pinhole nutka

prawie rokcały nic nie wstawiałem tu nic. trochę wstyd. zdjęcia zrobione panem nutką (otworkowy aparat) w kielcach, jakieś 7 tysięcy lat temu. dziś je zeskanowałem dopiero. tylko ostatnie zdjęcie jest z wczoraj 🙂 korzystając z okazji, pozdrawiam każdego kto tu jeszcze zajrzy  

pśś pśśś, pśśś pśśśśśśśśś chłopcy

czasu mało a chcieć dużo się chce.. wieczór  nieco mglisty, bezwietrzny, bezwstydny….. foty robiłem, gałki oczne winem od wewnątrz zalewałem. spóźniony już nieco na autobus, aczkolwiek nie tyle, by dobiec truchtem do niego nie można było, biegłem więc.*** tak biegnąc, kątem oka dwóch jegomości spostrzegłem. zaułek był ciemny, lecz pozy bezbłędnie odczytując zawołałem, biegu nie…

rozszczepienie

ciekawe, czy jakbym przeleciał przez taki specjalny pryzmat dla ludzi, to co by wyszło po jego drugiej stronie? czy moje widmo zawierałoby kilka linii spektralnych? czy może byłbym w większości widmem ciągłym? albo ciekawe, czy jakbym się zmniejszył do wielkości robaka maleńkiego, to czy czas płynąłby dla mnie tak samo jak teraz gdy jestem wielkości…

wcałymśmy lesie nakopcili

w czasie jednego z niewielu w roku okien czasoprzestrzennych spotkało się kilku przyjaciół. oto nasze spotkanie na zdjęciach uwiecznione: zanim zdjęcia, pytanie. my przeszliśmy trasę a trasa została przez nas ?? wiem że przebyta, przemierzona… ale inne słowo jakie? jest jakieś co se nie mogę przypomnieć.

u ruskich byłem

tym razem niestety nie miałem zbyt wiele czasu na „zwiedzanie”. w sumie jakieś 3 godziny na wolności spędziłem w mieście Kaluga i tamże zdjęcia wykonałem. zamieszczam je poniżej. ogólnie opisując wszystko u ruskich jest większe niż u nas, wszystko, syf też. korzystając z okazji pozdrawiam brachola mojego i brulionmamna, którzy rzucają fejsa jak palenie, któryśtam…

do Włoszczowy sie nie udało

bo czas napierdzielał za szybko. oszukał nas w najbardziej nieoczekiwanym momencie.  przypuszczam, że wyczuł chwilę naszej nieuwagi i największego szczęścia i skurczysyn zaczął biec szybciej. to musiało być gdzieś między 17 a 18. do dziś miałem tylko takie podejrzenia, ale teraz już wiem; gdy jesteś za bardzo szczęśliwy, czas staje się złośliwy i zapierdala szybciej…

nocnodzienne jechanie rowerem

to chyba jeden z najwspanialszych rajdów jakie przeżyłem wogóle. porównywalny do wyprawy do Chańczy z Brulionem. było wszystko, upadki, piwko, pogaduchy z tambylcami, zgubione okulary żółte, noga po kostki w błocie (moja) a potem nawet ręka, spanie w lesie, za krótki i w tygryski śpiwór tomka, eksploracja opuszczonych pałaców. ja piernicze! wszystko i skarżysko. na…

nocny rajd rowerowy

świetny wieczór spędziłem w dobrym towarzystwie i okolicznościach przyrody.  nie mam siły pisać bo wciąż mam kaca. wspomnę tylko że wystąpił stały element rajdu – pan siułek z telewizji złapał gumę :)) wykonanie można obejrzeć tu