Jak ja sie nazywam?

sekundy wyrwane spomiędzy wyższych konieczności. wszystko smakuje inaczej niż kiedyś. przed zaśnięciem powracam myślami do czasów dzieciństwa. czy tak już będzie zawsze? – – – – – – – – – – – –

jeden dzień w Berlinie

bardzo przyjemny czwartek spędziłem błąkając się po Berlinie. przepiękne miasto. jeden dzień to kompletnie za mało. skąd ja znam tego liska? gdzieś już go widziałem….

zima jest

ostatnio straszą nas i terroryzują efektem cieplarnianym. chcąc niechcąc usłyszałem jakiś czas temu, że wybuch wulkanu jakiegoś dużego mógłby doprowadzić do dramatycznego przyśpieszenia ww efektu. no ok niech będzie. ale kilka dni temu jadąc do pracy w radio padło stwierdzenie, że takie srogie zimy jak teraz, najprawdopodobniej wywołane są aktywnością … wulkanów ! no curwa,…

pogruchotane

..mam nerwy. podły czas. ładnie pan wyszedł ściana w zoo we frankfurcie nietoperz olbrzym w zoo to ja oglądający ludzi za szybą w zoo ucieczka z gdzieś do gdzieś tomek coś tam robi bartek miesza moje zdjęcia a tomek nie tomek ma poważna minę miałem tam nie wchodzić stalowe pingwiny wyrafinowany nieporządek autoportret z kołem…

kiedy nadchodzi dzień

moja córka miesza kolory a ja próbuję przypomnieć sobie gdzie i kiedy zrobiłem jakie zdjęcie. n n n n n n n n n n n n n n n n

marburfasziem

czyli bukiet warzyw 🙂 pośród krzątających się bezbożników, pracujących w niedzielę, turecki lipton tea skonsumował na bazarach brulionman. szybkoporuszający się dwaj panowie zapytali gdzie można pana grześka od maszyn spotkać. jednoczesnie rękami udając że trzymają flaszkę.. dziś od rana z bartkiem snuliśmy się po mieście. później była wizyta na dwóch dachach i makdomaldzie na kawie…