we wczoraj wygospodarowałem popołudnie na przejażdżkę. nastukałem jak jakiś chory 300 nikomu niepotrzebnych kilometrów. pod koniec nawet wyrzut sumienia mnie nawiedził, że zatruwam środowisko spalinami i że bez celu
Odwiedziłem małą miejscowość Wierzbica, gdzie kiedyś była cementownia, a następnie skierowałem się na wschód do Gardzienic Starych. jakieś 16 lat temu spędzałem tam wakacje z Wojtkiem u jego babci. babcia kilka lat temu umarła biedaczka, a ja od jakiegoś czasu chciałem sobie przypomnieć tamte tereny.
po drodze używałem cyfraka syfa oraz lomo lca. z cyfraka syfa zdjęcia pokazuję teraz a z lomo lca pokażę później. niewiem kiedy.

panowie załatwiają sprawy

to ta chałupina babci Wojtka

x

x

chyba nieco urosłem od czasu gdy ostatni raz patrzyłem w to lustro

później była droga czarna, dobra i pani autostopowiczka co ją podrzuciłem do Lipska. Jechaliśmy przez Drezno nawet ![]()

szybko zapadał zmrok

oj szybko

przerwa na wysikanie się

jakiś tam wypadek był. naprawdę się źle jechało już wieczorem. mimo to szczęście w brzuchu.
a na koniec ładne zdjęcie wujka i mojego bąbelka co ma takie wesołe robaki na pidżamie. nie widać ich tu na zdjęciu ale są tam pod bluzką. takie wesołe, uśmiechnięte. maja chyba po sześć nóżek i czułki.
korzystając z okazji pozdrawiam tą panią policjantkę co kierowała ruchem jak był ten wypadek. bida taka na mrozie świecącą pałką machała.













































































