz, Brulionman i ja. chyba wrzucałem tu na blog zdjęcia z tego wydarzenia z innego aparatu, a kilka dni temu tomasz fotoszwendacz przyniosł mi wywołaną zagubioną kliszę. zdjęcia z tego samego dnia: a tuCzytaj dalej „Nieistniejąca kamienica na Warszawskiej w Kielcach”

portfel znaleziony w walencji

trzy doby w walencji przeżyłem. najeździłem się, nalatałem, nauwkurwiałem… najgorzej było niestety w pkp. już pierwszy pociąg do warszawy odnotował spóźnienie o 20min. niby spoko ale stać o 1:10 w nocy, na peronie w temp +5C w kielcach na dworcu, gdzie jak wiadomo piździ najbardziej w okolicy naszego układu słonecznego nie jest przyjemne. po 20Czytaj dalej „portfel znaleziony w walencji”

bydgoszcz

kilka tygodni temu dane mi było jeździć na rowerze w Bydgoszczy. słoneczna pogoda uratowała większość zdjęć, ponieważ aparat przez nieuwagę ustawiony miałem na 1/30s f8 fenomenalne przeżycie. jazda na nos i słońce. przystanki na siku w dziwnych miejscach a w połowie wycieczki informacja że na świat przyszedł mój nowy brat Franek 🙂

lokomotywownia herby

weszliśmy tam przez malutkie okienko. przez chwilę wątpiłem w zasadę, według której, „jak głowa przejdzie, to i reszta przejdzie”. w dupie utyłem jakoś. sfotografowane na kliszy aerofotograficznej. kompletnie wypadłem z wprawy w sprawach naświetlania i wyłoływania. korzystając z okazji, pozdrawiam bartka brulionmana. trzymaj się bartuś!